Siedziby wodzów

Sukcesorzy Iwna >>
Kosińscy >>
Odbywamy niewielką, letnią wędrówkę po ziemi średzkiej i kawałek poza jej, jakżeż umowne  granice. Tematem przewodnim tej wyprawy uczyniliśmy wodzów, wybitnych dowódców, postacie zupełnie oddalone od siebie czasem i dokonaniami, a przede wszystkim formatem, ale na zawsze połączone tym niewielkim skrawkiem przestrzeni na którym się realizowali. Tematem uczyniliśmy może nie same postacie, ale właśnie te miejsca, które były ich siedzibami, choć przecież wiadomo, że te życiowe przestrzenie kształtują ludzie; ich osobowości, ich wielkość. Owszem przyznajemy przed samym sobą, że nijak ma się łączenie tych postaci ze sobą, choć mamy taką nieśmiałą świadomość, że może to co łączyło tych pozornie nie przystających do siebie ludzi, prócz ziemi średzkiej, było i elementarne poczucie patriotyzmu – zupełnie inaczej definiowane dla każdej z tych postaci, dla różnych epok w których żyli – ale w tej elementarnej sferze znaczeniowej takie samo: miłość do tego zakątka na ziemi, który uznaje się za własny. I to miłość ofiarna. Kim więc są te tajemnicze postacie? Pierwsza z nich to oczywiście Mieszko I, syn Siemomysła. Choć nie miał jeszcze królewskiej korony, to jednak zrobił wszystko to, co pozwoliło tę koronę założyć już jego synowi. 
Giecz
Południowy stok wałów gieckiej warowni w pobliżu bramy południowej. Dzięki potężnym nasypom, pozostałościom dawnego wału drewniano - ziemnego, giecka warownia widoczna jest już z daleka.

 Umocnił państwo, kontynuując linię polityczną ojca i dynastii, jako pierwszy zrozumiał, że czas kolejnych podbojów to czas zjednoczenia ponad plemiennego, czas gdy kraj Piastów zamieszkały przez podobne czasokulturowo plemiona musi stać się państwem – dominium panującej dynastii. Plan przebudowy i rozbudowy, której jedną z cech była nieunikniona ekspansja, podjął już najprawdopodobniej ojciec Mieszka, lub nawet jego dziad Lestek. Jednak to chyba Mieszko został namaszczony do jego skrystalizowania i dokończenia realizacji. Dziś, jeszcze nie w podręcznikach – to inercja systemu edukacyjnego – jest już coraz częściej postrzegany raczej jako wybitny kontynuator niż jako ten który zapoczątkował. Czując więc oparcie swego młodego państwa w kolebce swego plemienia i tężniejącej warstwy możnych siegnął poza dotychczasową domenę, za Wełnę do Pomorza i Mazowsza, za Obrę na Śląsk oddalając wrogów od administracyjnego centrum. Pielęgnując piastowski sen o potędze mistrzowsko osłabił cesarstwo niemieckie w jego zapędach ku chrystianizacji i politycznej zależności ziem wschodnich poprzez akt Chrztu.  Giecz
Gieckie palatium - nigdy nie ukończone arcydzieło wczesnośredniowiecznej architektury.

Giecz Stworzył tym gestem podwaliny nowego społecznego otwarcia, integrując i równocześnie właściwie polaryzując społeczeństwo. Akt chrztu odbył się najprawdopodobniej w nowo wybudowanym kompleksie pałacowo – świątynnym na wyspie Jeziora Lednickiego. Prawie identyczny obiekt miał powstać w Gieczu, ale z niewiadomych do dzisiaj przyczyn nie powstał. Ten który zbudowano ostatecznie na Ostrowie Lednickim w swym pierwotnym, raczej nie ukończonym w tym kształcie założeniu był identyczny z gieckim. Czy chrzest miał pierwotnie odbyć się Gieczu? I dlaczego w Gieczu? I czym był Giecz dla Mieszka? Wszystkie odpowiedzi na te pytania skrywają dziś mroki historii, ale są pewne przesłanki pozwalające snuć dalej lub bliżej idące przypuszczenia. We wczesnym średniowieczu nie istniało pojęcie stolicy w dzisiejszym tego słowa znaczeniu, a szczególnie w odniesieniu do konkretyzacji miejsca. Rolę polityczno – administracyjnego centrum pełniła książęca drużyna nieustannie przemieszczająca się po kraju, monitorująca na bieżąco stan państwa i kontrolująca jego system obronny. Podstawowy szkielet tego systemu tworzyły obronne grody książęce rozmieszczone w strategicznych miejscach, w których okresowo bywał książę.
Brama południowa prowadząca do grodu.

Do grodów tych, zwanych także centralnymi powszechnie zalicza się położone w granicach etnicznych ziem polan m.in. Gniezno, Ostrów Lednicki, Poznań i Giecz. O ile jednak trzy pierwsze to efekt „rewolucji” Siemomysła polegającej na budowie zrębów państwa od „korzenia”, to Giecz istniał już w czasach plemiennych, a w duchu „nowego państwa” został od nowa umocniony. Dlaczego został potraktowany tak łaskawie? Może dlatego, że stamtąd pochodzili Piastowie. I może to właśnie tam miał dopełnić się polityczny cel dynastii – przyjęcie chrztu i uniezależnienie tym samym od potężnego Cesarstwa? Do Giecza mamy żabi skok i korzystamy z każdej możliwej okazji by się tu pojawić. Dziś po raz kolejny znalazł się na trasie naszych wędrówek. Zawsze ogromne wrażenie robi na nas zarys fundamentów nigdy nie ukończonego palatium. W naszej wyobraźni gra ewentualność niedoszłego chrztu, który miałby tu się odbyć, tętniący życiem gród, na który spada nieszczęście najpierw niewątpliwie uzasadnionej książęcej decyzji o budowie założenia na Ostrowie Lednickim, a kilkadziesiąt lat później łupieżczej wyprawy Brzetysława. Giecz
XIII wieczna światynia pw. NMP i św. Mikołaja ma się dziś świetnie, do czego wydatnie przyczynił się jej gruntowny remont towarzyszący badaniom  archeologicznym.

Dzierżnica I wreszcie ta wspaniała przedromańska świątynia pw. św. Jana Chrzciciela, kryjąca w swej krypcie relikwie – rzecz ważną jak późniejszy skarbiec królestwa. Przechodzimy bramą północno – zachodnią i po kilkudziesięciu krokach jesteśmy już na terenie średniowiecznej osady handlowej, której centrum stanowił romański kościół NMP i św. Mikołaja. Wspaniale odnowiony zabytek podziwiać można dziś szczególnie w porze nocnej, kiedy iluminowany jest światłem reflektorów. Dwa kilometry dalej na północ znajduje się niewielka wieś Dzierznica. W XIX w. znajdowała sie m.in w rękach Niemojewskich, a w pocz. XXw.  wieś zakupił Feliks Wize. Przy drodze na Neklę stoi pozostałość wiatraka koźlaka przerobionego ma młyn elektryczny. Tymczasem my skręcamy w lewo i zapuszczonym, dzikim niemalże parkiem docieramy do sporych rozmiarów kaplicy – mauzoleum. Pseudoklasycystyczna kaplica - grobowiec pw. św, Andrzeja Boboli powstała w roku 1920, a spoczął w niej młody, bo zaledwie 19-to letni ułan Andrzej Wize, syn Feliksa. Przedzierając się dalej przez park dojeżdżamy wreszcie do dworu, a raczej tego co z niego zostało. 
Mauzoleum Wizów - kaplica grobowa pw. św. Jana Boboli z 1920r

Zadziwiające z jaką łatwością nasze pokolenia potrafiły zapominać o świetności Polski okresu międzywojennego – i pewnie można przyjąć, że wymazywanie pamięci to element walki politycznej powojennych „elit” – nijak nie da się jednak argumentować tym programowego niszczenia tak wspaniałych siedzib jaką kiedyś, bez wątpienia była Dzierżnica. Dom w stylu szwajcarskim powstał w latach 1884-85 i został zbudowany dla Niemojewskich, a autorem projektu był słynny architekt Zygmunt Gorgolewski. W pocz. XX wieku rozbudowany został przez Wizów. Szczególne wrażenie robi wspaniała ciesiółka więźby dachowej, dość rozbudowanej i charakterystycznej dla tego rzadkiego stylu. Nam wyobraźnię pobudzają także nędzne resztki oranżerii przyczepionej od południa do korpusu dworu. Stają nam przed oczyma wspaniałe pejzaże malowane wizją Andrzeja Wajdy w ekranizacji Iwaszkiewicza „Panien z Wilka”. Jedna z rozmów Wiktora Rubena z którąś z wilkowskich panien, odbywa się właśnie w scenerii takiej oranżerii. Jak tutaj bywało w okresie międzywojnia? Jak wyglądał ten wspaniały dwór, kiedy na przykład w końcu lat trzydziestych zajeżdżały przed niego bryczki, a młode polskie państwo nawet nie przewidywało nadchodzącej katastrofy? Od mieszkających w sąsiedztwie dowiadujemy się o tych czy innych, mniej czy bardziej znanych potencjalnych nabywcach dworu. Jednak już dziś jego stan, pozwala nam być pewnym, że XIX wieczna budowla nie przetrwa. Wchodzimy do środka i urzeka nas niemal od progu atmosfera przedwojennego dworku; ileż tutaj musiało odbywać się wizyt, rautów, rodzinnych zjazdów i snucia planów na przyszłość. Aż przyszła katastrofa. Nie silny powiew wiatru i nawet nie morowe powietrze, które przetrzebia co najwyżej jedno pokolenie. Ta katastrofa zniosła cały ówczesny znany porządek świata, z jego tradycją,  mentalnością, przekonaniami, patriotyzmem i przyszłością. Ta katastrofa zażądała ceny najwyższej – życia i ciągłości pokoleń w poczuciu bezpieczeństwa i ustalonym porządku prawno – mentalnym. I bezpowrotnie zniknęły dwory i sielska atmosfera rodzinnych gniazd. Dziś dwór, ofiara powojennej parcelacji jest już tylko truchłem grożącym katastrofą budowlaną. Zewsząd wdziera się bujna roślinność, która upodobała sobie szczególnie wspaniałą dachową ciesiółkę, wokół fragmenty okiennych ram i tynków, środek zniszczony całkowicie, a stropy są częściowo zawalone.  Dzierżnica
Wspaniały w formie dwór w Dzierżnicy powstał w latach 1884-85 dla Ignacego Niemojewskiego. Architektem był spowinowacony z Wizami Zygmunt Gorgolewski, który najprawdopodobniej pośredniczył w zakupieniu Dzierżnicy przez Feliksa Wize w 1904r. Szczególne wrażenie robi mistrzowska robota ciesielska.

Dzierżnica Ze smutną refleksją opuszczamy Dzierznicę, kierując się wzdłuż autostrady A-2 na wschód do Targowej Górki. Po drodze mijamy jeszcze z lewej strony Górzno – najwyższe wzniesienie powiatu średzkiego, zwane także Górą Ludgardy. W średniowieczu na szczycie istniał gród obronny, jeden z elementów systemu obronnego Giecza. Później wybudowano tutaj niewielki zameczek nie zachowany, niestety, do naszych czasów. Podążamy do Targowej Górki. Tutaj natrafiamy na ślady następnego wodza, tym razem epoki napoleońskiej – generała Antoniego „Amilkara” Kosińskiego. Dzisiejsza Targowa Górka, podobnie jak pobliski Giecz padła ofiarą tych samych procesów dziejowych. Nazywana początkowo Mileszyną Górką, od Milesza, woja drużyny Bolesława Pobożnego, już w pocz.XIX – tego stulecia dysponowała prawami miejskimi, potwierdzonymi następnie przez Kazimierza Wielkiego w 1343r. W końcu XIV wieku prawa miejskie miejscowość ta utraciła, by odzyskać je w połowie kolejnego stulecia. O wielkości tego miasteczka może świadczyć fakt, że na wyprawę malborską Górka zobowiązana była wystawić 8 rycerzy, podczas gdy np. Jarocin wystawiał ich dziesięciu. Istniały tutaj także przynajmniej dwa kościoły.
Zawalona część stropu piętra

Dzierżnica Dzierżnica
Tutaj istniał z pewnością piękny kominek... Modna oranżeria. Każdy kto oglądał wspaniałe dzieło Wajdy na podstawie prozy Iwaszkiewicza "Panny z Wilka" z pewnością pamięta scenę z wilkowskiego dworu z oranżerią w tle.

Dzierżnica  Prawo do jarmarków i targów potwierdzał także Stanisław August Poniatowski. Jednak miasto nigdy nie rozwinęło się na tyle, by ocalić swe prawa, które definitywnie przekreśliły władze pruskie. Pod koniec XVIII stulecia właścicielem wsi był hrabia Keyserling, z którego córką Adelą ożenił się w 1811 r. Antoni Kosiński.  Kim był ten człowiek skoro współcześni nadali mu miano Pierwszego Legionisty? Życiorys generała jak i jego postać nie jest w skali kraju powszechnie rozpoznawany, a szkoda, bo być może gdyby nie jego organizatorskie talenty i  przymioty umysłu nie powstały by nigdy Legiony Dąbrowskiego i nie mieli byśmy tej wspaniałej pieśni jaką jest Mazurek Dąbrowskiego? Pochodził z Podlasia i już w młodości zaangażował się w konspirację i tajne stowarzyszenia niepodległościowe. W trakcie Insurekcji Kościuszkowskiej był początkowo łącznikiem pomiędzy lokalnymi organizacjami, a kierownictwem powstania, by wreszcie po przekroczeniu Bugu wstąpić w szeregi armii powstańczej gdzie mianowany został do stopnia kapitana. Po upadku powstania przedarł się do Francji i by wejść w posiadanie obywatelstwa francuskiego odsłużył pięć miesięcy we flocie. Walczył na froncie włoskim gdzie spotkał borykającego się z francuską niechęcią do własnego pomysłu legionów, generała Dąbrowskiego. 
 Od początku istnienia osady, a poźniej także i miasta istniał tutaj kościół św. Małgorzaty, który uległ pożarowi w 1802r. Około 1730 roku wystawiono na przykościelnym cmentarzu figurę św. Jana Nepomucena w cieniu której pochowani zostali Adlejada z Keyserlingów i Antoni "Amilkar" Kosiński. Prochy generała ekshumowano w roku 1923 i przeniesiono na "poznańską skałkę", zaś do dziś spoczywa tutaj jego żona. Miejsce to jest dziś pieczołowicie pielegnowane.

Wedle przekazów to właśnie spotkanie i organizatorskie zaangażowanie Kosińskiego doprowadziły do szczęśliwego końca czyli decyzji Napoleona w  sprawie Legionów Republiki Lombardzkiej. W trakcie tworzenia tych narodowych sił Kosiński pełnił funkcje szefa ówczesnej komendy uzupełnień, a także adiutanta Dąbrowskiego. Już w maju 1798 roku został zastępcą dowódcy 2-giej Legii, z którą brał udział m.in w krwawej bitwie pod Legnano. 30 lipca 1799 roku trafia do niewoli austriackiej, a po jej opuszczeniu, zgorzkniały  sytuacją wytworzoną przez pokój w Luneville i katastrofę San Domingo, poddaje się do dymisji i wraca do kraju. W uznaniu zasług zostaje mianowany generałem brygady. W trakcie kampanii 1806, znów u boku Dąbrowskiego jest m.in organizatorem wojska w departamentach bydgoskim i kwidzyńskim, uczestniczy w wyprawie pod Gdańsk a pod nieobecność rannego Dąbrowskiego obejmuje dowództwo nad oblężeniem. W kolejnej kampanii 1809 roku znów doceniając jego talenty organizatorskie i administracyjne powierzono mu mobilizację departamentu poznańskiego, a później także i gubernatorstwo Warszawy.  Dzierżnica
Płyta nagrobna generała i jego żony.

Dzierżnica Od lipca do listopada 1812 roku dowodził osłonową dywizją na linii Bugu. Po upadku napoleońskich nadziei osiadł w majątku wniesionym przez żonę, który zamienił na centrum patriotyczno – niepodległościowe podobnie jak uczynił to jego wielki mentor gen. Dąbrowski w Winnej Górze, z którym utrzymywał ścisłe kontakty. Zmarł w roku 1823 i pochowany został na cmentarzu przy nieistniejącym już kościele pw. św. Małgorzaty, ostatecznie spalonym w 1802r. Nowy kościół, istniejący do dziś, pw. św. Michała Archanioła, zbudowano w innym miejscu, a po dawnym cmentarzu przetrwała do dziś ustawiona tu około 1730 roku figura św. Jana Nepomucena i mogiła Kosińskich. W 1923 roku prochy generała ekshumowano i przeniesiono na poznańską skałkę, dawne miejsce spoczynku zachowała tylko żona, Adelajda. Mogiła otoczona jest niewielkim płotkiem i wspaniale utrzymaną roślinnością. Zatrzymujemy się na chwilę przy niej, by pokontemplować postać tego wielkiego Polaka, wspaniałego patrioty i dzielnego żołnierza. Z Targowej Górki zdążamy w kierunku krajowej „92”, jednak na chwilę zatrzymujemy sie w niewielkim Opatówku, gdzie wznosi się pięknie odrestaurowany, zrębowy kościółek pw. św. Katarzyny. Osiemnastowieczna budowla ma się doskonale i widać już na pierwszy rzut oka że jest to także zasługa gospodarskiego oka i miejscowej społeczności dbającej o swoją świątynię. Porządek panujący wokół samej świątyni tylko potwierdza nasze spostrzeżenia. Kościół jest jednonawowy z węższym prezbiterium, trójbocznie zamkniętą absydą i graniastą wieżą – bardzo podobają nam się jego proporcje. Zaglądamy do środka i od razu urzeka nas prosta w formie belka tęczowa, która oparła się wszelkim manierom upiększającym dwustu pięćdziesięciu z górą lat. Już po chwili pędzimy drogą krajową w stronę Poznania, by po kilku kilometrach zjechać w prawo, wprost do Iwna. Dziś ta niewielka wieś położona w klinie ważnych arterii komunikacyjnych; krajowej "dziewięćdziesiątki dwójki" i wojewódzkiej „cztery - trzy - cztery” z Rawicza do Gniezna stanowiła w średniowieczu własność bardzo możnego rodu Grzymalitów, przybyłego ze Śląska. W źródłach pisanych spotykamy już przed 1320 rokiem Jarosława Grzymalitę, wojewodę poznańskiego, piszącego się de Gywna, co by sugerowało, że w Iwnie miał swą główną siedzibę.
Figura św. Jana Nepomucena stoi tutaj już ponad 280 lat.

Jego syn Domarat, kasztelan poznański sięgnął także po starostwo generalne wielkopolski co wywołało zdecydowany sprzeciw pozostałej szlachty, a w szczególności innego znakomitego rodu Nałęczów i dało początek wojnie domowej znanej jako wojna Grzymalitów z Nałęczami. W połowie XVw wieś znalazła się w ręku Tomickich z Tomic, a w połowie kolejnego stulecia, przedstawiciel tego rodu Jan, podkomorzy kaliski pisał się już Iwieński. Złoty okres skończył się w połowie XVII stulecia, odkąd Iwno zaczęło zbyt szybko zmieniać właścicieli i dzierżawców. Koniec końców, w 1842 z rąk niemieckich Iwno zakupiła Franciszka z Niemojewskich, wdowa po staroście klonowskim Józefie Mielżyńskim. Starościna Mielżyńska uczyniła Iwno swą siedzibą, a po jej śmierci przypadło ono w udziale jej wnukowi Józefowi, który doprowadził do jego rozkwitu. W pierwszej kolejności zbudował dwór wg projektu swego wuja Seweryna z Miłosławia. Dzieło Seweryna miało być swego rodzaju prezentem dla będącego jeszcze w stanie kawalerskim bratanka, stąd pierwotny pałacyk był raczej niewielką willą którą w zarysie dzisiejszym pałacu odczytujemy w jego części środkowej. Dopiero w latach 1862-72 pałac zyskał swój dzisiejszy reprezentacyjny wygląd. Opatówko
Zrębowy kościół pw. św. Katarzyny z lat 1752-54.

Opatówko
Opatówko
Kilka dzwonów przed kościołem
... i wnętrze kościółka w Opatówku. Urzekająco wygląda surowa
w formie belka tęczowa.

Opatówko

Iwno Iwno
Poźnobarokowy kościół pw. Najświętszej Marii Panny Szkaplerznej
z lat 1778-1780 powstał z inicjatywy Franciszki ze Skoroszewskich Krzyckiej.
Wejście do kaplicy grobowej Mielżyńskich. Kaplica powstała
z inicjatywy Seweryny Mielżyńskiej w roku 1938. Pochowana jest tutaj Seweryna i jej mąż płk. Ignacy Mielżyński. Większość przedstawicieli rodu pochowano w Woźnikach

Józef Mielżyński był wybitnym działaczem społeczno – gospodarczym, wsławionym m.in wystąpieniami na forum parlamentu pruskiego w obronie mowy polskiej, a także działalnością w słynnym poznańskim „Bazarze”, którego był przez czas jakiś dyrektorem. Józef działał także aktywnie w Centralnym Towarzystwie Gospodarczym i przede wszystkim w Poznańskim Towarzystwie Przyjaciół Nauk, które zawdzięcza mu swą siedzibę i którego został prezesem. Zięciem Józefa został jego bratanek Ignacy, twórca tutejszej słynnej stadniny i kolejny na naszej trasie wielki wódz. W młodości był niezbyt uporządkowanym młodzieńcem, co znalazło swe potwierdzenie w mrocznej historii wypędzenia z domu i wywłaszczenia go przez jego ojca – Karola z Chobienic. Czym tak bardzo zaszkodził sobie młody Ignaś? Przegrał w karty sporą sumkę pieniędzy zdeponowanych u niego jako posag siostry. Gdy znalazł się na bruku przygarnął go stryj Józef i okazało się to doskonałym posunięciem. Po pierwsze dlatego, że Ignacy okazał się doskonałym administratorem Iwna, a po drugie, że okazał się także... zięciem, poślubiając córkę Józefa, Konstancję.  Iwno
"Spatynowane", barokowe hełmy kościoła.

Iwno Ignacy od młodości kochał konie, skończył szkołę kadetów i słynną ówcześnie hanowerską szkołę jazdy. W 1901 r rozpoczął w Iwnie hodowlę koni półkrwi na potrzeby wojska, zaś piętnaście lat później rozpoczął się okres ponad stuletniej hodowli koni pełnokrwistych. W 1916 roku, bowiem Ignacy sprowadził do Iwna stado zarodowe klaczy pełnej krwi angielskiej, które dały początek późniejszej wielkiej hodowli. Zajechaliśmy do Iwna mijając początkowo pałac z założeniem i zatrzymując się dopiero przy XVIII wiecznym, barokowym kościele pw. Matki Boskiej Szkaplerznej. Jego fundatorką była Franciszka Krzycka ówczesna właścicielka dóbr Iwno, żona zmarłego wcześniej Antoniego, fundatora kościoła w pobliskim Siedlcu i inicjatora budowy siedleckiego pałacu. Barokowa budowla powstała w miejscu poprzednich świątyń, z których pierwsza, gotycka wzmiankowana była w XVw. Już z daleka wspaniale prezentuje się biała wieża kościoła i cała jego bryła zbudowanego na planie krzyża greckiego. We wnętrzu pochowany jest m.in Jan Iwieński z Grzymalitów, właściciel dóbr iwieńskich, zmarły w 1549r. 

Iwno
Wspaniale prezentujący się pałac to prawdopodobnie dzieło architektoniczne Seweryna Mielżyńskiego. Wuj zaprojektował je dla swego ukochanego bratanka, Józefa, któremu później przepisał także Miłosław. Skromny pałac powstał w latach 1850-57, a obecny wygląd, z bocznymi anaksami zyskał w latach 1868-72.

Iwno
Iwno
Klasycystyczny fronton pałacu. Takim stworzył go prawdopodobnie Seweryn Mielżyński W oficynie pałacowej mieści się dziś hotel Karino nawiązujący nazwą do serialu kręconego w latach 70-tych w tutejszej Państwowej Stadninie Koni.

Iwno My jednak zatrzymujemy się na dłużej przy kaplicy grobowej powstałej z inicjatywy Seweryny Mielżyńskiej żony Ignacego. Pochowany w niej jest także sam Ignacy. Kiedy stał się żołnierzem? Już w trakcie Powstania Wielkopolskiego wsławił się w kilku potyczkach, a szczególnie zdobywając niemiecki pociąg pancerny w bitwie pod Rynarzewem. W 1920 roku na bazie szwadronu zapasowego 15 Pułku Ułanów Wielkopolskich, Ignacy stworzył Ochotniczy Pułk Jazdy przeformowany później w 26 Pułk Ułanów Wielkopolskich im. Hetmana Wielkiego Litewskiego Jana Karola Chodkiewicza, który przeszedł do historii wojny polsko – bolszewickiej, jako jeden z najbardziej bohaterskich. Ignacy nie tylko dał podwaliny organizacyjne pułku, ale przede wszystkim wyposażył go w konie. Początkowo uczestniczył w kampanii pomorskiej wygrywając starcie pod Nowym Miastem,  zdobywając Brodnicę i przekraczając granicę Prus Wschodnich. Po przegrupowaniu uczestniczył w krwawych starciach na froncie białoruskim, na Wołyniu i nad Niemnem a szlak zakończył w Mińsku. W II Rzeczypospolitej pułk stacjonował w Lesznie, a następnie w Baranowiczach. 
Pamiątkowy głaz poświecony postaci Ignacego Mielżyńskiego przed frontonem pałacu.

Od 1937 roku znalazł się w składzie Nowogródzkiej Brygady Kawalerii której tradycje kontynuuje dziś 9-ta Brygada Kawalerii Pancernej. W 20 – leciu międzywojennym Iwno słynęło, prócz swej stadniny także ze wspaniałych polowań organizowanych po mistrzowsku przez Ignacego. W jednym z nich uczestniczyła m.in. młoda para królewska z Holandii Julianna i ks. Bernard, rodzice obecnie panującej królowej Beatrix  Ignacy zmarł w 1938 roku i pochowany został z wszelkimi wojskowymi honorami. Nad kaplicą dostrzegamy napis po łacinie „W Tobie Panu Zaufałem”, dodany jak wyczytujemy w przewodniku dopiero w 1961 roku, kiedy to spoczęła tutaj Seweryna. Wracamy kawałek w kierunku krajowej „92” i skręcamy w podwoje iwieńskiego pałacu. Wspaniale prezentuje się klasycystyczny fronton pałacu, ale szczególnie urokliwie wyglądają dobudowane później na planie koła aneksy. Przed pałacem, na trawniku znajduje się głaz upamiętniający Ignacego, a tuż obok w oficynie urządzono hotel „Karino” nawiązujący do słynnego serialu z lat 70-tych, kręconego w Iwnie, ale przede wszystkim do powojennej świetności tutejszej państwowej stadniny koni, z której wiele ogierów wygrywało prestiżowe gonitwy. Zagłębiamy się w parku i wśród obiektów stadniny powoli przemieszczamy się do drogi by powrócić do Środy. Iwno
Biała fasad pałacu doskonale współgra z wszech otaczającą zielenią

Iwno Iwno
Jeden z Dębów w iwieńskim parku. Świetnie prezentują się boczne aneksy.

Iwno

Genealogia Kosińskich h. Rawicz

Kościoły drewniane Ziemi Średzkiej >>
Piastowskie Dominium - Giecz >>
Genealogia Mielżyńskich >>
Kanon krajoznawczy Ziemii Średzkiej >>

W podróży i przed wiedzę zaczerpnąć można z:
B. Krzyślak  „Iwno”, wydawnictwo WBP, Poznań 1999

J. Sobczak, „Zwiedzamy ziemię średzką” , Środa Wlkp. 2000
J. Sobczak, „Przez Wielkopolskę” , Poznań 1999
M. J. Januszkiewicz, A. Pleskaczyński, "Księga Rozmaitości Wielkopolskich", WBPiCAK, Poznań 2006
B. Kucharski, „Miłosław”, WBP, Poznań 1997
P. Libicki, „Wielkopolska. 21 jednodniowych wycieczek”, Poznań 2001
M. Libicki, P. Libicki, „Dwory i pałace wiejskie w Wielkopolsce” , Poznań 2003
R. Brykowski, „Wielkopolskie kościoły drewniane”, Poznań 2001
P. Maluśkiewicz "Drewniane kościoły w Wielkopolsce", WBPiCAK, Poznań 2004
P. Maluśkiewicz "Barokowe kościoły Wielkopolski", WBPiCAK, Poznań 2006
W. Łęcki (red.) "Nasza Wielkopolska" WBPiCAK, Kurpisz, Poznań 2004, tom 1-3
W. Łęcki, „Wielkopolska. Przewodnik po miejscach ładnych i ciekawych” , Poznań 2003
K. Kasprzak, B. Raszka "Park Krajobrazowy Promno", WBPiCAK, Poznań 2008
„123x Wielkopolska” praca zbiorowa, Poznań 1995
„155x Wielkopolska” praca zbiorowa, Poznań 2000
"202x Wielkopolska" praca zbiorowa, Poznań 2005
"Wielkopolska. Polska niezwykła" Turystyczny atlas samochodowy. DEMART 1:250000

Oraz artykuły w Średzkim Kwartalniku Kulturalnym:
A. Ochowiak "Giecz - Grodziszczko nadal kryje swoje tajemnice", nr 3
J. Sobczak "Prastary Giecz odsłania kolejne tajemnice", nr 10
A. Kaszubkiewicz "Rezerwat Archeologiczny Gród Piastowski w Gieczu w 40-lecie", nr 23
E. Indycka "40 lecie rezerwatu Archeologicznego Gród Piastowski w Gieczu", nr 23
T. Krysztofiak "Księga Giecza - nowe karty historii grodu"  nr 35
b

©MB 5.2009
ost. zm. 5.2009

n
a
w
i
g