![]() |
| Kościoły
drewniane Puszczy Zielonki >> Chłapowscy h. Dryja >> Mickiewicz w Wielkopolsce >> |
|
| „Granica dręczyła i przyciągała Mickiewicza, nie mógł sobie dać rady z jej obecnością: psychologicznie zrozumiałe, że poszukiwał konkurencyjnych emocji. I Konstancja, skłonna do wysokiej egzaltacji patriotyczno – mistyczno - erotycznej, zgodnie z duchem owego miejsca i czasu, tuż nad granicą, za którą dopełniało się przeznaczenie Polski, okazała się Mickiewiczowi bardzo potrzebna”. To cytat z doskonałej biografii Adama Mickiewicza pióra Tomasza Łubieńskiego, który jak nikt inny trafnie potrafi rozebrać z emocji i każdej romantycznej nadbudowy, by przyjrzeć się temu „jak było”. Czy istotnie pojawienie się w życiu Mickiewicza Konstancji Łubieńskiej, mężatki i matki czwórki dzieci, w tak ważnym momencie okazało się dla niego samego tak istotne? Nie chciał iść do powstania, to wiadome było już od momentu rozpoczęcia rzekomej do niego podróży, która, z poecie tylko wiadomych powodów, przeciągała się w nieskończoność. Pomiędzy kwietniem i sierpniem 1831 roku, można było z Warszawy dojechać do Rzymu i z powrotem dwu i trzy krotnie. A jednak Mickiewicz jedzie w jedną stronę, przez Paryż i Drezno do Wielkopolski nie spiesznie, a kiedy dociera już nad granicę z Imperium jest już zgorzkniały od rozterek i wyrzutów sumienia które od wyjazdu z Rzymu nieustannie go bombardowały. Zdaje się, że od początku wiedział, że wojna z Rosją się nie uda, że nie sposób iść z szablą gdy włada się tylko piórem, że im później się dotrze na miejsce tym sytuacja będzie już bardziej klarowna. W sierpniu sytuacja nie była jeszcze klarowna, ale to co poeta myślał na temat powstania nim jeszcze wybuchło teraz zdawało się już znajdować swoje potwierdzenie. Z jednaj strony jest natrętna myśl, że tam za kordonem się biją i że do zrównania się z tymi którzy się biją wystarczy ten kordon przejść. Po drugiej stronie był brat Franciszek i przyjaciel Stefan Garczyński, obydwoje nie w pełni zdrowi, ale walczący, czyli odpowiedzialni za sprawę. Z drugiej strony jest pragmatyzm, doświadczenie 1812 roku i niechęć do spraw przegranych nim jeszcze się zaczęły. A teraz, w sierpniu echa Olszynki Grochowskiej i pędzących szwadronów Prądzyńskiego pod Iganiami już przeminęły, ukochane Wilno od dwóch miesięcy zajmują Rosjanie, którzy pod wodza Paskiewicza już od miesiąca są także na lewym brzegu Wisły, szykując się do szturmu stolicy. | |
![]() |
Otumanieni strachem mieszkańcy oblężonego miasta dokonują samosądu. Jak pisał Jacek Kaczmarski: „Każdy krzyczy co innego, Nazbierało sie wściekłości, Pcha się jeden na drugiego, Dziś będziemy bez litości” Granica na Prośnie
była więc dla Mickiewicza swoistym
katarsis, na które się nie zdobył i równocześnie
istotną przeszkodą w przejściu
od logiki do szaleństwa. Ale czy gdyby się zdobył powstałyby
drezdeńskie
dziady? Czy gdyby odpowiedział rozterkom zachował by tak doskonale w
pamięci
sceny z tej sielskiej Wielkopolski, które w procesie
lirycznym przybrały postać
ukochanej Litwy w Panu Tadeuszu? Z pewnością nie. Wypełnia
więc mistrza dojmująca świadomość nieprzekroczenia nieprzekraczalnego w
którą
jak meteor wpada Konstancja, pewnie i późniejsza Telimena,
która cokolwiek by
wywołała w duszy mistrza, z pewnością stanęła po tej samej stronie co
pragmatyzm. Gdzie się spotkali?
|
| Gotycki kościół pw. św. Jakuba w Murowanej Goślinie. Absyda kościoła znajduje się tuż przy ruchliwej drodze wojewódzkiej nr 196. |
| Pewnie pierwszy raz w Śmiełowie właśnie, nad granicą. Konstancja Łubieńska to starsza siostra Antoniny z Bojanowskich Gorzeńskiej pani na Śmiełowie, żony Hieronima. Jednocześnie siostra dwóch braci Kaliksta z Bielewa i Ksawerego z Konarzewa, pierwowzorów Asesora i Rejenta w późniejszej epopei. Była także żoną oficera napoleońskiego Józefa Łubieńskiego, właściciela Budziszewa k. Rogoźna. Postać tej mickiewiczowskiej muzy i jej wpływ na pobyt poety w Wielkopolsce w 1831 roku zawsze rozpalał naszą wyobraźnię. To także czar Szwajcarii Żerkowskiej, która stała się sceną tego romansu, ale nie jedyną przecież. W ciągu siedmiomiesięcznego pobytu Mickiewicza na tym ostatnim skrawku przedrozbiorowej ojczyzny na którym przyszło poecie ostatni raz, jak się później okazało, gościć, bywał poeta to na południu to w centrum, to na północy Wielkopolski. W okolice Śmiełowa jeździliśmy już nie raz, by nacieszyć oko tymi wspaniałymi krajobrazami, by pooddychać tą mickiewiczowską atmosferą „tych pół malowanych zbożem rozmaitem”. | ![]() |
| W płd. ścianę świątyni wmurowano renesansowy nagrobek Urszuli z Ostrorogów Potulickiej, wojewodziny kaliskiej. Nagrobek umieszczono na zewnątrz, podobnie jak nagrobki Górków w kościele kórnickim - górkowie i Urszula Potulicka byli kalwinami. |
![]() |
Teraz podróżujemy do włości Konstancji, do Budziszewka (bo tak od 1939 roku nazywa się miejscowość) i jego okolic. Kierujemy sie na Poznań, a dalej szlakiem cysterskim, czyli wojewódzką 196 na Wągrowiec. Po drodze mamy oczywiście kilka „żelaznych” pozycji krajoznawczych, które trudno było by nam pominąć. I tak pierwszy przystanek robimy w Murowanej Goślinie, by na chwilę znaleźć się przy gotyckim kościele św. Jakuba, zbudowanym z wykorzystaniem granitowych ciosów z wcześniejszej romańskiej świątyni. Prosty w formie kościół oglądamy w porannym, ostrym świetle, które nie szczególnie sprawdza się w fotografii. Ciekawie wygląda zachowany od strony płd. zewnętrzny wmurowany renesansowy nagrobek Urszuli z Ostrorogów Potulickiej, wojewodziny kaliskiej. Dlaczego na zewnątrz? Z tego samego powodu z jakiego na zewnątrz kórnickiego kościoła znaleźli się Górkowie – byli innowiercami. Gośliński kościół, choć gotycki nie zaznaje spokoju za sprawa przebiegającej tuż obok wojewódzkiej 196 – tki z którą styka się niemalże absydą. Przyznajemy, że robi to osobliwe wrażenie. |
| Wschodnia
strona kościoła i droga
wojewódzka , omiatająca kościół od
wschodu, tuż przy prezbiterium. |
![]() |
| Lednicki
Park Krajobrazowy >> Wokół Lednicy >> Cystersi i bifurkacja - Owińska >> |
| Tymczasem posuwamy się owąż 196-ką dalej na północ, podróżując ciągle skrawkiem jednego z wielkopolskich Parków krajobrazowych pod nazwą Puszcza Zielonka, największego kompleksu leśnego w granicach aglomeracji poznańskiej. Ten wyznaczony w 1993 roku park chroni wiele cennych siedlisk przyrodniczych, elementów krajobrazowych i kulturowych, a na jego terenie znajdujemy aż pięć rezerwatów przyrody. Jednym ze wspanialszych wielkopolskich szlaków kulturowych jest szlak kościołów drewnianych położonych w granicach parku i jego sąsiedztwie. Park i jego zasoby intensywnie promuje międzygminny związek pod takąż nazwą. Jeden z takich kościołów mamy zamiar odwiedzić, teraz jednak jedziemy jeszcze kawałek dalej w kierunku Wągrowca do Łopuchowa. Skręcamy z wojewódzkiej by w gęstwinie zdziczałego parku odnaleźć jeden przepięknych ongiś barokowych dworów. Obraz jaki nam sie wkrótce ukazuje nie ma niestety z pięknem wiele wspólnego i jest raczej smutny. Z dawnej świetności barokowego założenia nie pozostaje niestety już wiele. Zawalone i zarośnięte roślinnością kondygnacje, połamane i powybijane okna, zerwane fragmenty mansardowego dachu i ponad tym wszystkim resztki wieży... Dwór pochodzi z 1780 roku, kiedy właścicielami byli Świnarscy. | ] |
| Dwór
w Łopuchowie. Niestety wygląda strasznie, choć ma ciekawą historię. W 1806 roku Łopuchowo zakupił Ksawery Chłapowski h. Dryja, ojciec przyszłej generałowej Dąbrowskiej, stąd panna Barbara Florentyna z Chłapowskich była m.in. dziedziczką Łopuchowa. Poniższa grafika przedstawia pokrewieństwo przyszłej generałowej Dąbrowskiej i najznakomitszego przedstawiciela rodu, Generała Dezyderego Chłapowskiego. |
![]() |
| Dąbrowscy h. Panna >> |
![]() |
W 1806 roku dobra te nabył nie kto inny tylko Ksawery Chłapowski h. Dryja, ojciec przyszłej dziedziczki Łopuchowa i generałowej Dąbrowskiej, pani na Winnej górze, Barbary Florentyny. Przedzieramy się przez wielkie chaszcze i pokrzywy by przejść na drugą stronę dworu i obejrzeć go, a raczej to co z niego zostało; mamy takie nieodparte wrażenie, że być może zdążyliśmy na jego ostatnie chwile, nim ostatecznie zniknie z powierzchni ziemi. Stan w którym obecnie się znajduje każe raczej nam być pewnym, że stanie się to prędzej niż później. Z tą smutna refleksją opuszczamy łopuchowski park i wracamy do głównej drogi. Wracamy nieco w kierunku Murowanej, a następnie odbijamy ostro na północ drogą prowadzącą wprost na Rogoźno. Wjeżdżamy do Długiej Gośliny i już po chwili jesteśmy w kojącym otoczeniu rozłożystych lip i stojącego w ich cieniu zrębowego kościoła. Teraz dane nam jest spotkać jeden z tych drewnianych cudów znajdujących sie na szlaku kościołów drewnianych Puszczy Zielonki. Świątynia powstała około 1620 roku z fundacji benedyktynek poznańskich. Wcześniej prawdopodobnie w podobnym kształcie istniał tutaj kościół już od XIV wieku wzniesiony staraniem Nałęczów. |
| Dwór
widziany od strony dawnej elewacji ogrodowej. Ogród ten to już całkowicie zdziczały park. |
| Już po krótkiej chwili dane jest nam przekonać się, że należy do tych urodziwszych kościołów drewnianych; gdzie znaczenie mają takie wartości jak forma architektoniczna czy otoczenie. Jak zwykle bezmiar spokoju i ciszy panującego wokół takich miejsc sa dla nas urzekające. Nasza droga wiedzie tymczasem dalej, do Studzieńca, to już ledwie siedem kilometrów od Rogoźna, które jednak potraktujemy tym razem trochę po macoszemu, bo ominiemy je, kierując się dalej do rzeki Wełny, skacząc po krajoznawczych gwiazdach pierwszej wielkości. W Studzieńcu z trudem odnajdujemy kolejny barokowy dwór na naszej trasie i jeden z najpiękniejszych tego typu obiektów w Wielkopolsce. Schowany nieco przed wzrokiem podróżnych, szachulcowy dwór pochodzi z połowy XVIII wieku i zbudowany został dla Kierskich h. Jastrzębiec, którzy mniej więcej w tym samym czasie stali się właścicielami tych dóbr. Najważniejsza jednak dla nas informacja, elektryzująca wręcz w tym miejscu to fakt, że Studzieniec w XVII wieku należał do Skrzetuskich, a jednym z tutejszych gospodarzy był nie kto inny jak sam Mikołaj Skrzetuski, pierwowzór sienkiewiczowskiego bohatera, pochowany w Poznaniu w kościele Katarzynek. Widok dworu, który choć w ostatnim czasie został odnowiony i pozostaje w miarę dobrej kondycji, nie przedstawia się niestety korzystnie. | ![]() |
| Tablica informacyjna przed kościołem w Murowanej goślinie. Na mapce zaznaczono m.in granice Parku Krajobrazowego "Puszcza Zielonka" oraz przebieg szlaku kościołów drewnianych Puszczy Zielonki. |
![]() |
Zniszczone zostało znacznie jego
otoczenie; zdziczał park, a pod same okna podchodzą ogromne pokrzywy i
chaszcze. Swoją drogą dość atrakcyjnie pobielane ściany dworu wyglądają
na tle
tej bujnej, soczystej zieleni, ale przecież doskonale wiemy, że nie tak
winno
to wszystko wyglądać. Pewna ciekawostka jest fakt, że dwór
ze Studzieńca i to w
skali 1:1 możemy oglądać w jeszcze innym miejscu. Dokładną jego replikę
wzniesiono bowiem w Wielkopolskim
parku Etnograficznym w Dziekanowicach. Nim
zagłębimy się w ten magiczny region lewobrzeżnej dolnej Wełny odbijamy
jeszcze
ze Studzieńca na wschód, ledwie 2 kilometry, by znaleźć sie
w miejscu dla nas
magicznym. Budziszewko! A więc to tu mieszkała i tutaj pochowana jest
Konstancja
Łubieńska! Udajemy się najpierw do pałacu i stojącej w jego pobliżu
szkoły
podstawowej im. Adama Mickiewicza,
kultywującej tradycje pobytu wieszcza. Pałac.
pochodzący z pocz. XIXw, jest w
remoncie, więc oglądamy go z pewnej odległości, nie na tyle uciążliwej
by
skwapliwie mu się nie przyjrzeć. Prosty w formie i nieco zeszpecony
niewielka
przybudówką, pozostał prawie w tym samym stanie jakim
widział go Mickiewicz. |
| A to już jeden z nich, czyli zrębowy kościół pw. św. Marii Magdaleny, od strony północnej. |
![]() |
![]() |
| Wieża goślińskiej świątyni. | |
![]() |
![]() |
| Budziszewko. Zrębowy kościół pw. św. Jakuba Apostoła. Tutaj ślub brali w 1828r. Helena z Kwileckich i Wincenty Turno, którzy goślili Mickiewicza w Objezierzu. Tutaj też, 26 września 1831 roku wieszcz był chrzestnym "z oleju" Marii Tekli, córki Konstancji z Bojanowskich i Józefa Łubieńskiego. | Na niewielkim przykościelnym cmentarzyku odnajdujemy grób Józefa i Konstancji, a także ich syna Franciszka. Płyta inskrypcyjna Konstancji leży poziomo i w 1982 roku została odwrócona, stąd próżno by dziś szukać informacji o muzie Mickiewicza. |
![]() |
Zatarta inskrypcja nagrobna Konstancji. Jej tekst wyeksponowany jest w Izbie Tradycji wieszcza, znajdującej się w miejscowej szkole. |
![]() |
|
| Widok z dziedzińca kościoła w Budziszewku. "A tymczasem przenoś moją duszę utęsknioną..." | |
| Tuż
obok, ledwie kilkadziesiąt kroków szkoła, w
której w latach 70-tych znalazła
się para nauczycieli Janina i Jan Ruta, których działalność
walnie przyczyniła
się do zachowania i wzmocnienia tradycji bytności Mickiewicza w
Budziszewku i
roli Konstancji w jego życiu. Pokaźne zbiory mickiewiczanów
pozwoliły na
otwarcie w podwojach szkoły Izby pamięci Adama Mickiewicza. Informuje o
tym
m.in. mosiężna tablica z wizerunkiem wieszcza,
którą odnajdujemy przed głównym wejściem
głównym odczytujemy. Mickiewicz
przybył do Budziszewka z okolic Kopaszewa pod koniec września i
pozostawał
tutaj przez kilka dni, a 26 września w tutejszym kościele stał sie
chrzestnym
czteroletniej córki Konstancji, Marii w praktykowanym
podówczas obrzędzie
dopełniającym chrzest zwanym „chrztem z oleju”.
Podjeżdżamy pod drewniany, zrębowy
kościół z 1755 roku pod wezwaniem Jakuba Apostoła. To
właśnie on był świadkiem
obrzędu chrztu małej Marii Łubieńskiej. Od płd-wsch. strony kościoła
znajduje
się skromny grób kryjący doczesne szczątki Konstancji, jej
męża Józefa i
najstarszego syna Franciszka. |
![]() |
| Pochodzący z pocz. XIXw pałac należący do Józefa Łubieńskiego i jego żony Konstancji. Dziś jest w remoncie. |
![]() |
![]() |
|
Tablice
przed wejściem do szkoły w Budziszewku. Tradycja związków
poety
z tą częścią Wielkopolski jest tu nad wyraz silna.
|
![]() |
W pewnym sensie wzruszający to dla nas moment gdy możemy pochylić się nad mogiłą tej Konstancji. Próżno by dziś szukać – niestety! – informacji na grobowej płycie o pochowanej tutaj Konstancji. Kochliwa sawantka, po śmierci Józefa, wyszła ponownie za mąż za Wandalina Wodpola, rezydenta budziszewskiego pałacu i zamieszkała wraz nim w podpoznańskim Marcelinie. Małżeństwo to nie było akceptowane przez dzieci Konstancji i dlatego, pochowana została, po śmierci w 1867 roku przy mężu i najstarszym synu. Epitafium poświęcone dwóm ostatnim znajduje się na pionowej płycie. Informacja o Konstancji była na płycie poziomej, którą z nieznanych przyczyn odwrócono w 1982r. Ponoć uczyniono tak dlatego, że inskrypca była już bardzo nieczytelna. Ileż to nagrobków z nieczytelnymi inskrypcjami mijaliśmy na trasach naszych wedówek! A jednak odwrócono tylko ten... Jest chyba jakaś ukryta mickiewiczowska legenda w tym wszystkim. Może kiedyś dane będzie nam tutaj wrócić i przeczytać to co dziś pozostaje w ukryciu... |
| Znajdujemy się przed frontem pałacu. Do kościoła ledwie kilkadziesiąt kroków... |
![]() |
![]() |
| Ten przepiekny w formie, barokowy dwór w Studzieńcu pochodzi z końca XVIII wieku. Gdzieś tutaj stał pewnie i jego poprzednik, w którym na świat Roku Pańskiego 1610 przyszedł późniejszy bohater ze Zbaraża Mikołaj Skrzetuski, którego Henryk Sienkiewicz zmienił w Jana. Na zdjęciu po lewej elewacja frontowa dworu. Niestety ogród jest całkowicie zdziczały. | |
![]() |
![]() |
|
| Kopia dworu ze Studzieńca, choć nie szachulcowa, powstała na terenie Wielkopolskiego Parku Etnograficznego w Dziekanowicach. | ||
| Pozostajemy jeszcze dłuższą chwilę w cieniu budziszewskiego kościoła, by za chwilę wracać już w stronę Studzieńca. Przekraczamy drogę z Murowanej do Rogoźna i gminną asfaltówką w malowniczym krajobrazie zajeżdżamy przez Nienawiszcz do Słomowa. Wieś maleńka, z dala od głównych traktów komunikacyjnych, ale za to z pięknym zabytkiem. Zbudowany w 1905 roku dla Jana Turno przez Stanisława Boreckiego jako kopia wersalskiego pałacu Petit Trianon robi wrażenie doskonale wyważonych proporcji. Szczególnie zachwyca nas czterokolumnowy portyk w elewacji ogrodowej na tle wszech otaczającej zieleni.Czas chyba lekko zwolnił w Słomowie – cisza i spokój tego miejsca działa kojąco, choć sam pałacyk jest w nienajlepszej kondycji. Przez resztki bramy opuszczamy teren zespołu pałacowo – parkowego i kierujemy sie dalej w stronę krajowej jedenastki, do oddalonego o kilka kilometrów Parkowa. Stoi tutaj jeden z najoryginalniejszych kościołów w Polsce. Wzniesiony na planie dwóch współosiowych kół kościół pw. św. Małgorzaty pochodzi z lat 1780-1802 i powstał z inicjatywy Jana Franciszka Roztworowskiego, starosty żytomierskiego i generała Adama Grabowskiego. Wcześniej istniały tutaj aż dwa kościoły: gotycki z XV wieku i późniejszy drewniany z 1667 roku. | ![]() |
|
Kopia
paryskiego
Petit
Trianon autorstwa znanego wielkopolskiego architekta Stanisława
Boreckiego, który był autorem także
winnogórskiego
pałacu. W Słomowie gospodarzył Jan Turno, wnuk Wincentego,
który gościł Mickiewicza w Objezierzu.
|
![]() |
![]() |
| Na zdjęciu po lewej pełna melancholi ścieżka prowadząca do słomowskiego ogrodu. Założenie parkowo - pałacowe jest dziś niestety mocno zniszczone. | |
![]() |
![]() |
| Bardzo malowniczo wygląda to zestawienie: klasycystyczny fronton i "wchodząca" w jego podwoje zdziczała zieleń. | Nędzne resztki bramy prowadzącej na dziedziniec pałacu. |
![]() |
![]() |
| Z tej perspektywy kościół pw. św. Małgorzaty w Parkowie może wygląda jeszcze w miarę klasycznie. Oglądający go z tej strony domyślają się, że obłe kształty znaczą nic innego jak sporych rozmiarów absydę... | ...tymczasem kościół jest okrągły i to, rzec by można, podwójnie. |
| Trafiliśmy akurat na remont świątyni stąd wnętrze, które jest nam dane zobaczyć, przedstawia się bardzo mizernie. Za to z pewnej odległość kościół wygląda nadzwyczaj korzystnie i to głównie za sprawą tej niezwykłej bryły. Podróżujemy dalej. Naszym kolejnym celem jest Wełna, niewielka wieś w dolinie tej malowniczej rzeki. Przekraczamy krajową jedenastkę i już po kilkuset metrach jesteśmy przy wspaniałym zabytku, jednym z najpiękniejszych drewnianych kościołów w Wielkopolsce i jak na Wielkopolskę bardzo nietypowych. Wchodzimy na ogrodzony teren i obchodzimy świątynię. Z pewnej odległości doskonale widać jej niezwykłą budowę: plan krzyża z wyraźnym transeptem i niewielkie niby przybudówki, które pełnią funkcję wewnętrznego obejścia wokół nawy. Takie konstrukcje spotkać można na Śląsku, ale nie w Wielkopolsce! Kościół pw. Podniesienia Krzyża Świętego wzniesiony został w 1727 roku, zaś 11 września 1780 roku był miejscem ślubu Estery z Wierusz Kowalskiej z Józefem Wybickim. Prócz ciekawej formy kościół w Wełnie kryje jeszcze przepiękne polichromie mistrza Adama Swacha. Istotnie – prawdziwa perełka. Tymczasem wracamy do krajowej jedenastki i po kilku kilometrach jazdy w stronę Poznania, skręcamy ponownie w kierunku rzeki. | ![]() |
| Kościół
pw. Podniesienia Krzyża Świętego z 1727 roku. 11 września
1780 roku związek małżeński w tej świątyni zawarli Estera z Wierusz
Kowalska i przyszły twórca hymnu Józef Wybicki. |
![]() |
![]() |
| Na tym zdjęciu doskonale widać wysunietą poza obręb nawy część transeptu oraz nietypowe jak na wielkopolskie kościoły zamknięte obejścia w części dolnej. | Wieża sygnaturkowa |
![]() |
![]() |
| Dom młynarza w Jaraczu. Część domu stanowi ekspozycję muzeum, w której pokazano modele zabytkowych wiatraków, fragmenty oryginalnych wnętrz oraz pamiątki i dokumenty związane z tym zawodem. | |
![]() |
Kilkaset metrów malowniczą, nieutwardzoną drogą i jesteśmy w raju! Meandrująca Wełna, soczysta zieleń krzewów i liściastych drzew, ciemna zieleń iglastych sosen i ceglany budynek starego młyna – oto Jaracz. Miejsce wprost bajeczne! Rozlewiska Wełny, morenowe wzniesienia, las i stary młyn – niczym u Iwaszkiewicza. Pierwotny, drewniany młyn istniał tutaj już w końcu XVIII, który - niestety – spłonął. Zastąpił go w połowie XIXw obecny młyn wodny, zbudowany z wykorzystaniem danego spichrza. Pewnie i zniknął by i ten z powierzchni ziemi i świadomości ludzi, gdyby nie Muzeum Rolnictwa i Przemysłu Rolno – Spożywczego w Szreniawie. W 1986 roku utworzono na powierzchni 3,6 ha Muzeum Historii Młynarstwa i Wodnych Urządzeń Przemysłu Wiejskiego będące oddziałem muzeum szreniawskiego. W ekspozycji znalazł się więc sam młyn oraz dawna stajnia, w której urządzono jedną z wystaw, dom młynarza i niewielka powierzchnię plenerową. Zwiedzamy najpierw, zgodnie z kolejnością, wystawę stałą w dawnej stajni poświęconą historii młynarstwa. Zgodnie z duchem czasu, organizatorzy muzeum zadbali nie tylko o wspaniałe eksponaty, ale także kilka stanowisk interaktywnych, na których na własne oczy (dłonie i nogi także) można przekonać sie w jaki sposób człowiek na przestrzeni wieków produkował mąkę. |
| W jednym z budynków zorganizowano wystawę obrazująca przemiany jakie zaszły w technologi pozyskiwania mąki i wypieku chleba. Część wystawy jest interaktywna, co bardzo niektórym przypadło do gustu... |
![]() |
![]() |
| Interaktywna wystawa obrazująca historię pozyskiwania mąki urządzono w dawnym budynku stajni. | Jeden z modeli obrazujących zasadę napędu młyna wodnego |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
| Panorama rozlewisk Wełny i systemu ślus na rzece z okien młyna... | i z poziomu samej rzeki. Krajobraz co najmniej sielski |
![]() |
||
| A to już sam młyn widziany od strony dopływającej do niego Wełny. |
![]() |
![]() |
| W tle panorama Wełny. Zdjęcie zrobiono ze śluzy kierującej część wód Wełny do kanału ulgi. | Widok z tego samego miejsca, tym razem na młyn. |
| Te kilka prostych urządzeń, których można własnoręcznie użyć sprawiają, że muzeum żyje, że przekazuje zwiedzającym wiedzę stosowaną, a nie tylko podręcznikowe zapiski. Wszystkie oglądane później urządzenia, zgromadzone w ekspozycji muzeum oglądamy przez pryzmat tych kilku prostych lekcji z początków przygody ludzkości z pozyskiwaniem mąki. Dalej zwiedzamy sam budynek młyna, od górnej kondygnacji do dolnej wraz z wszystkimi zgromadzonymi tam urządzeniami, pochodzącymi w większości z lat 20-tych XXw. Mamy wrażenie, przechodząc pośród tych urządzeń, w tym półmroku dawnego młyna, że czas zatrzymał się w miejscu. Po wyjściu z budynku spędzamy jeszcze chwile przy śluzie kierującej wody Wełny do młyna lub do kanału ulgi. Z tej perspektywy młyn robi wrażenie wyspy otoczonej ze wszystkich stron soczystą zielenią a nade wszystko rozlewiskami Wełny. Zmierzamy do domu młynarza, gdzie w dolnej kondygnacji umieszczono ekspozycję poświeconą społecznej historii młynarstwa. Szczególne wrażenie robi 27 modeli wiatraków w skali 1:40 zbudowanych przez Feliksa Klaczyńskiego. | ![]() |
| Śluza |
![]() |
Wśród modeli odnajdujemy także i koźlak z Marcelina k. Środy, stojący obecnie wśród dwóch innych, przy krajowej jedenastce w Koszutach. Na koniec jeszcze krótka wizyta w plenerze, gdzie dostrzegamy m.in fragmenty wiatraka. Dowiadujemy sie od pracowników muzeum, że to uratowany wiatrak z Czacza, który na powrót ma szanse stać się wiatrakiem. Gorąco kibicujemy, bo każda taka inicjatywa warta jest odnotowania. Z żalem opuszczamy to miejsce, ale czas nagli. Malowniczy, czerwony budynek młyna znika gdzieś za zakrętem drogi... Kilka kilometrów na południe ale po drugiej stronie krajowej jedenastki leży Rożnowo. To nasz kolejny cel na szlaku i do tego nierozerwalnie związany z samą postacią Mickiewicza. Nie, niewiadomo czy kiedykolwiek tu zawitał, ale miejsce wiecznego spoczynku znalazł tutaj brat wieszcza Franciszek. Jak trafił do Rożnowa? Dzięki bratu. Gdy powstanie dogasało podporucznik Franciszek Mickiewicz wraz z resztką powstańczej armii, czyli Korpusem Rybińskiego przekroczył granice z Prusami i został internowany w Malborku. Wieszcz dowiedział się o tym prawdopodobnie pod koniec listopada i natychmiast podjął próby uwolnienia brata. |
| Młyn widziany od strony Wełny, która opuszcza go kierując się w dalszą drogę. |
![]() |
![]() |
| Doskonale zachowany, przepiękny piec kaflowy. | Modele wiatraków w ekspozycji w domu młynarza |
| Pomocną dłoń wyciągnął Józef Grabowski, właściciel pobliskiego Łukowa, pełniący funkcję dyrektora prowincjonalnego Towarzystwa Kredytowego Ziemskiego, ale też sprawnego konspiratora. Mickiewicz przybył do Łukowa w połowie grudnia 1831 roku i prawdopodobnie 23 grudnia obydwaj bracia się spotkali, a następnie spędzili razem w Łukowie kilka dni w tym pamiętną i wspominaną w pamiętnikach pasterkę. W 1847 Franciszek spotkał się tutaj z dwunastoletnią córką Mickiewicza bawiącą w Budziszewku. Od 1859 roku Franciszek mieszkał w Rożnowie w majątku Anieli i Hilarego Baranowskich, gdzie także miał okazję spotkać swych dwóch bratanków w latach 1860 – Władysława, a w 1962, tuż przed śmiercią – Aleksandra. Pochowany został przy klasycystycznym, pilastrowanym kościele pod wezwaniem św. Katarzyny z 1798r, do którego podjeżdżamy. Usytuowany na niewielkim wzniesieniu, doskonale restaurowany, robi bardzo pozytywne wrażenie. Grób Franciszka odnajdujemy na przykościelnym cmentarzu zaledwie kilka kroków od wejścia do świątyni. Grób jest bardzo zadbany, co zawsze w takich sytuacjach wywołują w nas ciepłe uczucia do lokalnej społeczności. | ![]() |
| Na naszych oczach, niemal niezauważalnie ginie nasze dziedzictwo, fragment naszej historii - wiatraki, element naszej dawnej gospodarczej potęgi, element krajobrazu, równie ważny dla jego pełni jak przyroda ożywiona. Jest ich coraz mniej, nieliczne zachowywane są w skansenach - tak jak i ten, z Czacza, który zostanie odbudowany. |
![]() |
Po tej samej stronie kościoła, ale w murze nawy znajdujemy dwie ciekawe tablice, które wiele mówią o dawnych mieszkańcach Rożnowa. W roku 1824 przyszedł na świat w Rożnowie, późniejszy dowódca 58 nowojorskiego pułku piechoty (Polish Legion) oraz pierwszy administrator Alaski z ramienia Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej, Gen. Włodzimierz Krzyżanowski. W większości opracowań spotkać można określanie „gubernator”, jednak wiemy dziś, że jest ono nie prawdziwe. Legenda Krzyżanowskiego – gubernatora wzięła się z błędnej interpretacji jego pamiętników i źródłowych dokumentów. Dziś już wiemy na pewno, że Krzyżanowski czynnie uczestniczył w kupnie (i to na rewelacyjnych warunkach!) Alaski od Rosji, a później „nadzorował” te tereny jako przedstawiciel rządu USA i pracownik Departamentu Skarbu. Nie był gubernatorem, a raczej czymś w rodzaju zarządcy tego terenu. Sprawa miała swój epilog w roku 2002 i to na szczeblu międzynarodowym, kiedy to podczas uroczystości mianowania nowego gubernatora Alaski polskiego pochodzenia, Ambasador RP stwierdził publicznie, że to drugi w historii ambasador Alaski – Polak. |
| Fragment kozła wiatraka z Czacza. |
![]() |
![]() |
| Kościół pod wezwaniem św. Katarzyny z 1798r w Rożnowie. | Wnętrze rożnowskiej świątyni. |
![]() |
||
| Grób Franciszka Mickiewicza, brata wieszcza, który w Rożnowie, a wcześniej w Łukowie miał swoją Litwę. |
| Stwierdzenie to wywołało prawdziwa burzę, której następstwem była wytężona praca historyków i dyplomatyczne sprostowania. Drugą ważna postacią pochodzącą z niewielkiego Rożnowa to nie kto inny jak sam Mikołaj Skrzetuski, o czym również informuje stosowna tablica. Przyszedł na świat w 1610r w zubożałej szlacheckiej rodzinie pieczętującej sie herbem jastrzębiec. Sienkiewicz zmienił imię na Jan, ale też i nieco ogląd samego bohatera, który głownie dzięki Trylogii kojarzony jest z akcją pod Zbarażem. tymczasem późniejszy żywot imć Skrzetuskiego tak bohaterski już nie był Opuszczamy Rożnowo w kierunku na południe i już po kilku kilometrach lądujemy w Łukowie. Należał do Józefa Grabowskiego, tego którego Mickiewicz wymienia z imienia i nazwiska w „Panu Tadeuszu”, w znanym fragmencie. Tutaj poeta dokonał nieco lirycznej mistyfikacji, bo Józef Grabowski w roku 1806 miał ledwo dwanaście lat, zaś w posiadanie Łukowa wszedł dopiero w 1823 roku. Ten Grabowski jednak, dyrektor prowincjonalny ówczesnego towarzystwa Kredytowego Ziemskiego, czyli popularnej „Landszafty” był także sprawnym konspiratorem, który dzięki swej pozycji i stanowisku doskonale orientował się w sprawach powstańczych i sytuacji po zakończeniu powstania. | ![]() |
| Fronton kościoła. Grób Franciszka Mickiewicza znajduje się po lewej stronie od wejścia |
![]() |
Do niego właśnie zwrócił się Mickiewicz prawdopodobnie w końcu listopada 1831, kiedy tylko powziął wiadomość o uwięzieniu brata, powstańca w Malborku i staraniem m.in. Grabowskiego Franciszek został uwolniony, a następnie przybył do Łukowa. Bracia spotkali się tuż przed wigilią roku 1831r. Adam Mickiewicz przebywał tutaj kilka dni, a do legendy przeszła pasterka, którą obydwaj bracia odbyli w pięknym, drewnianym łukowskim kościółku, przy którym właśnie się zatrzymujemy. Budowla powstała w 1780 roku i wygląda niezwykle malowniczo, zwłaszcza dzięki charakterystycznym gontom pokrywającym dachy. W kruchcie świątyni trafiamy na pamiątkowa tablicę informującym o pamiętnej nocnej mszy poety. Jedziemy jeszcze obejrzeć pałac, nie oryginalny niestety bo nie zachował sie do naszych czasów. Kłopoty finansowe, w których znalazł się Adam, syn Józefa Grabowskiego spowodowały, ze musiał on w 1859r zlicytować Łukowo, które dostało się w ręce niemieckie. To z tego powodu Franciszek Mickiewicz przeniósł się do Rożnowa. Nowi właściciele wznieśli obecny pałacyk w 1877. Dziś zamieszkuje go kilka rodzin, a założenie pałacowo – parkowe jest całkowicie zniszczone. W 1955r umieszczono tablice pamiątkową mówiącą o pobycie wieszcza. |
| Obecny pałacyk powstał w 1877 roku dla niemieckiej rodziny Matternichów, którzy kupili Łukowo w 1859r. Wcześniej stał tutaj dwór Józefa Grabowskiego, w którym bawił Mickiewicz. Tablica pamiątkowa, na prawo od wejścia, umieszczona została w 1955r |
| Warto także wspomnieć, że wśród wielu znajomych i przyjaciół, których Mickiewicz spotkał w Łukowie były także i dwie niezwykle barwne postacie: Adam Turno, ojciec Wincentego, właściciela Objezierza i jego córka Aleksandryna. Imiennik poety był znanym w wielkopolskim światku arystokratycznym salonowcem i jak określają go pamiętnikarze „szaławiłłą”. Oficer Polskiego Pułku Lekkokonnego Gwardii czyli legendarnych szwoleżerów w młodości, utracjusz ale i niezwykle sympatyczny wojak. Majątek stracił w wyniku niegospodarności i nieroztropności (m.in. nierozważne transakcje z Józefem Chłapowskim, ojcem Dezyderego), ale też szanowany ojciec dzieci, które żona zostawiła mu po rozwodzie. Niezrównane gawędy Adama Turno, często wymieniane są jako pierwowzory opowieści Bartka Dobrzyńskiego. Aleksandryna zwana także Adyną z kolei to niespełniona miłość wielkiego podróżnika Pawła Edmunda Strzeleckiego. Wzajemne uczucie młodych miało by z pewnością wielkie szanse powodzenia, gdyby nie ojciec, który liczył na spory posag przyszłego zięcia. Młody Strzelecki takowym nie dysponował stąd dostał kosza od... niedoszłego teścia. | ![]() |
| Elewacja ogrodowa pałacyku. |
![]() |
![]() |
| Drewniany
kościółek w Łukowie z 1780r pw Michała Archanioła. 24 grudnia 1831r Adam i Franciszek Mickiewicz uczestniczyli w nim w pamiętnej pasterce... |
Kościółek od strony absydy. Pewna ciekawostką mogą być też charakterystyczne gonty tworzące fartuch osłaniający fundamenty |
![]() |
![]() |
| Wnętrze łukowskiego kościoła. Uwagę zwraca przede wszystkim bardzo ciekawy układ stropu. | ...o czym informuje ta pamiątkowa tablica w kruchcie świątyni. |
| Strzelecki utrzymywał kontakty listowne z Adyną przez 25 lat, po czym spotkał się z nią ponownie w Paryżu. Jedna z gór w pobliżu Sydney nosi nazwę Mount Adine – tak nazwał swe odkrycie sam Strzelecki. Robimy kilka pamiątkowych fotek wokół pałacu i już po chwili wracamy w stronę Obornik. Mijamy miasto i posuwamy się w kierunku południowo- zachodnim. Po kilku kilometrach dojeżdżamy do Objezierza. Należało do Wincentego Turno i jego żony Heleny z Kwileckich. Przebywający w Poznaniu Mickiewicz spotkał się z Wincentym Turno, który zaprosił go do Objezierza. Mickiewicz był właśnie w trakcie poszukiwań Franciszka i skwapliwie skorzystał z propozycji. Do Objezierza przybył w końcu listopada lub na początku grudnia i spotkał tutaj Stefana Garczyńskiego, przyjaciela, poetę, uczestnika Powstania Listopadowego. Sielskie dni, które wieszcz spędził w Objezierzu znalazły swe odzwierciedlenie na kartach „Pana Tadeusza” i to aż dwukrotnie. Przede wszystkim poeta wymienia samo Objezierze jako lokalizację pobliskiego Łukowa należącego do Józefa Grabowskiego, który „podówczas żył na wsi blisko Objezierza”. | ![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Tablice
poswięcone Adamowi Mickiewiczowi i Józefowi ignacemu Kraszewskiemu którzy odwiedzili Objezierze. Choć tablice upamiętniają tylko (i aż) tych dwóch wielkich polskiej literatury to warto pamiętać, że magia tego miejsca (albo kult Mickiewicza) przyciagały tutaj m.in. Julian Ursyn Niemcewicz, Wincenty Pol czy Władysław Syrokomla. |
![]() |
![]() |
| Pamiątkowa lipa w parku. | Objezierski pałac w elewacji ogrodowej. |
|
Sam opis sporu Sopliców i Horeszków poparty jest w epopei kilkoma przykładami podobnych, znanych autorowi rodzinnych waśni, wśród których wymieniany jest konflikt pomiędzy rodzeństwem Heleny Kwileckiej oraz małżonkami Turno, którego przedmiotem było samo Objezierze i jego niejasny status po śmierci 1826r Klemensa Kwileckiego. Ostatecznie Helena i Wincenty Turno zakończyli konflikt z rodzeństwem Heleny w 1830 roku. Dojeżdżamy do pałacu, w którym dziś znajduje się Zespół Szkół rolniczych ii juz z daleka ulegamy zachwytowi. Właściwie to podwójnemu zachwytowi. Urzeka nas w pierwszej kolejności sama architektura pałacu i jego otoczenie, zaś w drugiej to wszystko dzięki czemu objezierski pałac wygląda dziś tak jak wygląda, czyli gospodarską rękę, świadomość wagi zabytku i mickiewiczowskiej tradycji oraz dbania o elementarne poczucie piękna. Istotnie, pałac prezentuje się niezwykle okazale i dostojnie wśród tej zadbanej zieleni. Podchodzimy do elewacji frontowej i naszym oczom ukazują się dwie tablice. Pierwsza upamiętnia pobyt wieszcza i pochodzi z 1956r, zaś druga poświęcona jest J. I. Kraszewskiemu, który gościł także tutaj w 1867r (sama tablica pochodzi z 1962r). |
![]() |
| Nic tak nie dodaje uroku objezierskiemu pałacowi jak ta płacząca wieżba. |
![]() |
Równie pięknie i okazale wygląda park pozostający na tyłach pałacu. Tuż obok elewacji ogrodowej rośnia wspaniała, rozłożysta lipa będąca pomnikiem przyrody. Z Objezierza podążamy już niemal w lini prostej do Środy zatrzymując się jednak jeszcze na chwilę przy drewnianym, urokliwym kościółku pw. Wszystkich Świętych w Chludowie. Świątynia powstała z inicjatywy owińskich cysterek w roku 1736. Poprzednia świątynia spłonęła w 1710r. Do 1926 roku była to świątynia filialna parafii owińskiej. Dziś pieknie utrzymanym kościółkiem opiekują się księża werbiści, którzy przybyli do Chludowa w roku 1935r. Siedzibą zgromadzenia stała się dawna posiadłość Romana Dmowskiego. Zwiedzamy modrzewiowy kościółek i uwagę naszą zwracają dwa ciekawe rozwiązania - ogromny, stosunkowo daszek przed wejściem i dwie boczne kapliczki, które nadają kościołowi formę budowli z transeptem. Z Chludowa do Poznania już tylko osiemnaście kilometrów... |
| Drewniana świątynia w Chludowie. |
![]() |
||
| Wycieczkę odbyliśmy w roku 2008 | ||
| W podróży i przed
wiedzę zaczerpnąć można
z: T. Łubieński "M jak Mickiewicz", Świat Książki, Warszawa 1998 J. Sobczak, „Przez Wielkopolskę” , Poznań 1999 E. Kostołowska, „Miniatury śmiełowskie”, Jarocin 1998 P. Libicki, „Wielkopolska. 21 jednodniowych wycieczek”, Poznań 2001 M. Libicki, P. Libicki, „Dwory i pałace wiejskie w Wielkopolsce” , Poznań 2003 R. Brykowski, „Wielkopolskie kościoły drewniane”, Poznań 2001 M. J. Januszkiewicz, A. Pleskaczyński, "Księga Rozmaitości Wielkopolskich", WBPiCAK, Poznań 2006 J. Łuczak "Wielkopolska. Przewodnik turystyczny", oficyna wydawnicza GiP, Poznań 2003 P. Maluśkiewicz "Drewniane kościoły w Wielkopolsce", WBPiCAK, Poznań 2004 P. Maluśkiewicz, „Wielkopolskim szlakiem Adama Mickiewicza”, WBP, Poznań 1993 P. Maluśkiewicz "Barokowe kościoły Wielkopolski", WBPiCAK, Poznań 2006 P. Maluśkiewicz "Gotyckie kościoły w Wielkopolsce" wyd. WBPiCAK, Poznań 2008 M. Strzałko "Barokowe dwory i pałace w Wielkopolsce", WBPiCAK, Poznań 2006 W. Łęcki, „Wielkopolska. Przewodnik po miejscach ładnych i ciekawych” , Poznań 2003 W. Łęcki (red.) "Nasza Wielkopolska" WBPiCAK, Kurpisz, Poznań 2004, tom 1-3 P. Anders, "Puszcza Zielonka", WBPiCAK, Poznań 2004 P. Anders "Pałuki", wyd. WBP, Poznań 1997 „123x Wielkopolska” praca zbiorowa, Poznań 1995 „155x Wielkopolska” praca zbiorowa, Poznań 2000 "202x Wielkopolska" praca zbiorowa p.red. W. Łęckiego, Poznań 2005 "Wielkopolska. Polska niezwykła" Turystyczny atlas samochodowy. DEMART 1:250000 Oraz artykuły w Średzkim Kwartalniku Kulturalnym: J. Sobczak "Adam Mickiewicz na ziemi Wielkopolskiej" ŚKK 4 |
![]() |
![]() |
©MB
5.2009 ost. zm. 5.2009 |
|