baner

Radlin Jak zwykle wczesnym rankiem wyjeżdżamy w kierunku południowych rubieży powiatu. Naszym celem jest ponownie Szwajcaria Żerkowska, z tą jednak różnicą, że dziś chcemy zrobić wielkie okrążenie wokół jej stolicy - Żerkowa. Zaplanowaliśmy odwiedzić miejsca, w których już kiedyś byliśmy, a które nam szczególnie zapadły w pamięć i do których zawsze z chęcią będziemy wracali. Głównym celem są jednak miejscowości Kretków, Przybysław, Komorze w widłach Prosny i Lutyni stanowiące ongiś granicę pomiędzy zaborami. Jedziemy więc do Nowego Miasta i Klęki, gdzie zjeżdżamy z głównej w drogę na Radlin.  Radlin
Płyta nagrobna Macieja Rybińskiego, oficera napoleońskiego, lekarza w kampanii hiszpańskiej. Wejście boczne i główne na dziedziniec radlińskiej świątyni.

    Słońce  przebija się niemrawo poprzez szpaler drzew, gęsto porastających skrajnie drogi. Jest jeszcze stosunkowo wcześnie, ale już wiemy, że to będzie skwarny dzień. Już po kilkunastu minutach przejeżdżamy pomiędzy dziwnie wyglądającymi zabudowaniami Radlińca. Wszystkie gospodarstwa (dzisiaj prawie wszystkie) zbudowano wg tego samego planu, każde wyposażone w tą samą ilość zabudowań i identycznie rozmieszczonych. Rozglądamy się to z lewej to z prawej strony drogi i niemalże chłoniemy tę zadziwiającą regularność niemalże z rozbawieniem. Nawet na mapie topograficznej owe czerwonoceglane gospodarstwa wyglądają jakby były umieszczane od linijki i z jakimś dziwnym, regularnym szablonem. Rzeczywistość wydaje się jednak niezbyt optymistyczna, bo szukać jej korzeni należy w ponurych czasach II wojny światowej, kiedy to wodzowie III Rzeszy wybrali Radliniec na wzorową wieś kolonizacyjną. Zniwelowano teren, burząc stare domy i wzniesiono wg tego samego planu 13 gospodarstw. W dniu uroczystego otwarcia w Radlińcu obok namiestnika kraju Warty pojawił się minister finansów III Rzeszy.


Radlin

     Równe rzędy domostw, istotnie wyglądają dziś, jakby były z innej epoki, z innych czasów i stworzone rękoma "innych" niż tutejsi ludzi. Przejeżdżamy Radliniec, kierując się cały czas drogą na południowy - wschód. 5 kilometrów dzieli Radliniec od Radlina. Słońce jeszcze słabo przygrzewa, a trawa skąpana jest w rosie, gdy podjeżdżamy pod kościół pw Piotra i Pawła w Radlinie. W oddali jakby w lekkiej mgle falują majestatycznie ruiny wspaniałego ongiś pałacu Opalińskich - wielkiego magnackiego rodu. Odwiedziliśmy już raz Radlin podróżując po Szwajcarii Żerkowskiej, wtedy jednak dojechaliśmy tutaj drogą z Żerkowa i to właśnie na ruiny pałacu najpierw się wtedy natknęliśmy. Tym razem jednak oglądamy najpierw ponownie wspaniałą renesansową kaplicę grobową Opalińskich. To w niej właśnie spoczywa jedna z Wielkopolskich tajemniczych Białych Dam, o których z taką pasją pisze J. Sobczak w książce "Duchy i zjawy Wielkopolskie". Białej Damy co prawda nie spotykamy i tym razem, ale w poszukiwaniu napoleończyków zainteresowaliśmy się nagrobkiem niejakiego Macieja Rybickiego - majora wojsk polskich w czasie walk w Hiszpanii - lekarza pułkowego. podjeżdżamy do ruin, a raczej do cmentarza na który zagospodarowano dziedziniec pałacu. Osobliwy w istocie jest to cmentarz, skoro tak osobliwy jest jego krajobraz! Oto pośród morza nagrobków na wszystkich narożach tej niewielkiej metropolii wyrastają piętrowe ruiny, niczym basteje. Gdzie niegdzie dostrzegamy jeszcze gzymsy wewnętrzne przy oberwanych stropach, gdzieniegdzie  łuki przejść pomiędzy pomieszczeniami na wysokości pierwszego piętra prowadzące donikąd... Najbardziej przygnębiające jest jednak to, że ruiny te choć stanowią same w sobie ogromną niewymierną wartość kulturową niszczeją z roku na rok. Mamy wrażenie, że dla miejscowej społeczności stanowią "starożytność niczyją", zajmującą li tylko pole, a wrażenie owo potęguje jeszcze fakt, że jedna z istniejących ścian zamieniona została w cmentarny śmietnik...

Kaplica grobowa Opalińskich. To trzecia, po średzkiej i żerkowskiej renesansowa kaplica wzorowana na zygmuntowskiej, w Wielkopolsce. To tutaj "śpi" radlińska Biała Dama.

Radlin Radlin Radlin
Ruiny wspaniałego, potężnego ongiś zamku Opalińskich. Na zdjęciu lewym pozostałość ściany na wschód od cmentarza, na prawym - na południe od cmentarza.

Radlin

    Opuszczamy Radlin i następne pięć kilometrów, wciąż drogą na południowy - wschód, kierujemy się do Wilkowyji. Jesteśmy już na południe od Żerkowa i na otwartej przestrzeni dostrzegamy strzelistą wieżę przekaźnikową zbudowaną w 1962 roku na szczycie jednego z wzniesień pod Żerkowem. W Wilkowyji też już byliśmy, jest to więc podróż nader sentymentalna, ale jak tu nie powracać do tych cudownych miejsc!  Bez trudu odnajdujemy iwaszkiewiczowski Młyn nad Lutynią. Znowu zostajemy przywitani ujadaniem owczarka podhalańskiego dzisiejszych gospodarzy zabudowań. Jak zwykle jednak, nasza prośba obejrzenia młyna, z wielkopolską gościnnością, zostaje przyjęta. Czujemy się już tutaj niemal jak stali bywalcy, choć od poprzedniej wizyty upłynęło już 5 lat. Wody Lutyni szumią w głębokim korycie rzeki; jaz przy młynie został już mocno zniszczony i aby go obejrzeć trzeba przedostać się na drugą stronę młyna przez chaszcze.

Ruiny widziane od drogi na Wilkowyję.
W kępie drzew jest cmentarz.

Niby niepozorny budyneczek, a tak trwale zapisany w polskiej literaturze! Wracamy od młyna do zabytkowego żelbetonowego mostu i dalej kierujemy się na Tarce. Kolejną miejscowość, którą kiedyś już odwiedziliśmy. Tutaj również niewiele się zmieniło. Wspaniały pałac Gorzeńskich zbudowany przez Hebanowskiego, ze strzelistymi wieżyczkami, wygląda jakby żywcem przeniesiony znad loarańskich dolin. W pałacu mieszkał Zygmunt hr. Ostroróg Gorzeński, ostatni z rodu Gorzeńskich. Upamiętnia go granitowa płyta na głazie przed wejściem do pałacu. Tarce to najdalej na południe wysunięty punkt dzisiejszej wyprawy; od tego miejsca rozpoczynamy kolejną ćwiartkę wielkiego okrążenia wokół Żerkowa. Póki co jedziemy przez Kadziak, Łuszczanów do Dobieszczyzny, a następnie przez Mikuszew do Kretkowa. Od Mikuszewa jedziemy już wzdłuż Prosny i momentami dzieli nas od niej ledwie poletko. Wjeżdżamy do Kretkowa - niewielkiej miejscowości na lewym brzegu Prosny. Jak czytamy w przewodniku nazwa miejscowości pochodzi od imienia Kretka, a pierwsza wzmianka w źródłach pisanych pochodzi z 1382 roku, a pod datą roczną 1397 kroniki wymieniają miejscowego proboszcza. Osobliwością miejscowości jest kościół. Bezstylowa, z wysoką obeliskową wieżą budowla ufundowana została przez Józefa Skórzewskiego, powstała na przełomie XVIII i XIX wieku. Kretków był wtedy własnością jednego z odłamów rodu Skórzewskich.

Wilkowyja
Drewniana budowla młyna nad Lutynią tkwi niewzruszenie.

Tarce Tarce Tarce
Pałac Gorzeńskich w Tarcach należy do najpiękniejszych w tej części Wielkopolski.

Kretków

    Na cmentarzu, mieszczącym się tuż obok kościoła znajduje się grobowiec rodziny Skórzewskich, a tuż obok niego - grobowiec niejakiego księdza Klaudiusza Porcharda, francuza, wychowawcę dzieci Skórzewskich, który opuścił Francję w wyniku Wielkiej Rewolucji. Obejrzeliśmy dokładnie kościół z zewnątrz i przykościelny cmentarz, a po wnętrzu kościoła oprowadził nas ksiądz wikary, zastępujący miejscowego proboszcza. Spędziliśmy w kretkowskiej świątyni ponad godzinę, rozprawiając z pasją o Skórzewskich, Porchardzie, Kretkowie i jego historii... zapominając o upływie czasu. Najciekawszym jednak obiektem jest obraz Matki Boskiej z Dzieciątkiem znajdujący się w centralnym punkcie głównego ołtarza, otoczony licznymi wotami. Jak dowiedzieliśmy się od księdza, obraz ten jeszcze do niedawna uchodził za cudowny, a sam wizerunek Matki Boskiej uznawany jest za Matkę Boską Szczęśliwych Małżeństw. osobliwym jest więc fakt, że statystycznie rzecz biorąc Kretków i okolice zamieszkuje większy niż średni odsetek małżeństw z długoletnim stażem małżeńskim! Opuszczamy Kretków, kierując się na Przybysław, kolejną miejscowość na lewym brzegu Prosny. Od Kretkowa lewa strona drogi stanowi granicę Żerkowsko - Czeszewskiego Parku Krajobrazowego. 

Kretków
Ten ostrosłupowy kształt wieży kretkowskiego kościoła określany jest przez specjalistów jako "obeliskowy" i jest dość wyjątkowy. Cała konstrukcja kościoła, choć z przełomu XVIII i XIX w,  jest bezstylowa. Matka Boska "szczęśliwych małżeństw" z Kretkowa.

W swej długoletniej historii wieś należała min. do Antoniego Ponińskiego, nie tego "co przedawszy kraj, umarł u Żyda pod ławą" lecz właściciela Brzostkowa., mieszkał tutaj m.in pra-prawnuk Antoniego, również Antoni. W początkach XIX wieku Przybysław przeszedł w ręce Czarneckich, patriotycznej rodziny, która uczyniła z niego wzorowy ośrodek gospodarowania (niczym Chłapowski w Turwi)W Przybysławiu gościli min. Zofia Kossak - Szczucka i młody Stefan Wyszyński.  Niestety, stajemy ze smutkiem przed wspaniałym ongiś dworem, który dziś z wolna popada w niebyt. Powojenna parcelacja majątków, z całymi swymi konsekwencjami trwa nadal. Wielkie echo dziejów... Jedziemy teraz drogą w kierunku Prosny, by dotrzeć do Komorza. To właśnie tutaj Adam Mickiewicz próbował przekroczyć Prosną w drodze do powstania. Czy ją jednak przekroczył?  Przybysław
Dwór w Przybysławiu.

Raszewy

    O to spierają się najtęższe autorytety. My skłaniamy się jednak ku hipotezie, że jeśli nawet był na prawym brzegu Prosny, miało to jednak na celu tylko "rozpoznanie terenu", a wdzięki pani Konstancji Łubieńskiej nie pozwalały mu jednak zapomnieć o Śmiełowie, zwłaszcza, że powstanie już nie miało szans. Komorze zwane także Przybysławskim pojawiło się na kartach historii równie szybko co Kretków. Na okolicznych polach doszło w 1331 roku do bitwy pomiędzy możnym Wincentym z Szamotuł, któremu pomagali Krzyżacy, a Władysławem Łokietkiem. W Komorzu przebywał wówczas młody Kazimierz zwany później Wielkim. 

Brzostków
Pałac w Raszewach. Z takiej perspektywy widać śmiełowski pałac spod kościoła w Brzostkowie. Takich punktów widokowych jest na "Szwajcari żerkowskiej" kilka....

Brzostków Śmiełów Śmiełów
Dwór Ponińskiego w Brzostkowie stracił nieco na  urodzie przez szosę Raszewy - Lgów, która przechodzi, z kilkumetrowym przewyższeniem, tuż przed frontową elewacją. Tak widać Brzostkowski kościół spod
śmiełowskiego pałacu.
Ogródek Zosi w śmiełowskim parku.
W tle pomniczek żniwiarki.

Śmiełów Ten pomnik upamiętniający Mickiewicza z medalionem dłuta Sobocińskiego stoi pod dębem jego imienia. Zarówno pierwotny pomnik jak i pierwotny dąb nie zachowały się. Ten pierwszy ustawiony przez Chełkowskich, z medalionem dłuta Marcinkiewicza wysadzili Niemcy. Tego drugiego, zasadzonego ponoć ręką samego Mickiewicza zniszczył piorun przed II w. św.
Chełkowscy sprzedawali jego kawałki jako cenne "narodowe relikwie", było ich ponoć więcej niż... ów dąb miał za życia. Samym Chełkowskim nie wolno jednak w niczym uchybiać, bo w lepsze ręce dla pamięci o wieszczu, pałac po Gorzeńskich trafić nie mógł. Nowy, choć już ogromny, dąb Mickiwicza rośnie obok. Stary pomnik upamiętniają pozostałości cokołu
(widać w tle), stary dąb zaś - kamienna ławeczka z mosiężnym okolicznościowym tekstem.
Śmiełów

Śmiełów Równie znane postaci (prócz Mickiewicza rzecz jasna) gościły w międzywojennym Komorzu u Skórzewskich min. Wojciech Kossak. Dwór, bardzo klasyczny w formie wygląda zdecydowanie lepiej niż ten w Przybysławiu. Wracamy z Komorza do Przybysławia, by tutaj wjechać w granice Żerkowsko - Czeszewskiego Parku Krajobrazowego, kierując się prosto na Raszewy. Z tej perspektywy wieżę przekaźnikową w Żerkowie widzimy dokładnie od drugiej strony niż w Radlinie. Zatoczyliśmy więc już (licząc od Klęki) trzy ćwiartki koła. Jesteśmy na Wale Żerkowskim i teraz oto wzniesienie Łysej Góry zaczyna dawać o sobie znać. Z linii doliny Prosny, w której leży Kretków, Przybysław i Komorze wspinamy się malowniczą trasą na taras, na którym leżą Raszewy. Pięknie utrzymany pałac zbudowany został wg projektu Zygmunta Gorgolewskiego z inicjatywy Zygmunta Czarneckiego dla jego syna Michała. Czarneccy byli wielkimi miłośnikami koni, a ich stadnina należała w okresie międzywojennym do najbardziej znanych w kraju. Równie malowniczo (może nawet bardziej) wygląda zjazd z Raszew w kierunku Brzostkowa, który leży już prawie na dnie doliny Warty. Zatrzymujemy się jak zwykle w kościele i na dłużej przy grobowcu Antoniego Czarneckiego. 
Elewacja ogrodowa pałacu. Czy takim oglądał go, spod tego dębu wieszcz Adam?

To właśnie Antoni Czarnecki był fundatorem wspaniałego brzostkowskiego kościoła. Córka Antoniego Czarneckiego - Konstancja, była żoną Ludwika Szczanieckiego z Boguszyna, stąd też w brzostkowskim kościele znajduje się również nagrobek pułkownika. Z Brzostkowa śmigamy do Śmiełowa, gdzie czujemy się już mocno zadomowieni. Śmiełowski park z pomnikiem niesie prawdziwe ukojenie zwłaszcza w upalne dni, a taki zdążył się zrobić. Wracamy ze Śmiełowa znów do rozstaju dróg przy którym stała karczma Jankielówka i skręcamy do Lgowa.

panorama
Panorama ze zbocza Łysej Góry

Lgów Brzostków Lgów
Z tej perspektywy widać dwie murowane kaplice przy drewnianej lgowskiej świątyni. Ta z prawej to kaplica grobowa Gorzeńskich....choć najważniejsi z rodu pochowani są na cmentarzu za kościołem. Skrzyżowanie dróg Raszewy-Lgów i Żerków - Śmiełów. Tutaj gdzieś stała jeszcze do połowy lat 60-tych karczma zwana Jankielówką. W tle widać brzostkowski kościół. Kościół w Lgowie widziany spod bramy lgowskiego dworu.
Lgów Dębno Dębno
Tyle pozostalo z bramy wjazdowej do lgowskiego dworu Gorzeńskich.
Mauzoleum Cohne'ów w Dębnie. Plebania w Dębnie.

Dębno Dębno Dębno
Stojąca nieco na uboczu klasycystyczna, wspaniała w formie dzwonnica w Dębnie. Wiekowa, gotycka świątynia w Dębnie. I pomyśleć jak kiedyś musiało tutaj tętnić życie Wielkopolski. Takich cegieł w murach światyni można spotkać wiele. Tutaj odczytaliśmy datę 1730 !

Klęka Oglądamy kościół i dwór; również w Lgowie mieliśmy okazję już być. Z Lgowa kierujemy się na Dębno, gdzie również gościliśmy, dlatego też dla pełnego okrążenia zatrzymujemy się jeszcze przy pałacu niechlubnego Kennemana w Klęce. Sam pałac, eklektyczny w formie nie robi na nas dużego wrażenia, może dlatego, że nie jest zbytnio zadbany. Fakt pozostaje faktem, że dzięki Kennemanowi wpisał się na trwałe w historię tej ziemi. Wielkie koło wokół Żerkowa zostało domknięte i choć nie odwiedziliśmy tym razem samego Żerkowa, pełni wrażeń wracamy do domu. Klęka
Pałac w Klęce jest w formie raczej przytłaczający niż piękny...

Wycieczkę odbyliśmy w roku 2006
nasza podróże po Szwajcarii Żerkowskiej

Plan Żerkowsko-Czeszewskiego Parku Krajobrazowego >>
Szlak Adama Mickiewicza >>
Pierwsza wyprawa w okolice Żerkowa (wyprawa I) >>
Druga wyprawa w okolice Żerkowa  (wyprawa III) >>

Czwarta wyprawa w okolice Żerkowa  (wyprawa XXI) >>
Mickiewicz w Wielkopolsce >>

W podróży i przed wiedzę zaczerpnąć można z:
E. Kostołowska "Miniatury Śmiełowskie", Aldus, Jarocin 1998
J. Sobczak "Przez Wielkopolskę...",
Zysk i s-ka, Poznań 1999
J. Sobczak "Duchy i zjawy Wielkopolskie",
Zysk i s-ka, Poznań 2002
P. Libicki "Wielkopolska. 21 jednodniowych wycieczek",
Rebis, Poznań 2001
M. Libicki, P. Libicki, „Dwory i pałace wiejskie w Wielkopolsce” , Poznań 2003
P. Maluśkiewicz, „Wielkopolskim szlakiem Adama Mickiewicza”, WBP, Poznań 1993
P. Maluśkiewicz "Drewniane kościoły w Wielkopolsce", WBPiCAK, Poznań 2004
W. Łęcki, „Wielkopolska. Przewodnik po miejscach ładnych i ciekawych” , Poznań 2003
R. Brykowski, „Wielkopolskie kościoły drewniane”, Poznań 2001
„123x Wielkopolska” praca zbiorowa, Poznań 1995
„155x Wielkopolska” praca zbiorowa, Poznań 2000
"202x Wielkopolska" praca zbiorowa p.red. W. Łęckiego, Poznań 2005
„Żerków i Nowe Miasto nad Wartą” praca zbiorowa, WBP, Poznań 1997
"Wielkopolska. Polska niezwykła" Turystyczny atlas samochodowy. DEMART 1:250000
mapa topograficzna 1:100000 Szt. Gen. WP, arkusz Śrem

Oraz artykuły w Średzkim Kwartalniku Kulturalnym:
J. Sobczak "Adam Mickiewicz na ziemi Wielkopolskiej" ŚKK 4
H. Czarny "Goszcząc w Śmiełowie odwiedził Dębno" ŚKK 9
St. Frankowski "Prusznic nad Wartą" ŚKK 23
St. Frankowski "Żołnierz i pamiętnikarz" ŚKK nr 31
A.  Szyperski "Pan  Tadeusz nad Lutynią" ŚKK 33
J. Sobczak  "Prymas  z nadwarciańskiego Dębna" ŚKK 33
b

©MB 11.2005
ost. zm. 11.2008

n
a
w
i
g