baner

Marcinkowo Górne Szlak Piastowski to potężne wyzwanie dla zapalonego turysty. Jest rozległy geograficznie i wbrew nazwie także i tematycznie; by zwiedzić go w całości trzeba poświęcić conajmniej 7 dni z noclegami. My jednak postanowiliśmy przygotować się organizacyjnie tak, by korzystając z dogodnego położenia Środy zwiedzić go w pięciu niezależnych „wyprawach”. Wielce pomocne okazały się tutaj przewodniki p. Włodzimierza Łęckiego – wybitnego znawcy szlaku (i całej Wielkopolski). Starannie przestudiowany materiał pozwolił na wyodrębnienie dwóch zasadniczych kierunków: zachodniego z Poznaniem i okolicami aż do Gniezna oraz wschodniego: z Gnieznem i "wielką pętlą" przez Żnin, Kruszwicę i Strzelno.Na pierwszy ogień, wczesnym rankiem lipcowego dnia poszła „wielka pętla” czyli Biskupin z okolicami – Pakość – Kruszwica – Strzelno. Pędzimy prawie 70 km przez Gniezno na Żnin, ocierając się o religijną stolicę Polski piastowskiej u podnóża wspaniałej katedry. Pierwszy przystanek Marcinkowo Górne w bok od trasy do Żnina, zatrzymujemy się przy sporym śnieżnobiałym pomniku przedstawiającym moment śmierci, uciekającego konno ze zjazdu w Gąsawie, Leszka Białego.
Monumentalny pomnik przedstawiający moment śmierci Leszka Białego w Marcinkowie Górnym.

Biskupin

      Zaproszony na zjazd przez Władysława Laskonogiego Leszek Biały wraz z innymi książętami został napadnięty pod osłoną nocy przez politycznych adwersarzy i zginął właśnie tutaj.  Celem zjazdu miało być przymierze przeciwko Władysławowi Odonicowi z płn. Wielkopolski i Świętopełkowi z Pomorza. Korzystamy z chwili by rozprostować kości i podziwiać wspaniałą panoramę rynny jezior Gąsawskiego, Biskupińskiego i Weneckiego.  Jedziemy dalej przez Gąsawę, by w chwilę później stać już obok jednego z największych odkryć archeologicznych w Polsce międzywojennej i jednego z największych skansenów archeologicznych współczesnej Europy czyli słynnego Biskupina. Nazywany "Pompejami północy" Biskupin, a raczej półwysep jeziora Biskupińskiego niedaleko tej miejscowości kryje szczątki wspaniałej ongiś warowni – grodu ludu epoki brązu i żelaza zwanego Łużyczanami. Odkryty przez wiejskiego nauczyciela, Walentego Szwajcera w 1934 roku gród i rozsławiony przez badania wybitnego archeologa Józefa Kostrzewskiego stał się swego czasu nawet kartą przetargową w sporze polsko – niemieckim o tzw. słowiańskość (germańskość) tych ziem.

Zrekonstruowana brama główna do grodu.

 I choć później odkryto inne – podobne osady tej kultury, do dziś największe badania prowadziło się i prowadzi na terenie Biskupina. Dziś skansen to prócz zachowanych (i zrekonstruowanych) szczątków  warowni – grodu składa się także z olbrzymiego zaplecza w postaci muzeum, wielkich imprez plenerowych (festyn archeologiczny we wrześniu) oraz badań w ramach tzw. „archeologii żywej” (eksperymentalne stada zwierząt, eksperymentalne techniki metalurgiczne i tkackie, itp.). Na terenie kompleksu umiejscowiono część scenografii do filmu „Stara Baśń” J. Hoffmana, która zdobi do dziś fragment skansenu. Z Biskupina kierujemy się do Wenecji, co również jest ledwie „żabim skokiem” w stosunku do całej trasy, która dziś na nas czeka. Wenecja umiejscowiona jest bowiem po drugiej stronie jeziora Biskupińskiego.W Wenecji oglądamy wspaniale utrzymane parowozy w tutejszym skansenie kolei wąskotorowej, skansenie żywym – dodać należy – ponieważ na trasie Gąsawa – Żnin (przez Wenecję i Biskupin) jeździ skład kolejki wąskotorowej. Dreszczyk emocji towarzyszy nam, gdy zwiedzamy zamek (to co z niego pozostało) słynnego „diabła weneckiego” czyli kasztelana Mikołaja Nałęcza. Biskupin
13 rzędów chat, 3 metrowej szerokości i 5 metrowej wysokości wał, brama, 120 metrowy most; łącznie 8000 m3 drewna - bardzo duże było to przedsięwzięcie dla mieszkańców grodu w Biskupinie.

Wenecja



 
Biskupin  
Wenecja
Muzeum Kolei Wąskotorowej widziane z ruin zamku "diabła weneckiego". Bilety wstępu do biskupińskiego skansenu i weneckiego muzeum.

Wenecja

    Wszak ponoć w czas burzy z ruin zamku dobiegają jeszcze i dziś jęki skazanych przez imć Mikołaja. Burzy na szczęście nie było, ale wewnątrz zamkowych murów (tych nielicznie ocalałych) wiatr dmie... Opuszczamy Wenecję, kierując się na Żnin i dalej na Łabiszyn by po około 17 km od Żnina dotrzeć do Lubostronia. Nie mogliśmy podarować sobie tej przyjemności obejrzenia trzeciego wspaniałego dzieła Stanisława Zawadzkiego, sprowadzonego do Wielkopolski przez Augustyna Gorzeńskiego z Dobrzycy, gdzie zbudował dość tajemniczy, niekonwencjonalny pałac.

Wenecja
Muzeum w Wenecji. Tyle zostało z potężnej ongiś rezydencji strasznego kasztelana Nałęcza.

Lubostroń

    Inny, najbardziej klasyczny w formie zaprojektował dla innego Gorzeńskiego – Hieronima ze Śmiełowa. W Lubostroniu zbudował pałac – willę w stylu rzymskim dla szwagra Augustyna Gorzeńskiego Feliksa Skórzewskiego. Idea tego przepięknie położonego i zrealizowanego założenia zaklęta jest w słowach wyrytych na frontonie „Sibi Amicitiae et posteris – sobie, przyjaźni, potomnym”. To zawołanie, charakterystyczne dla tego pokolenia, wiernie odzwierciedla ideę odsunięcia siedziby od wielkomiejskich swarów, roli wystawnego hucznego domostwa, w którym podziały Polski przedkonstytucyjnej były tak bardzo widoczne. Owe miejskie założenia w postaci Siernik, Lubostronia, Śmiełowa były próbą oderwania się od roli przywódczej jaką bez wątpienia sprawowała szlachta. Czas nagli więc śmigamy wprost do Kruszwicy, zatrzymując się na chwilę przy wspaniałym kościółku romańskim w Kościelcu, to odpowiednik naszego gieckiego kościoła pw. św. Mikołaja. Paradoksem jest to, że choć jesteśmy na „Szlaku Piastowskim” od dość dawna i „zaliczyliśmy” już wspaniałe obiekty ten jest dopiero naprawdę „piastowski”, ale taki właśnie jest Szlak Piastowski – jak przez soczewkę skupia historię Polski, aż od jej początków, a nawet i wcześniej.

To już przepiekny pałac w Lubostroniu - sobie, przyjaźni, potomnym.

Kruszwica




Kruszwica



Kruszwica
Masywna bryła romańskiej katedry pw. św.św. Piotra i Pawła.

Kruszwica

    Docieramy wreszcie do Kruszwicy, jest już popołudnie więc czym prędzej zdobywamy „Mysią Wieżę” poszukując z jej szczytu wspaniałej bryły romańskiej kolegiaty pw. św. Piotra i Pawła. Dostrzegamy ją po drugiej stronie odnogi Gopła. Widok na samo jezioro zapiera dech w piersiach. Myszy nie dostrzegamy, ale przecież skoro już zjadły Popiela to i pewnie się wyniosły, wynosimy się i my. Jedziemy wprost do wspaniałej kolegiaty. Olbrzymia, kamienna bryła z zewnątrz, jeszcze większe wrażenie robi wewnątrz. Skromny, chłodny, przytłaczający klimat to kwintesencja stylu romańskiego. Opuszczamy Kruszwicę, by na szlaku zatrzymać się jeszcze w Strzelnie. Zanim jednak tam dojechaliśmy spotkała nas pewna niespodzianka. Zawiodła nawigacja i miast na Strzelno popędziliśmy na Konin, by po przejechaniu kilkunastu kilometrów złapać się na błędzie. Niebywała strata kilkunastu minut! Romańskie Strzelno „dopadliśmy” późnym popołudniem. Kościół pw. św. Trójcy, w którym znajdują się słynne kolumny był akurat w remoncie i w związku z powyższym nawet msze odbywały się obok kościoła. Nie dane nam więc było tym razem zobaczyć kolumn, ale jakże miło było nacieszyć oko vis a vis przepięknego w formie rotundowego kościółka pw. św. Prokopa – jednego z symboli Szlaku Piastowskiego. Jeszcze pamiątkowe zdjęcie i śmigamy do domu, mijając Mogilno i Trzemeszno, na które nie starcza już czasu. Nic straconego, wszak powtórzenie „wielkiej pętli” z obiektami, których nie odwiedziliśmy dzisiaj jest w przyszłości pewne jak w banku. Dzieląc Szlak Piastowski na części cały dzień poświęciliśmy na Gniezno i podobnie cały dzień na Poznań. Kolejna wyprawa to Ostrów Lednicki, Dziekanowice i okolice Poznania na szlaku. Tak oto wyszły nam jeszcze cztery wyprawy na Szlak Piastowski, które pozostało  tylko zrealizować.

To był kiedyś zamek obronny - dziś pozostała wieża - po myszach ani śladu...

Strzelno A to już Strzelno i remont kościoła pw. św. Trójcy ze słynnymi kolumnami.
Opieram się o ścianę kościoła św. Prokopa.
Szlak piastowski po raz drugi >>
Piastowskie Dominium >>
Giecz 1, 2 , 3, 4 >>
Pobiedziska - skansen 1, 2 >>
Szlak Piastowski - plan >>
Gniezno >>
Poznań >>
Ostrów Lednicki >>
Biskupin i okolice - plan >>
Kanon Krajoznawczy Ziemii Średzkiej >>
Wycieczkę odbyliśmy w roku 2001.

szlak piastowski

W podróży i przed wiedzę zaczerpnąć można z:
W. Łęcki "Szlak Piastowski", WBP, Poznań 2000 i 2006
W. Łęcki, „Wielkopolska. Przewodnik po miejscach ładnych i ciekawych” , Poznań 2003
P. Maluskiewicz "Między legendą a historią" WBP, Poznań 1995
P. Maluśkiewicz "Drewniane kościoły w Wielkopolsce", WBPiCAK, Poznań 2004
P. Maluśkiewicz "Wielkopolskim traktem", WBP, Poznań 1997
J. Sobczak, „Przez Wielkopolskę” , Poznań 1999
J. Łuczak, "Wielkopolska. Przewodnik turystyczny", oficyna wydawnicza GiP, Poznań 2003,
M. Libicki, P. Libicki, „Dwory i pałace wiejskie w Wielkopolsce” , Poznań 2003
P. Libicki, „Wielkopolska. 21 jednodniowych wycieczek”, Poznań 2001
M. Strzałko (red.), „Wielkopolskie zamki” WBPiCAK, Poznań 2006
I.T. Kaczyńscy "Szlakiem Piastowskim", Sport i Turystyka - Muza S.A, Wawa 2008
„123x Wielkopolska” praca zbiorowa, Poznań 1995
„155x Wielkopolska” praca zbiorowa, Poznań 2000
"202x Wielkopolska" praca zbiorowa p.red. W. Łęckiego, Poznań 2005
P. Anders "Pałuki", WBP, Poznań 1997
"Wielkopolska. Polska niezwykła" Turystyczny atlas samochodowy. DEMART 1:250000
1

©MB 10.2005
ost. zm. 11.2008

n
a
w
i
g