Środa Wielkopolska - Czas wojny
 

Bombardowania Środy we wrześniu 1939 roku >>
Zrzuty dla średzkiego Inspektoratu AK w ramach operacji Riposta >>

Bombardowania Środy we wrześniu 1939 roku

Pełna wersja tekstu ukazała się w Średzkim Kwartalniku Kulturalnym nrnr 57 i 58 (1 i 2 / 2011)
[...] Na godzinę czwartą czterdzieści pięć 1 września 1939 r. Adolf Hitler nakazał aktywację planu kryjącego się pod kryptonimem Fall Weiss (niem. Wariant Biały), którego osnowę stanowiła agresja z lądu, morza i powietrza na terytorium Polski. [...] O godzinie czwartej dwadzieścia sześć w ciemnościach i gęstej mgle z lotniska Elbling (Elbląg) startuje do wykonania specyficznego zadania klucz sztukasów z pierwszego pułku bombowców nurkujących (StG 1) dowodzony przez 26 letniego oberleutnanta Bruno Dilley`a. Osiem minut później z niskiego lotu koszącego klucz Dilleya bombarduje nasyp mostu kolejowego na Wiśle w Tczewie. [...] 600 kilometrów dalej, na południu, z położonego ok. 10 kilometrów od Strzelc Opolskich lotniska Nieder-Ellguth (Ligota Dolna) punktualnie o godzinie 4.02 startuje dwadzieścia dziewięć sztukasów z 76. pułku bombowców nurkujących i po uformowaniu szyku bierze kurs na położone 20 km od granicy 16-to tysięczne miasteczko Wieluń. O 4.35 sztukasy są już na kursie bojowym i kolejno schodzą do ataku. Kilka minut później, ok. 5.40 pogrążony we śnie Wieluń staje się polską Guerniką. [...] Gdy klucz sztukasów Dilleya kolejno lądował w Elbling stojący w kanale portowym  cukrownia
Cukrownia Środa A.D. 2011. W niemal wszystkich opracowaniach dotyczących niemieckich bombardowań pierwszego i czwartego września w Środzie podaje się informację, że celem Luftwaffe była cukrownia. W świetle zachowanych dzienników bojowych Luftwaffe, rozkazów i analiz działań cukrownia nie była jednak bezpośrednim celem ataku...

Gdańska, [...] pancernik Schleswig-Holstein kończył właśnie manewr zajęcia dogodnej pozycji ogniowej, [...] Punktualnie o godzinie czwartej czterdzieści siedem dowódca okrętu Käpitan zur See Gustav Kleikamp wydał rozkaz otwarcia ognia. Minutę później w kierunku polskiej placówki tranzytowej pomknęły pierwsze pociski z 280 mm dział pancernika. [...] Od wczesnych godzin porannych trwały zmagania na obu skrzydłach Armii „Poznań”, a pojedyncze bitwy graniczne prowadziły także integralne oddziały Armii „Poznań” w tym, 55. pułk piechoty ze składu Wielkopolskiej Brygady Kawalerii w okolicach Leszna i Rawicza. Tymczasem Środa jeszcze śpi, choć z pewnością o tej godzinie część mieszkańców była już w porannej krzątaninie. Kto słuchał radia mógł dopiero o 6.30 dowiedzieć się, że zaczęło się to co nieuchronnie wisiało w powietrzu: wojna. Nadawany ramowo program radiowy został przerwany, po czym Zbigniew Świętochowski poinformował o przekroczeniu granic przez niemiecką machinę wojenną. Następnie wyemitowano, słynne już dziś, przemówienie nagrane dwa dni wcześniej, na prośbę sztabu Generalnego przez aktora Józefa Małgorzewskiego, zaczynające się od słów „A więc wojna…”. Świt nad Środą budził się ospale. Zapiski historyczne jednoznacznie potwierdzają, że 31 sierpnia był dniem burzowym, a igły błyskawic szyły niebo jeszcze późno w noc. Noc była bardzo wilgotna, a radiacja wilgoci powodowała powstawanie mgieł. Dla działań lotnictwa występowanie mgły ma znaczenie zasadnicze, bowiem każdy statek powietrzny może bezpiecznie wykonać zadanie przy określonych tzw. minimalnych dla danego typu (ale także wyszkolenia załogi) warunkach meteorologicznych. Pamiętać także trzeba, że masowe wykorzystanie lotnictwa i taktyka jego działania wymagały tworzenia wielkich formacji, na które składało się kilka – kilkadziesiąt maszyn. Lot taką formacją, w warunkach utrzymującego się dużego zachmurzenia lub mgły, stawał się problematyczny, a w praktyce niemożliwy. Wczesno poranne warunki meteorologiczne 1 września 1939 roku niemalże całkowicie sparaliżowały działania Luftwaffe. Do zadań wystartowały tylko nieliczne jednostki, wśród których znalazły się te, które bombardowały Wieluń oraz uderzające na Tczew.

cukrownia Dla działań lotnictwa obszar Polski podzielony został linią rozgraniczenia pomiędzy dwie floty powietrzne Luftwaffe, z których Luftflotte 1 miała działać na północ od linii, zaś Luftflotte 4 na południe od niej. Linia rozgraniczenia przechodziła w bezpośredniej bliskości Środy (rys), stąd można śmiało powiedzieć, że znalazła się ona na krańcach strefy odpowiedzialności Luftflotte 1, której dowództwo znajdowało się w Szczecinie. Niekorzystne warunki atmosferyczne utrzymywały się w przewadze nad strefą odpowiedzialności Luftflotte 1, stąd działania na tym obszarze były bardziej ograniczone. [...] Kilka minut po dziewiątej z lotniska Gabbert (Jaworze, k. Kalisza Pomorskiego) startuje samotny He-111H z klucza sztabowego 26. pułku bombowego i kieruje się nad Poznań. Jego zadaniem jest rozpoznanie pogody i sytuacji operacyjnej w powietrzu nad Poznaniem, a zwłaszcza ewentualne przeciwdziałanie polskiego lotnictwa myśliwskiego. Do obrony nieba nad Poznaniem i działań na rzecz Armii „Poznań” w gotowości pozostawał dwu eskadrowy dywizjon („trzeci”) myśliwski, dyslokowany na lotnisku polowym Dzierznica, 12 km na płn. od Środy. Na Ławicy, macierzystym lotnisku poznańskich lotników pozostała trzysamolotowa zasadzka pod dowództwem ppor. Mikołaja Kosteckiego – Gudelisa. Po około 35 minutach lotu Heinkel ponad warstwą chmur i przyziemnej mgły przelatuje nad Ławicą, z której niemalże natychmiast startuje ppor. Kostecki. Do kontaktu bojowego nie dochodzi - Kostecki po kilku minutach ląduje.
... Na tym zdjęciu doskonale widać jak niewielką odległość dzieli biegnąca po lewej stronie linia kolejowa i rysująca się w tle stacja kolejowa (zabudowania współczesne) od zabudowań cukrowni (komin). W rzeczywistości plac cukrowni (po lewej stronie od komina) znajduje się jeszcze bliżej stacji, a tzw. plac węglowy wręcz  zabudowaniami stacji graniczy. Przy znanej celności bombardowań  jesteśmy niemalże pewni, że celem była stacja kolejowa, a bomba która spadła na cukrownię była przypadkowa.
4 września, mniej więcej w tym samym miejscu, w którym zrobiono zdjęcie, życie stracili żołnierze 55. Pułku Piechoty przemieszczającego się po trasie Śrem - Września.

Przed jedenastą Heinkel jest już w Jaworzu i melduje o rozrywających się warstwach chmur i opadającej mgle, co staje się sygnałem do rozpoczęcia pierwszej w tej wojnie operacji przeciwko Poznaniowi. Na pierwszy dzień Luftwaffe powierzono zadanie wyeliminowania z działań lotnictwa polskiego i niszczenie infrastruktury o wysokim znaczeniu dla mobilizacji i potencjału bojowego. Do takiej infrastruktury zaliczano np. fabryki broni pracujące w ostatnich tygodniach pokoju pełną parą, ale także linie kolejowe i ważne węzły komunikacyjne, które spełniały role życiodajnych arterii. [...] Około godziny 11.40 formacja 33 Heinkli drugiego dywizjonu 26. pułku po nadlotniskowej zbiórce obiera kurs bojowy na odległy o około 140 kilometrów Poznań. Pierwszego Heinkla pilotuje dowódca formacji mjr. Von Bushe. Mgły nad Polską rozwiewają się raczej szybko, bo aktywność Luftwaffe wzrasta z każdą minutą. O tej samej porze z lotniska Shönfeld/Crössinsee (dzisiejsze lotnisko w Mirosławcu) startuje formacja 29 He-111H pierwszego dywizjonu 57. pułku zwanego „Legionem Kondor” pod dowództwem mjr. Karla von Mehnerta, obierając kurs bojowy na Gniezno. Heinkle von Bushego (26 pułk) przelatują nad Strzelcami Krajeńskimi, gdzie z pobliskiego Lichenia (Lichtenow) szybko nabierają wysokości asystujące myśliwce Bf-109E z drugiego dywizjonu 1.  myśliwskiego pułku niszczycieli. Lot w kierunku Poznania przebiega na wysokości 4000-5000m i od Tarnowa Podgórnego, po obniżeniu wysokości bombowce mogłyby być już na kursie bojowym, wszak do Ławicy pozostaje stąd kilkanaście kilometrów. Von Bushe kieruje jednak formację na południe, do linii kolejowej Poznań – Wolsztyn, gdzie następuje rozdzielenie formacji na trzy grupy i ponowny zwrot na północ, wprost na Poznań. Każda z nich ma inną kolejność celów. Pierwsze bomby spadają parę minut po dwunastej, a Poznań jest zaskoczony całkowicie. Punkt meldunkowy w Przeźmierowie, ominięty przez formację, nie melduje o zagrożeniu.  [...] Celność sięgająca niespełna 30% dla ówczesnych klasycznych bombardowań pozostawia wiele do życzenia stąd wiele bomb pada na obiekty cywilne, mieszkalne. [...] Niemieckie lotnictwo musiało czuć się pewnie, skoro dla drugiej wyprawy bombowej skierowanej głównie przeciwko dworcom kolejowym, nie przydzielono asysty myśliwskiej. Kiedy ppor. Kostecki lądował wraz z kluczem pejedenastek na zbombardowanej Ławicy, do Gniezna zbliżały się już bombowce z „Legionu Kondor”. O godzinie 12.34 bomby lecą na stację kolejową, po czym cała formacja bierze kurs na Wrześnię gdzie bombardowanie trwa o 12.58. Siedemnaście minut później, dokładnie o 13.15 [...] Heinkle pułku pojawiają się nad stacją kolejową na linii Poznań – Kluczbork w Środzie. Trudno powiedzieć, z jakiego kierunku nadleciały samoloty; taktyka bombardowania linii kolejowych i pociągów była dopiero wypracowywana, o czym świadczą reporty niemieckich dowódców, słane w pierwszych dniach wojny. Dla młodych załóg bombowych Luftwaffe Polska był żywym poligonem. 

Preferowano ataki na linie torów prowadzone równolegle do nich z odstępami pomiędzy kluczami bombowców. Skutkowało to trwałymi uszkodzeniami linii w wielu miejscach. Niemieckie dowództwo szybko też doszło do wniosku, że bombardowanie samych dworców było mniej efektywne od bombardowania linii. Chyba, że dworce zapchane były pociągami, które zbombardowane blokowały przejazdy. [...] Na ziemi ginie 9 mieszkańców Środy. Pięć minut później bomby spadły na lotnisko w Śnieciskach skąd operowała należąca do Armii „Poznań” 36. eskadra obserwacyjna. Efekty tego bombardowania pozostają nieznane, a tuż po nim formacja bierze kurs na Poznań. O 13.50 trwa drugie bombardowanie Poznania i tym razem celem stała się Ławica. Klucz ppor. Kosteckiego, tuż przed drugą falą bombardowań opuszcza Ławicę, kierując się w kierunku Dzierznicy. Działanie zasadzki z rozpoznanego i zbombardowanego lotniska mijało się z celem. O 14.00 Kostecki ląduje wraz z dwoma pozostałymi pilotami w Dzierznicy, a godzinę później o 15.05 Heinkle lądowały w odległym od Poznania o 120 km Shönfeld, choć dwa z nich uszkodzone ogniem polskiej opl musiały lądować na innych lotniskach. Późnym popołudniem dowództwo niemieckie decyduje o ponownym użyciu 26. pułku na Poznań. Start formacji z Gabbert następuje o 17.10, ale tym razem dowodzi nią Feldwebel Füllgrabe. Do osłony myśliwskiej wyznaczono 2. eskadrę 2. instruktorskiego pułku myśliwskiego, który stacjonował w Lottin (dzisiejszy Lotyń). 8 myśliwców Bf-109E dowodzonych przez Hauptmanna  Joachima Schlichtinga, starego wyjadacza z walk w Hiszpanii, startuje o 17.35. Tuż przed 18-tą następuje ponowne bombardowanie Poznania. Trzeci nalot jest najgorszy; bomby spadają m.in. na Jeżyce (teoretycznie na koszary, a w praktyce na budynki mieszkalne), wypełniony uciekinierami dworzec główny, dzielnicę Łazarz i zakłady HCP.  [...] W Środzie, Wrześni, Gnieźnie, Poznaniu i kilkudziesięciu innych miastach w Polsce opada pył uniesiony spadającymi bombami i ruinowanymi obiektami. [...] Dzień – pierwszy dzień wojny totalnej, dogasa…
cmentarz
Cmentarz średzki. Odnowiona w 2010r. mogiła poległych 4 września 1939 r. żołnierzy jednego z pododdziałów 55 pułku piechoty.
cmentarz

1 dzień - mapka 2-4 szczegóły

cukrownia Drugi września, wstawał nad Środą tak samo jak dzień poprzedni; dominowały mgły rozciągające się nad ziemią, a słońce niemrawo przebijało się przez chmury. Kolejny dzień września mógłby zaczynać się dla mieszkańców miasta tak jak poprzedni, jak poprzednie dni roku, jak dni września przed rokiem, gdyby nie ów dramatyczny fakt, że dzień poprzedni zmienił w życiu Polaków, a później także i innych mieszkańców Europy i świata wszystko. Zmienił bieg historii. Pierwszego września 1939 roku o godzinie 13.15 życie straciły w wyniku niemieckiego nalotu bombowego, wymierzonego w stację kolejową, pierwsze średzkie ofiary konfliktu, który przeszedł do historii pod nazwą II wojny światowej. [...] Rozkazy do działań Luftwaffe na dzień 2 września musiały ulec nieznacznej modyfikacji, w związku z panującymi w dniu poprzednim i zapowiadanymi na kolejny dzień, fatalnymi warunkami atmosferycznymi. Ograniczono uderzenia na infrastrukturę kolejową, przenosząc akcenty na niszczenie kolumn wojsk i niszczenie infrastruktury komunikacyjnej. Priorytetem dla bombowców było dalej zwalczanie polskiego lotnictwa, które zdołało niemalże całkowicie – dzięki systemowi lotnisk polowych – zamaskować swoją 
Plac węglowy cukrowni. Stąd do budynków stacji ledwo 100 metrów.

dyslokację. Na całej długości granicy z Niemcami i Słowacją od 24 godzin trwała bitwa graniczna. Jednostki Armii „Poznań” odpierały kolejne ataki oddziałów niemieckich, choć główny impet skierowany był na kierunku korytarza pomorskiego, Mławy na północy i Łodzi od południowego zachodu.  W gotowości do wykonywania zadań myśliwskich pozostawały na lotniskach polowych i lądowiskach (zasadzkach) w Dzierżnicy, Gułtowach i Kobylimpolu samoloty P-11c Trzeciego (poznańskiego) dywizjonu myśliwskiego, stanowiącego element lotniczy Armii Poznań. Około 11.30 z Kobylegopola startuje alarmowo ppor. Włodzimierz Gedymin. Kieruje się na południowy wschód i przecinając rynnę jezior kórnicko - zaniemyskich dostrzega od strony Lubonia niemieckiego Dorniera-17 z drugiej eskadry 121. pułku dalekiego rozpoznania, wykonującego lot z Schönfeld. Gedymin robi zwrot na zachód z jednoczesnym nabraniem wysokości i po chwili siedzi już na ogonie niemieckiej maszyny, której załoga nie dostrzega niebezpieczeństwa. [...] Gedymin atakuje na pełnym gazie z lotu nurkowego i trafia Dorniera, który zaczyna wykonywać prawy wiraż. Gedymin strzela dalej i po chwili Dornier – trafiony w zbiornik paliwa – zaczyna płonąć. Silniki pracują nadal, więc dowódca załogi postanawia lotem ślizgowym, z wysokości 3000 metrów  budynek sądu
Neogotycki, XIX wieczny budynek sądu Środa "zawdzięcza" pruskiemu zaborcy. Kilkadziesiąt lat później stał się areną hitlerowskiego ludobójstwa. Tutaj rozstrzeliwano "skazanych" 20 października 1939r. w ramach planowej operacji eksterminacyjnej pod kryptonimem "Tannenberg". Zdarzenie upamiętnia tablica, pierwsza po prawej stronie od wejścia.

17 września osiągnąć granicę niemiecką, ale szybko dochodzi do wniosku, że jest to niemożliwe. Wydaje rozkaz opuszczenia samolotu. Z trzy osobowej załogi [...] ginie radiotelegrafista. O 11.45 Dornier w korkociągu spada we wsi Mieczewo (5 km na płd-zach. od Kórnika). Gedymin ląduje w Kobylimpolu i pomimo przestrzelonego śmigła (sic!) po ok. 25 minutach i uzupełnieniu amunicji i paliwa, startuje ponownie. Tym razem kierunek przeciwny, na Suchy Las, nad którym swe zadanie wykonuje pojedynczy He-111J z pierwszej eskadry meteorologicznej bazującej w Stargardzie. Heinkel, z zadaniem rozpoznania pogody w strefie odpowiedzialności Luftflotte 1, od Poznania po Gdańsk, pilotowany był osobiście przez dowódcę eskadry Oberleutnanta Ernsta Woyna. Gedymin dostrzega Heinkla przed sobą i niemalże powiela manewr sprzed niespełna 40 minut. Nabiera intensywnie wysokości i mijając Heinkla, zwala maszynę przez skrzydło, z impetem atakując od góry. Strzelec Heinkla dostrzega zagrożenie, ale krótkie serie Gedymina, będącego w pościgu robią swoje i Heinkel wkrótce płonie. Załoga opuszcza samolot na spadochronach, a ten uderza o godzinie 12.10 w ziemię w pobliżu jeziora Glinno (k. Złotnik). [...]  Około południa mgły nad Polską zaczynają się podnosić, tak jak dnia poprzedniego i samotni harcownicy oddają pole wielkim formacjom. [...] Kiedy ppor. Gedymin trafia Dorniera nad jeziorami kórnickimi trzeci dywizjon startuje z Königsberg i kieruje się na zachód. 40 minut wcześniej w odległym Werneuchen też grzeją silniki. Do lotu bojowego startuje eskadra sztabowa 27. pułku i również kieruje się na zachód, przelatując kilkanaście minut później nad Königsberg. Od ok. 13.00 trzeci dywizjon atakuje kolejno dworce kolejowe w Gnieźnie, Damasławku i Juncewie, a eskadra sztabowa dworce w Wągrowcu i Gnieźnie. Eskadra zaatakowała także polskie pozycje obronne pod Kcynią. Cele uderzeń 27-go pułku jednoznacznie potwierdzają priotytety bombowej Luftwaffe: niszczenie polskich wojsk z powietrza i uniemożliwienie koncentracji i manewru (linie kolejowe). [...] Pierwszy dywizjon 27. pułku, [...] rozkazem Göringa na 2 września miał niszczyć drogę kolejową Poznań – Warszawa. Cała formacja dywizjonu wystartowała wspólnie o godz. 13.30. Mijając okolice zasadzki Kobylepole dywizjon zaalarmował polskie pejedenastki. Ppor. Gedymin odpoczywał po dwóch zwycięskich 
Ulica 17 września przed wojną nosiła nazwę Ogrodowa co doskonale oddawało jej topografię. W średniowieczu była lokalną uliczką zakończoną być może furtą prowadząca do / wzdłuż ogrodów klasztoru dominikanów. Na znaczeniu zyskała po rozbiórce murów miejskich i budowie stacji kolejowej w 1875r. 17 września 1939r. poprowadzono tędy aresztowanych w łapance i rozstrzelanych następnie na łąkach kijewskich.
17 września

zestrzeleniach, a do jego nie w pełni sprawnej maszyny wskoczył ppor. Aleksander Wróblewski, który na pełnym gazie pognał za oddalającymi się Heinklami. Tymczasem 1 eskadra dywizjonu zbombardowała dworzec we Wrześni, a 2-ga i 3-cia poleciały na Koło i Kutno. [...] Niestety nad Kutnem ppor. Wróblewski zorientował się, że ma za mało paliwa i obrał kurs na lotnisko Lublinek pod Łodzią. Po lądowaniu okazało się, że musi zostać na noc, bo samolot był uszkodzony ogniem Heinkli. [...] Tego dnia Środa została oszczędzona, [...]. o wiele częściej bombardowano np. stację kolejową we Wrześni. Drugi dzień wojny dobiegał końca, trwała bitwa graniczna, ale impet niemieckich armii był ogromny. Armia „Pomorze” i „Łódź” cofały się pod ich naporem, odsłaniając skrzydła niemalże nienaruszonej Armii „Poznań”. Już o 16.00 sytuacja w polskim Naczelnym Dowództwie staje się na tyle jasna, że podjęta zostaje decyzja wycofania 14 Dywizji Piechoty z terenu Poznania, ale to dopiero prolog. Co prawda lukę wypełnić ma Podolska Brygada Kawalerii, ale jej rola to raczej tylko opóźnianie...[...] 3 września to już kolejny dzień dramatu. [...] Na trzeci dzień wojny bombowa Luftwaffe dostała zadanie dalszego niszczenia infrastruktury komunikacyjnej, kolumn maszerujących wojsk i, już w znacznie mniejszym zakresie, lotnictwa polskiego, które uznano za mocno ograniczone w działaniach. Intensywniej  20 października
Przedowojenny budynek pocztowców przy skrzyżowaniu ulicy 20 październia i 17 września. Ulica 20 października nosiła przed wojną nazwę Długa. Na ścianie budynku w 2004r. umieszczono pamiątkową tablicę.

pomnik miano również bombardować przemysł zbrojeniowy, zwłaszcza w Centralnym Okręgu Przemysłowym. Lotnictwo myśliwskie zaś nadal miało poszukiwać polskich lotnisk polowych i zasadzek, a także eskortować bombowce nad cele, gdzie spodziewano się przeciwdziałania myśliwców polskich. [...]. Pozostający w dyspozycji Göringa 27. pułk bombowy miał tego dnia jedno główne zadanie: przerwać połączenie kolejowe Poznań – Warszawa. Jednak przed południem trzeci dywizjon tegoż pułku leci z Köningsberg nad Poznań i bombarduje Ławicę, na której spodziewano się jeszcze polskich samolotów. Wobec ich braku zbombardowano hale i hangary. O 16.05 ten sam dywizjon ponownie startuje i kieruje się na linię kolejową Poznań – Kutno. [...] Jednak tego dnia trzeci niemiecki dywizjon 27. pułku miał pecha, bo zasadzki Gębarzewo i Kobylepole nękały bombowce kilkukrotnie i to z niezłym skutkiem. W okolicach Wrześni 7. lub 9. eskadrę dywizjonu zaatakował ppor. Maliński, startując z zasadzki Gębarzewo i posłał jednego Heinkla do ziemi, który spadł w okolicach Kostrzyna. Kolejne samoloty trzeciego dywizjonu ścigały dwie pejedenastki z Kobylegopola pilotowane przez kpt. Zarębę i ppor. Grzybowskiego. [...] Niemniej ofiarność i waleczność polskich obrońców nieba znów się potwierdziła, bo kpt. Zaręba dopadł jednego Heinkla pod Wolsztynem i również posłał go do ziemi, choć przypłacił to przestrzeloną nogą. O godzinie 18.05 dywizjon wylądował w Königsberg. [...] Sytuacja strategiczna na polskim teatrze działań była już bardzo niekorzystna dla Polski. Cofały się wszystkie armie, kończyły walkę pojedyncze punkty oporu, choć dla obrońców Westerplatte był to dopiero trzeci dzień, a w świat szła informacja: „Westerplatte broni się nadal”, podnosząc wszystkich polskich obrońców na duchu. [...] Kurczy się front, zmniejsza się ilość celów dla Luftwaffe, więc dowództwo podejmuje decyzję o przebazowaniu części sił. Trzeci dywizjon 27. pułku, po locie bojowym na Warszawę w godzinach 14.45-18.10 ląduje w Jürgenfelde w Prusach Wschodnich. W czwartym dniu wojny Luftwaffe miała się skupić już tylko na wsparciu walczących 
Łąki kijewskie dziś już niemalże nie przypominają łąk. Przed wojną było to pozbawione jakichkolwiek zabudowań zatorze i łąka rozpościerajaca się aż do Kijewa. Tutaj, 17 września rozstrzelano ofiary łapanki na Wielandowie. Tutaj też je pogrzebano.
pomnik

wojsk i niszczeniu infrastruktury; lotnictwo polskie uważano za nieistniejące, choć tego dnia niemieckie siły powietrzne straciły jeszcze 13 samolotów. Rano w godzinach 8.23-10.30 rozpoznanie po trasie Inowrocław – Mogilno – Poznań przeprowadził klucz sztabowy 26. pułku. W raporcie pojawiła się informacja o siedmiu pociągach zauważonych w Poznaniu. Klucz przeleciał także nad Środą, być może oceniając ruch na linii kolejowej z Kluczborka lub działalność lotniska w Śnieciskach. Wyniki rozpoznania okazały się obiecujące, bo o 14.00 z Gabbert poderwało się 8 Heinkli z 5. eskadry drugiego dywizjonu, kierując się kolejno na dworce kolejowe w Wągrowcu, Żninie, Mogilnie i Gnieźnie. Podobnie jak zrobili to piloci 53. pułku, 1 września po bombardowaniu Gniezna, wzięli kurs na dworzec kolejowy w Środzie. Wg. świadków, samoloty ponownie pojawiły się niespodziewanie. Niektórzy z nich twierdzili, że przyleciały od strony Jarocina. Nie ma także pewności, co do dokładnej godziny, którą w zależności od źródeł określano jako ok. 14.00, po 15.00 lub ok. 17.00. Nie ma problemu w rozwikłaniu zagadki kierunku nalotu, bo podchodzące do celu pozbawionego obrony przeciwlotniczej klucze bombowców miały czas na zbudowanie odpowiedniego manewru do ataku, stąd być może  pomnik
Ofiary akcji Tannenber, rozstrzelane 20 października pochowano na łące pomiędzy Struga Średzką i stawami cukrowni, a torem linii kolejowej Poznań - Kluczbork. Pamiątkową tablicę umieszczono z inicjatywy Średzkiego Towarzystwa Kulturalnego w 70 rocznicę ludobójstwa.

zwrot przed Środą w kierunku południowym i atak na dworzec wzdłuż torów – to mogło z ziemi, zwłaszcza w minutach paniki i przerażenia być oczytane, jako przylot od strony Jarocina. [...]  Na ziemi zginęło 6 osób z rejonu Środy, ale pech prześladował także jedną z kolumn 55. pułku piechoty wycofującego się po drodze na Wrześnię. W momencie bombardowania żołnierze znajdowali się w okolicach przejazdu kolejowego i pięciu z nich z kompanii karabinów maszynowych poległo. Po bombardowaniu eskadra pognała jeszcze nad Śnieciska i nie dostrzegając samolotów wróciła do Gabbert, gdzie lądowała o 15.30. [...] Czwarty września dogasa, Środa jest już po drugim bombardowaniu, w Poznaniu ewakuowany jest magistrat i komendantura, Armia Poznań cofa się prawym brzegiem Warty, o 22.00 zapada decyzja o wysadzeniu mostów na Warcie i Cybinie. [...] Środa jako obiekt zainteresowania bombowej Luftwaffe znalazła się jeszcze 6 września. Wykonujące wczesnym rankiem zadanie klucz sztabowy 26-go pułku zbombardował dworzec we Wrześni, a lotnisko w Śnieciskach raportował jako czynne, pomimo, że samoloty eskadry obserwacyjnej opuściły je już 4 września. O 10.45 z Schönfeld wystartowały dwie eskadry pierwszego dywizjonu 53.  pułku i skierowały się nad Śnieciska. Wg raportów lotników niemieckich bombowcy zrezygnowali z ataku, bo zamiast samolotów odkryli atrapy. Być może na lotnisku zostało kilka niesprawnych samolotów, które Niemcy wzięli za celową dezinformację i skierowali się nad Wrześnię, Gniezno, Słupcę i Konin.

2-4 dzień bombardowanie 4.09

Niebo nad Środą błękitniało, a przelatujące odtąd nad miastem samoloty już tylko podążały ze swym śmiercionośnym ładunkiem gdzieś dalej, w głąb Polski. [...] 9 września 1939 r. miasto zostało zajęte przez pododdziały 252. Dywizji piechoty generał Boehm-Betzinga. Początkowo teren powiatu włączony został do poznańskiego okręgu wojskowego zajmowanego przez odwód gen. Schenckendorffa, jednak już 26 października władzę przejęła administracja cywilna. Środa znalazła się w okręgu poznańskim (Raischgau Posen) na prawach i w podziale administracyjnym landratury z okresu przedwojennego. W styczniu 1940 r. dekretem Hitlera ziemie Wielkopolski wraz z landraturą środa utworzyły Warthegau włączony do Rzeszy Niemieckiej. Namiestnikiem Warthegau został, urodzony w Środzie, Artur Greiser (1897-1945). Od początku okupacji faszyści rozpoczęli tworzenie nowych struktur administracyjnych, w tym władz miejskich, landratury i NSDAP. Organizowano także siły tajnej policji państwowej i bezpieczeństwa oraz pomocniczych oddziałów policyjnych i żandarmerii. Dużą rolę w przejmowaniu administracji, a zwłaszcza w organizacji sił policyjnych odgrywali przedstawiciele 6% mniejszości niemieckiej powiatu średzkiego. Niemalże od samego początku okupacji faszyści rozpoczęli represje i politykę terroru wobec mieszkańców Środy i okolic. Już 11 września na cmentarzu średzkim zastrzelono dwóch mieszkańców Środy. 6 dni później przypadkowy strzał oddany przez żołnierza niemieckiego stał się pretekstem do łapanki przeprowadzonej w kwartale ul.ul. Spichrzowa, Powstańców, Mała Klasztorna i Wiosny Ludów (tzw. Wielandowo). Aresztowanych 21 mieszkańców przeprowadzono przez miasto na łąki kijewskie, gdzie dokonano na nich masowego mordu, a ciała zakopano pospiesznie w wykopanym dole. Akcja ta, wywołana nieco przypadkowo stała się dla hitlerowców doskonałym pretekstem do zastraszenia ludności i wprowadzenia w administracji stałego elementu terroru. We wrześniu aresztowano także burmistrza Środy, Jana Polskiego, którego osadzono w Forcie VII w Poznaniu, a następnie stracono. 12 października, w wyniku poszukiwań Ludwika Gomolca (1914-1996), znanego działacza, w rodzinnym domu w Pętkowie dokonano mordu na jego bliskich. 20 października, przystąpiono do planowanej akcji eksterminacyjnej w ramach operacji Tanennberg, masowej eksterminacji inteligencji polskiej. Na podstawie list proskrypcyjnych przygotowanych prawdopodobnie jeszcze przed 1935 r. przez przedstawicieli miejscowej mniejszości niemieckiej. aresztowano 30 Polaków, mieszkańców Środy i okolic. Po szybkim, sfingowanym procesie 29 Polaków usłyszało wyrok: „śmierć za moralny współudział w prześladowaniu Niemców”. Ludobójstwa (bo przecież nie można tutaj mówić o wyroku) dokonała specjalnie wyznaczona grupa Einsatzgruppen der Sieherheitspolizei dowodzona przez przedstawicieli SS. Rozstrzeliwań dokonywano grupowo przy ścianie budynku sądu, a rannych dobijano strzałem z pistoletu służbowego. Ciała ofiar przewieziono w pobliże miejsca egzekucji z 17 września i pogrzebano. W ramach operacji Tanennberg rozstrzelano tego samego dnia także 16 osób w Kórniku, 15 osób w Mosinie, 19 osób w Śremie, 17 osób w Książu Wlkp i 28 osób w Kostrzynie. Rozstrzeliwania kontynuowano kolejnego dnia w Gostyniu i Krobi.


Zrzuty dla średzkiego Inspektoratu AK w ramach operacji Riposta

Tekst jest skróconą formą artykułu jaki ukazał się w Średzkim Kwartalniku Kulturalnym w numerach 60, 61 i 62 (2011r) Tekst w kolorze zielonym i kwadratowym nawiasie został dodany.
kapliczka

[…] 28 września 1939 roku w budynku fabryki Skody podpisano kapitulację Warszawy […]. Wydawać by się mogło, że zgodnie z powszechnie panującymi przekonaniami skończyło się wraz z tym aktem państwo polskie. Jednak ciągłość struktur państwa zagwarantowana została już dzień przed kapitulacją Warszawy, kiedy to dowódca Armii „Warszawa” gen. Rómmel przekazał pełnomocnictwa do dalszego prowadzenia walki - teraz już konspiracyjnej – generałowi Michałowi Karaszewicz-Tokarzewskiemu. Tak powstała Służba Zwycięstwu Polski, przekształcona później
w Związek Walki Zbrojnej, a następnie Armię Krajową, zbrojne ramię państwa w okupowanym kraju. Rychło doszło do przestawienia wszelkich cywilnych struktur państwowych na tory konspiracyjne, a powstałe w ten sposób bezprecedensowe w okupowanej Europie polskie państwo podziemne spełniało wszystkie funkcje państwa: władczą i prawodawczą, wojskową (bezpieczeństwa), organizatorską i opiekuńczą (socjalną). Celem konspiracyjnego państwa stało się przygotowanie do powszechnego powstania narodowego, skupienie wysiłku całego narodu w walce z okupantem i zachowanie ciągłości struktur państwowych, w tym powstałych we Francji (a później Wielkiej Brytanii) władz emigracyjnych. […]

Sprawne funkcjonowanie aparatu państwowego w dużym stopniu uzależnione było od stworzenia dogodnych warunków komunikacji dwustronnej pomiędzy rządem na uchodźctwie, a okupowanym Krajem. Pamiętać trzeba, że komunikacja ta odbywać się musiała na odległość 1500 km. Od początku, zarówno władze emigracyjne jak i pozostający w Kraju dowódcy SZP/ZWZ zakładali rychłą potrzebę uruchomienia łączności wszelkimi dostępnymi kanałami.
2 października 1983 roku, w 40. rocznicę zrzutu zrealizowano "testament" żołnierzy podziemia placówki PROSO II, którzy przed nocną akcją ślubowali odbudowę zniszczonej kapliczki. Pomnik - kapliczkę zaprojektował Jan Kamiński. W "oknie" kapliczki znajduje się figura Chrystusa Frasobliwego dłuta Henryka Olejniczaka z Kostrzyna. Obok, poniżej znajduje tablica autorstwa artysty rzeźbiarza Mariana Banasiewicza z symbolem Polski Walczącej i napisem "W POBLIŻU TEGO MIEJSCA, W NOCY Z 14 NA 15 WRZEŚNIA 1943R SAMOLOT ALIANCKI DOKONAŁ ZRZUTU BRONII DLA MIEJSCOWYCH ODDZIAŁÓW ARMII KRAJOWEJ. W ODWECIE HITLEROWCY ARESZTOWALI OKOŁO 200 MIESZKAŃCÓW POBLISKICH MIEJSCOWOŚCI, Z KTÓRYCH WIELU PONIOSŁO ŚMIERĆ" . Odsłonięcia tablicy pamiątkowej dokonał uczestnik akcji przejęcia zrzutu  Stanisław Cieplicki z Kostrzyna, w towarzystwie siedmiu byłych żołnierzy AK. W 60. rocznicę akcji (2003r) w uroczystościach przy kapliczce udział wzięli m.in. lotnicy brytyjscy przebywający na ćwiczeniach Sił Powietrznych w Krzesinach i Powidzu.

  Jako naturalny wydawał się do tego zadania lądowy szlak kurierski. Przejście z Francji do Polski przez Włochy i działające od grudnia 39r. tajne polskie bazy „Bolek” i „Romek” w Rumunii i na Węgrzech zajmowało kurierowi w sprzyjających okolicznościach ok. 2 tygodni, jednak sytuacja mocno skomplikowała się w czerwcu 1940r, po przystąpieniu Włoch do wojny i upadku Francji. Podejmujący drogę do Polski mieli przed sobą aż sześciotygodniową przeprawę przez Lizbonę, północną Afrykę, Cypr, Stambuł i Budapeszt. Wszelkie niedogodności tego sposobu komunikacji stosunkowo szybko pozwalały dostrzec inne dostępne, choć trudniejsze póki co w realizacji sposoby. Na pierwszy plan wysunęła się łączność radiowa. W styczniu 1940r. w Paryżu działalność rozpoczęła polska radiostacja „Regina”, która w lutym i marcu nawiązała kolejno łączność z radiostacjami baz „Bolek” w Bukareszcie i „Romek” w Budapeszcie. Również w marcu łączność z obydwiema bazami nawiązała tajna radiostacja z terenu Warszawy. Jednak dopiero w grudniu 1940r. nawiązano bezpośrednią łączność Londyn – Warszawa. Trzeci, najtrudniejszy, ze względów technicznych w realizacji sposób łączności, z wykorzystaniem samolotu pozostawał póki co w cieniu, choć nie brakowało takich, którzy od samego początku byli jego zdecydowanymi orędownikami, dostrzegając w nim ogromne możliwości. […] Jeszcze na ziemi francuskiej doszło do spotkania trzech oficerów w randze kapitana, ogromnych entuzjastów lotnictwa, zdolnych teoretyków i wizjonerów, które legło u podstaw całego późniejszego systemu łączności lotniczej z Krajem. Oficerami tymi byli kpt. Jan Górski, kpt. Maciej Kalenkiewicz oraz kpt. Jan Jaźwiński, który zajmował się m.in. sprawami łączności z krajem w sztabie gen Sosnkowskiego. Kapitanowie Kalenkiewicz i Górski, studiując zastosowanie lotnictwa rychło doszli do cennych wniosków. Samolot doskonale nadawał się do szybkiego przerzutu do kraju kurierów, oficerów przeszkolonych w działaniach dywersyjnych i wywiadowczych. Systemowe wykorzystanie lotnictwa otwierało szansę zaopatrywania walczącego podziemia w broń, środki łączności i inne materiały niezbędne w walce. Wreszcie regularne zaopatrzenie podziemia walnie zwiększało by stan posiadania przed spodziewanym powstaniem powszechnym. […] kręg pamięci
W 2004 roku w rocznicę operacji PROSO II, z inicjatywy regionalisty i wieloletniego wojewody Włodzimierza Łęckiego dokonano uroczystego odsłonięcia "Kamiennego Kręgu Pamięci Ruchu Oporu i Walki Wielkopolan w latach 1939–1945" złożonego z kamieni z tablicami symbolizującymi najpiękniejsze karty ruchu oporu w Wielkopolsce. Autorką projektu jest Hanna Łęcka. Pośrodku kręgu stoi głaz, ze znakiem Polski Walczącej i fragmentem wiersza "Legenda o miłości ziemi ojczystej" autorstwa WładysławaBełzy. Wiersz ten stanowił klucz szyfru Okręgu Poznańskiego AK. Wokół głazu z symbolem PW i wierszem znajduje się 12 mniejszych głazów, które upamiętniają najważniejsze wydarzenia i osoby ruchu oporu w Wielkopolsce lat 1939–45:
  1. Obronę Kłecka (8–9 IX 1939);
  2. Księdza Mateusza Zabłockiego, komendanta obrony Gniezna w 1939 roku;
  3. Konspiracyjną organizację niepodległościową Ojczyzna działająca w Poznaniu (1939–1945);
  4. Tajną polską organizację Czarny Legion założoną w Gostyniu (1940–1941);
  5. Adolfa Bnińskiego – głównego delegata rządu RP na ziemie polskie wcielone do Rzeszy;
  6. Franciszka Witaszka – lekarza poznańskiego szefa pionu Związku Odwetu ZWZ;
  7. Akcję zniszczenie magazynów portowych w Poznaniu o kryptonimie Bollwerk;
  8. Marcina Rożka powstańca wielkopolskiego, patriotę i rzeźbiarza;
  9. Okręg Poznański ZWZ – AK i jego komendantów;
  10. Placówki wywiadu wojskowego AK Lombard i Stragan;
  11. Alianckie zrzuty powietrzne dla AK Riposta: Tursko, Janowo, Ołobok i Grab;
  12. Udział żołnierzy AK w wyzwoleniu w 1945 roku Ostrowa, Krotoszyna i Pleszewa
Ustawiono także głaz poświęcony walce leśników z hitlerowskim okupantem.
W 2008 roku stanął kolejny głaz, tym razem ku pamięci Wawrzyńca Chałupki.

pamiątkowy kamień Znacznie większą wagę do spraw łączności lotniczej i potencjału lotnictwa przywiązywano w sztabie Komendanta Obszaru Warszawskiego ZWZ płk. Stefana Roweckiego („Grota” „Rakonia”). Zainteresowanie to często akcentowane było ogromną nadzieją z jaką kierownictwo ZWZ wiązało z możliwością zaopatrzenia struktur podziemnych przez aliantów. W marcu 1940r. […] utworzone zostaje Szefostwo Lotnictwa (w strukturze V oddziału KG ZWZ) przekształcone później w Wydział Lotniczy KG AK, którego głównym zadaniem staje się organizowanie akcji zrzutowej na terenie Polski. Niemalże od samego początku płk. Rowecki w kontaktach ze sztabem Naczelnego Wodza (NW) zauważa pilną potrzebę wykorzystania lotnictwa aliantów do łączności i zaopatrzenia oraz ponagla rząd emigracyjny do rychłego podejmowania działań na rzecz urzeczywistnienia tych możliwości. […] W dniach 29 maja - 2 czerwca 1940r. dochodzi w Belgradzie do spotkania przedstawicieli rządu emigracyjnego i kierownictwa ZWZ, którego jednym z głównych tematów staje się potrzeba zrzutów do Kraju. Po tym spotkaniu Delegat rządu na Kraj w reporcie do Naczelnego Wodza wyraża zadowolenie, że przygotowania do łączności lotniczej z Krajem idą dwutorowo tj. w Kraju i Londynie.  […] 
Jeden z głazów poświęconych zrzutom na placówki Tursko, Janowo, Ołobok i Grab

Pod koniec czerwca, jeszcze przed ewakuacją z Francji powstaje przy sztabie Naczelnego Wodza Oddział VI zwany Samodzielnym Wydziałem Krajowym, w gestię którego przekazano wszelkie sprawy związane m.in. z lotniczą łącznością z krajem. […] 16 lipca 1940r. Winston Churchill powołał SOE, czyli Kierownictwo Operacji Specjalnych. Wśród zadań nowej agencji znalazły się m.in. wspieranie ruchów oporu w okupowanych krajach. Ustanawiając ją Churchill powiedział: „Podpalcie Europę”. Drugą powstałą zagraniczną sekcją SOE była sekcja polska, szeroko współpracująca z oddziałem VI sztabu Naczelnego Wodza. To właśnie utworzenie SOE, w konsekwencji dostrzeżenia przez rząd JKM możliwości tkwiących w tak niekonwencjonalnych działaniach bojowych jak lotnicze zrzuty zaopatrzeniowe dla ruchów oporu, zrzuty spadochroniarzy sabotażystów i agentów wywiadu na tyłach wroga itp. walnie przyczyniło się do zapalenia zielonego światła dla polskich pomysłów związanych zaopatrzeniem okupowanego kraju. […] 20 września 1940r. doszło do ponownego spotkania kpt. Kalenkiewicza z gen. Sikorskim w trakcie którego Naczelny Wódz poinformował o przygotowaniach do misji transportu lotniczego do Kraju oraz powołania Pierwszej Brygady Spadochronowej. Miesiąc wcześniej sformowano w Newmarket 1419. Eskadrę do Zadań Specjalnych SOE. To z tą właśnie jednostką nierozerwalnie wiąże się historia polskiego wsparcia lotniczego dla okupowanego Kraju. Zgodnie z koncepcją działań SOE oddział VI sztabu NW, prócz zrzutów materiałowych dla wsparcia ZWZ od początku przewidywał zrzuty skoczków, starannie wyselekcjonowanych, doskonale przygotowanych  kamień poświęcony Wawrzyńcowi Chałupce
Na skwerze u zbiegu ulic Wawrzyniaka i Kilińskiego w Środzie znajduje się obelisk upamiętniający plutonowego Wawrzyńca Chałupkę ps. „Junak”, żołnierza Armii Krajowej, adiutanta komendanta Inspektoratu Rejonowego AK w Środzie, jednego z uczestników operacji zrzutu w nocy z 14 na 15 września 1943r. Mosiężna  tablica wykonana zaprojektowana została przez artystę plastyka Adama Wójkiewicza i przytwierdzona do okazałego głazu. Nad napisem znajduje się orzełek Armii Krajowej.  Uroczyste odsłonięcie tablicy  odbyło się 18 września 2010r. Napis na tablicy głosi  „PLUTONOWY WAWRZYNIEC CHAŁUPKA 08.08.1913  21.04.1944. ŻOŁNIERZOWI ARMII KRAJOWEJ, BOHATEROWI ZIEMI ŚREDZKIEJ POLEGŁEMU Z RĄK NIEMIECKIEGO OKUPANTA. 18.09.2010” . W 2008r głaz poświęcony Wawrzyńcowi Chałupce ustawiono także jako 14-ty w Kręgu Pamięci w Janowie.
Pomniki i tablice pamiątkowe w Środzie >>

tablica pamięci dowódców AK
specjalistów w wielu dziedzinach, których obecność w Kraju znacznie mogła by poprawiać sytuację kadrową podziemia.Pierwszy kurs spadochroniarzy ruszył z końcem października na lotnisku Ringway k. Menchesteru, tym samym gdzie tworzyła się Brygada Spadochronowa. Tak narodziła się koncepcja cichociemnych – komandosów, bohaterów powracających do kraju skokiem spadochronowym, pod osłoną nocy. Ich rekrutacja, skomplikowany cykl szkoleniowy, stawiane wymogi i kryteria, nabywane umiejętności, przebogate życiorysy to temat na niejedno opracowanie, […] Ramy instytucjonalne ewentualnych zrzutów i sprzęt były już przygotowane. […] Ustalić i przygotować należało wiele rzeczy: warunki i topografię zrzutowisk, naprowadzanie samolotu, sposoby zrzutu, zabezpieczenie zrzutowisk i skoczków / zaopatrzenia po zrzucie, sposoby komunikacji samolot – placówka i wiele innych. 5 listopada 1940r. gen Sikorski w rozkazie do gen. Stanisława Ujejskiego [Generalny Inspektor Polskich Sił Powietrznych] polecił „bezzwłocznie” przygotować niezbędny sprzęt i personel lotniczy do wykonania lotów łącznikowych z krajem. […] Pod koniec 1940r. do Kraju dociera emisariusz ppłk. Kazimierz Iranek - Osmecki, który przywozi ze sobą cenne dokumenty. Wśród nich jest „Załącznik nr 2 do Instrukcji nr 6 dla obywatela Rakonia”, normujący sprawy techniczne i organizacyjne związane z zrzutem, w tym określenie miejsca zrzutu, sposób zawiadomienia o zrzucie i łączność samolot – placówka. Planowano początkowo dokonywać zrzutów w linii Wisły, zależnie od zasięgu dostępnych samolotów. Szacowano m.in. że odległością graniczną będzie region Sandomierza. Wkrótce jednak okazało się, że być może uda się osiągnąć tylko linię  Poznań – Bydgoszcz z zastrzeżeniem, że zrzuty w rejonie Poznania z oczywistych względów nie wchodzą w grę. […] 8 lutego 1941r. Gen. Rowecki raportował: „Placówki dla skoczków zorganizowane.”, na co gen. Sosnkowski odpowiedział: „Utrzymać gotowość do przyjęcia w dniach 15 do 17 w godz. 23-04. Muszą być czynne oba wybrane przez Was punkty.” W kolejnych radiogramach ustalono dokładne położenie placówki odbioru zrzutu i sposób naprowadzenia samolotu. Wreszcie w nocy z 15 na 16 lutego 1941r. nadszedł długo wyczekiwany moment. Do pierwszego eksperymentalnego lotu do Kraju (operacja „Adolphus”) wystartował pierwszy samolot. Wybór padł na nieco przestarzałą, choć dysponującą stosunkowo dużym zasięgiem, specjalnie przygotowaną, konstrukcję dwusilnikowego bombowca Whitley firmy Armstrong Whitworth. Brytyjska załoga z 1419 SDF otrzymała położenie celu w okolicach Włoszczowej i wobec konieczności „zaoszczędzenia” zasięgu wyznaczyła trasę po prostej tj. pod Berlin i dalej z odpowiednim kursem na linię Pilicy.
Tablica na ścianie kaplicy cmentarza, z czarnego marmuru (wym. 1,50 x 0,9 m) na której złotymi literami wygrawerowano stopień, imię i nazwisko dwunastu dowódców Inspektoratu „Środa” Armii Krajowej pomordowanych przez hitlerowców w obozach zagłady oraz 38 żołnierzy Armii Krajowej pochowanych na średzkim cmentarzu. Uroczystego odsłonięcia dokonano 16.10.2007r.
Pomniki i tablice pamiątkowe w Środzie >>

Start odbył się o 18.00 i ok. 23.00 samolot, alarmując na całej trasie niemiecką obronę powietrzną był już nad celem. Jak się okazało angielski pilot pomylił światła Częstochowy z Cieszynem, co w konsekwencji doprowadziło do przypadkowego zrzutu trzech cichociemnych i kilku zasobników na terenie Rzeszy [10 km na północ od Cieszyna], […]. Samolot lądował nad ranem w Newmarket po 11 godzinach i 45 minutach lotu bijąc rekord długodystansowego przelotu RAF. W zbiornikach pozostało 50 litrów paliwa! […] lot ten udowodnił, że tego typu misje, po wyciągnięciu odpowiednich wniosków są możliwe do realizacji. Pierwszym z nich była zmiana samolotu. Wybór padł na znacznie nowocześniejszy czterosilnikowy bombowiec Halifax, co znacznie polepszyło możliwości przestrzenne misji. W kraju ustalono, celem porządkowania kryptonimy dla każdej zorganizowanej placówki odbioru zrzutu. […] Zmiany nastąpiły też w Anglii. W sierpniu 1941r. 1419 eskadrę zreorganizowano w 138. Dywizjon, który w listopadzie przebazowano do Laconfield. Kolejny lot do kraju odbył się w nocy z 7 na 8 listopada 1941r. (operacja „Ruction”). Tym razem lot wykonała polska załoga pod dowództwem kpt. Stanisława Króla. Przyjęto trasę nad środkową Danią i lot nad terytorium Polski od wybrzeża w kierunku linii Wisły. Zrzut skoczków i sprzętu odbył się prawidłowo na placówkę „Ugór” położoną 20 km na zachód od Skierniewic. Jednak  lot powrotny przebiegał już dramatycznie. Z powodu silnego czołowego wiatru szybko wyczerpywało się paliwo. Kpt. Król podjął decyzję o lądowaniu w Szwecji.  tablica Palinkiewiczów
23 stycznia 2012r w 67 rocznicę wyzwolenia Środy spod niemieckiej okupacji odsłonięto tablicę upamiętniającą Stanisławę Palinkiewicz i jej syna Lecha, członków sztabu Inspektoratu Środa Armii Krajowej, którzy ponieśli śmierć w hitlerowskich obozach koncentracyjnych - Stanisława w Ravensbruck, Lech w Żabikowie. Tablicę ufundowało średzkie Koło Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej.
Pomniki i tablice pamiątkowe w Środzie >>

tablica na gmachu sądu
Załoga spaliła samolot i została internowana, ale wkrótce cała i zdrowa ponownie zasiliła szeregi 138 dywizjonu. Wśród cichociemnych tego wylotu był kpt. Niemir Bidziński (”Karol Ziege”), który dostarczył „Instrukcję nr 8 dla obywatela Rakonia” wraz z załącznikami normującą cały system zrzutowy.  Załącznik nr 2 stanowiła „Instrukcja funkcjonowania placówki odbiorczej zrzutu”, która z drobnymi zmianami funkcjonowała do końca wojny. […] Do kwietnia 1942r. zrealizowano 9 udanych misji na 12 lotów, stracono jedną maszynę (Szwecja) bez strat w załogach. Zrzucono m.in. 48 cichociemnych, ponad trzysta sztuk broni strzeleckiej i 96 granatów. W nocy z 30 na 31 marca 1942 roku zrealizowano także po raz pierwszy dwa wyloty (operacje „Legging” i „Belt”). Były to wyniki obiecujące i tym samym zakończono okres próbny. W październiku 1941r., a więc jeszcze przed drugim wylotem optymistycznie informowano gen. Roweckiego o rychłych możliwościach operowania do linii Grodno – Brześć  - Zamość  - Rzeszów i realizacji 12 misji miesięcznie z dwoma równoległymi wylotami w turze. Jak się okazało życie znacznie zrewidowało te aspiracje. W połowie 1942 roku cała machina lotniczego wsparcia walczącej z okupantem Armii Krajowej była już przygotowana do poważniejszych akcji. Do tego czasu oddziałowi szóstemu sztabu Naczelnego Wodza w Londynie i Oddziałowi trzeciemu sztabu KG AK w Kraju udało się wypracować organizacyjne zręby systemu łączności lotniczej z Krajem, który funkcjonował (ciągle nieznacznie ewoluując) do końca wojny. [...] Wnioski wypracowane w okresie próbnym, w którym to 138-my dywizjon przeprowadził 9 udanych zrzutów skoczków i zaopatrzenia pozwoliły na przejście do fazy zasadniczej, z którą AK i sztab NW wiązały spore nadzieje. [...] Tymczasem w marcu 1942 roku 138. dywizjon przeniósł się na lotnisko Tempsford w hrabstwie Cambridge, które odtąd na długo stało się jego domem. Pierwszy, planowy już cykl zrzutów zaplanowano z rozmachem. Operacja otrzymała kryptonim „Intonacja” i zakładała wykonanie stu lotów. Przyjęto, że loty odbywać się będą w noce pełni księżyca (tercety w miesiącu). Akcję rozpoczął rajd trzech załóg w nocy z 1 na 2 września 1942r. Noc później zrzutu dokonano na placówkę „Ugór”, tą samą, na którą desantowała załoga kpt. Króla w pierwszym polskim wylocie. Dowódcą załogi był, ponownie kpt. Król. Każda akcja zrzutowa rozpoczynała się dzień wcześniej od nadania przez BBC (na zakończenie programu sekcji polskiej) ustalonej melodii, co było sygnałem czuwania dla wybranej grupy placówek w Kraju. Powtórzenie melodii kolejnego dnia, w granicach godziny 15.00-17.00 oznaczało, że tej nocy odbędzie się zrzut. Na przygotowanych i czuwających placówkach rozpoczynała się akcja przyjęcia zrzutu. Jeśli z jakiś względów, w ciągu 3-4 dni zrzut nie mógł dojść do skutku, czuwanie podejmowała inna grupa placówek alarmowana inną melodią. 
Tablica z czarnego marmuru, na budynku sądu w Środzie, upamiętnia żołnierzy Armii Krajowej Inspektoratu Środa poległych w latach 1939-1956r. Tablica odsłonięta została w roku 1995 w dniu Święta Niepodległości. Złoconymi literami napis brzmi: "BOHATERSKIM ŻOŁNIERZOM ARMII KRAJOWEJ INSPEKTORATU ŚRODA POLEGŁYM W LATACH 1939-1956 SPOŁECZEŃSTWO MIAST I GMIN SRODA WLKP ŚREM WRZEŚNIA KOSTRZYN KÓRNIK NEKLA DOMINOWO KRZYKOSY NOWE MIASTO ZANIEMYŚL MIŁOSŁAW"
Pomniki i tablice pamiątkowe w Środzie >>

System ten (oznaczony kryptonimem „Jodoform”) był na tyle skuteczny, że Niemcom nie udało się go odszyfrować do końca wojny. Około godziny 18.00 załogi udawały się na odprawę, podczas której dowiadywały się o położeniu celu, warunkach meteo i wszelkich możliwych niebezpieczeństwach i ograniczeniach. […] Mniej więcej w tym czasie BBC nadawało ponownie ustaloną melodię potwierdzającą wylot. Start następował w granicach godziny 18.30. Lot przebiegał nad środkową Danią i początkowo nie przysparzał emocji. Dopiero, gdy trasa ta stała się popularna w brytyjskim dowództwie bombowym, Niemcy znacznie wzmocnili obronę przeciwlotniczą, co zmuszało pilotów do lotów koszących. Następnie załogę czekał przelot nad Bałtykiem i przecięcie linii brzegowej pomiędzy Słupskiem i Koszalinem. Dalej nawigowano na charakterystyczne Jezioro Charzykowskie, prowadzące w prostej linii na bydgoski Fordon. Stąd załogi kierowały się już na cele. Loty nocne, na małych wysokościach wymagały nie lada umiejętności nawigacyjnych. Nie miała tu zastosowania astronawigacja i urządzenia radiotechniczne. Nawigację prowadzono poprzez wzrokową analizę charakterystycznej topografii i porównaniu jej z mapą; piloci nazywają to „lotem po meblach”. […] Sposób zrzutu normowały instrukcje. Zgodnie z początkowymi ustaleniami samolot zbliżając się do placówki odbierać miał sygnał radiowy, emitowany ze wzgórza w pobliżu placówki na odległość 40-60 km. Z tego samego miejsca emitowany był również kierunkowy sygnał świetlny. Pilot ustalając miejsce położenia źródeł sygnału nawigował na źródło z kursem 0 stopni. Następnie nad źródłem wykonywał zakręt na kurs 90 stopni. Manewr ten pozwalał precyzyjnie wyjść nad zrzutowisko, które znajdowało się w odległości do 2,5km od źródła. Przed osiągnięciem zrzutowiska pilot ustalał warunki lotu: wysokość 100-150m i prędkość około 210km/h, a następnie oczekiwał sygnału – litery kodowej nadanej morsem lampą z zrzutowiska. Na sygnał odpowiadał również sygnałem świetlnym i rozsynchronizowaniem silników, powodującym charakterystyczne dudnienie. Izba pamięci
Tablica - granitowa ze złoconymi literami, na froncie starszego budynku Gimnazjum nr 1 (d. szkoła Podstawowa nr 1 przy ulicy Lipowej) informuje o mieszczącej się w budynku izbie pamięci żołnierzy II w. św, powstałej z inicjatywy żołnierzy AK.
Pomniki i tablice pamiątkowe w Środzie >>

placówki w Wielkopolsce
  Teraz na zrzutowisku zapalały się latarki w określonym porządku i następował zrzut. Już po pierwszych doświadczeniach „Intonacji” znacznie uproszczono ten system. Zrezygnowano z punktu nawigacyjnego na wzgórzu. Samolot nadlatywał na placówkę i pierwszy rozpoczynał nadawanie litery kodu. Odzewem i „zezwoleniem” na zrzut była litera kod nadana sygnałem świetlnym ze zrzutowiska. Chwilę później zapalały się światła zrzutowiska, a pilot przelatując nad zrzutowiskiem poznawał jego warunki i stosownie do nich budował odpowiedni manewr do zrzutu. Przebieg zrzutu bywał różny. Często zrzut w wyniku niespodziewanego wiatru, nieustalonej termiki i innych czynników rozciągał się na przestrzeni 2, 3 a nawet 5 km. Sprawiało to problem obsłudze zrzutowiska, która pod osłoną nocy, w pośpiechu i zachowując równocześnie skrytość, musiała zabezpieczyć zasobniki. Los skoczków bywał nie lepszy. W kwestii rozrzutu, w szkoleniu kładziono nacisk, by cichociemni opuszczali samolot w jak najkrótszym czasie „jeden drugiemu na głowę”. Często jednak zawisali na drzewach, byli ciągani za spadochronem, tracili przytomność, skręcali 
Placówki odbioru zrzutu na terenie Wielkopolski przygotowane w ramach operacji "Riposta". Kolorem żółtym zaznaczono placówki objęte czuwaniem w okresie 12-15 września. W nocy z 15 na 16 października 1943 roku wykonano dwa loty nad Wielkopolskę w ramach "Riposty". Były to jedne z ostatnich lotów z terenu Anglii. Zrzutu dokonano na placówkę FASOLA, zaś zrzut na placówkę ŻYTO I nie odbył się. Zaopatrzenie wyrzucono "na dziko" w okolicach Kórnika. Część broni i innego zaopatrzenia zdołano zabezpieczyć.

kończyny, lub wręcz ginęli w wyniku uderzenia o ziemię czy drzewo. […] Położenie placówki musiało spełniać kilka warunków. Po pierwsze musiała być oddalona od większych skupisk ludności i ciągów komunikacyjnych. Jednocześnie musiała zapewniać dojazd dla furmanek rozwożących zdobyte zaopatrzenie. Zdolność odbiorczą placówki oceniono na 400 kg, co uwarunkowane było dostępnością środków transportu i jakością dróg. […] Pamiętać trzeba było również o stosunkowo dobrej widoczności z powietrza i zapewnieniu dobrych warunków aerotermicznych. Obsady placówek rozpoczynały zwykle czuwanie ok. godziny 22.00, a godzinę później BBC nadawało trzeci raz ustaloną melodię – potwierdzenie zrzutu. Jeśli samolot nie pojawił się nad placówką, zwykle ok. godziny drugiej w nocy kończono czuwanie. Do obsługi zrzutowiska, wliczając jego ochronę przewidywano 90 do 160 ludzi, jednak w praktyce stany te zależne były od możliwości danego Inspektoratu i raczej nie przekraczały 100 ludzi. Paradoksalnie, choć ZWZ/AK od samego początku wiązała olbrzymie nadzieje z zrzutami, do ochrony zrzutowisk desygnowała pododdziały drugorzutowe. Już w „Intonacji”, wraz ze wzrostem intensywności zrzutów i prawdopodobieństwa dekonspiracji sytuacja zmieniła się diametralnie. Później odbierający zrzut składali nawet specjalną dodatkową, przysięgę. Placówka główna powiązana była także z placówką zapasową, która mogła w razie komplikacji przejąć zadania głównej. Przestrzegano przy tym zasady, że w razie zrzutu na zapasową skaczą tylko cichociemni. […] Pomimo tak zorganizowanych placówek, dochodziło do pomyłek w zrzucie. Zdarzało się, że załogi brały za światła placówki przypadkowo tlące się ogniska, odbicia w taflach wody, a nawet światła torowisk. Zrzut wykonywano wtedy na dziko, a sprzęt częstokroć trafiał w ręce niemieckie. Gorzej mieli cichociemni, którzy musieli improwizować; wznowić orientację geograficzną i niepostrzeżenie przedostać się do punktu kontaktowego, gdzie obejmowani byli „opieką” AK. Szkolenie cichociemnych obejmowało m.in. nadawanie nowych tożsamości i biografii tzw. legend, których skoczkowie wyuczyć się musieli na pamięć. Uczono warunków panujących w okupowanym Kraju, sposobów zachowania, a nawet tak prozaicznej rzeczy jak opanowania strachu (zaskoczenia) na widok pierwszego napotkanego umundurowanego Niemca. Już w nocy z 1 na 2 października przeprowadzono trzy równoczesne loty na placówki w okolicach Garwolina, Dęblina i Siedlec. trasy lotu

samoloty  Wszystkie trzy samoloty lądowały jednak poza macierzystą bazą. Nietypowe zadanie przeprowadziła załoga kpt. Króla w nocy z 29 na 30 października, pozorując bombardowanie Warszawy, co miało odwrócić uwagę Niemców od rzeczywistych celów lotów nad Polską. 138. dywizjon stopniowo nabierał doświadczeń, co pozwalało przeprowadzać także loty
w noce bezksiężycowe. Znacznie utrudniało to, i tak już skomplikowaną nawigację. […] W marcu 1943 roku jednej nocy zrealizowano aż pięć wylotów. […] Dywizjon zyskiwał też coraz więcej polskich załóg, które doskonale radziły sobie w lotach do Kraju. Po pierwsze były doskonale zmotywowane; w wielu wspomnieniach pilotów nieustannie przewija się ich nostalgiczna reakcja na ponowny lot nad ziemią ojczystą. Były także i względy bardziej przyziemne; system szkolenia polskich pilotów przed wybuchem wojny z dużym naciskiem uwzględniał aspekty nawigacji wielkoobszarowej na małych wysokościach, czego nie realizowano z takim natężeniem w RAF. 

W połączeniu ze znajomością topografii Kraju dawało to znakomite rezultaty. Potencjał ten dostrzegło także wreszcie dowództwo RAF i 1 kwietnia 1943 r. utworzyło nadetatową, polską eskadrę „C” 138. dywizjonu. […] Szeregi nowej eskadry zasilili piloci rozwiązanego 301. Dywizjonu Bombowego „Ziemi Pomorskiej”. […] Losy załóg, po dokonaniu zrzutu bywały różne. Trzeba było dysponować, zwyczajnym, lotniczym szczęściem, by bez przeszkód powrócić do bazy. Nie rzadko w chwili rozpoczęcia powrotu rozpoczynała się szósta godzina zmagań, a narastające zmęczenie i ciągły stres dezorganizowały organizmy załóg. Spadała czujność, którą błyskawicznie wykorzystywali piloci nocnych myśliwców. Jeśli atak był skuteczny, a załodze nadal dopisywało szczęście miała szansę opuścić samolot na spadochronie. Wiele załóg takiej szansy nigdy nie dostało. Uszkodzone bombowce, niejednokrotnie tracące w locie resztki paliwa, niesterowne, cudem dociągały do bazy lecąc czasami tylko na dwóch sprawnych silnikach. Bywało i tak, że uszkodzone systemy hamulcowe (hydraulika) przyczyniały się do zniszczenia samolotu już po lądowaniu. Do końca operacji „Intonacja”, do lipca 43 roku udało się przeprowadzić 65 lotów, z których 42 zakończyło się sukcesem. Utracono 6 samolotów i 3 załogi. Była to cena za m.in. 53 sztuki broni strzeleckiej, 1362 granaty, 39 radiostacji i wiele kilogramów innego niezbędnego sprzętu i uzbrojenia; każda sztuka na wagę złota dla oddziałów AK.
głaz pamięci Adolfa Bnińskiego
Głaz poświęcony pamięci Adolfa Bnińskiego, właściciela majątku Gułtowy, przedwojennego starosty średzkiego i wojewody poznańskiego, kandydata na prezydenta RP, organizatora walki podziemnej po wybuchu wojny, delegata rządu na kraj dla ziem zachodnich. Zginął 7 lub 8 lipca 1942r. od strzału, prawdopodobnie w lesie k. Stęszewa.

Głaz pamięci Wawrzyńca Chałupki   Do kolejnego cyklu lotów postanowiono przygotować się jeszcze solidniej. […] Pierwsze misje w ramach operacji „Riposta”, bo taki kryptonim dostał nowy cykl lotów odbyły się w nocy z 9 na 10 września 1943 roku. Startowało do kraju aż sześć samolotów, lecz dwa zawróciły po starcie. Pozostałe cztery zrealizowały misje z sukcesem. […] Przeorganizowano też system zrzutowisk.  Znacznie zwiększono samą liczbę placówek i ponownie uporządkowano system ich kryptonimów; np. placówki okręgu poznańskiego otrzymały nazwy upraw, zaś lubelskiego – zwierząt. Placówki podzielono na przyjmujące tylko sprzęt (operacje „Flat”) i takie, na które desantowano cichociemnych (operacje „Neon”). Wyznaczono także zapasowe rejony zrzutów spadochroniarzy na trasach powrotnych. Po raz pierwszy także, w niektórych dogodnych operacyjnie regionach wyznaczono kilka położonych blisko siebie praktycznie połączonych ze sobą placówek zwanych „bastionami”. Mogły one przyjąć znacznie więcej sprzętu, liczonego już w tonach. Od października na niektórych placówkach pojawiły się także pomoce nawigacyjne znacznie ułatwiające precyzyjne naprowadzenie na cel. Były to urządzenia radiotechniczne „Eureka” (na samolocie) i „Rebeka” (na ziemi) umożliwiające naprowadzenie samolotu z odległości 50-60 km z dokładnością 200 metrów. Dodatkowo pojawiły się tzw. S-Fony; radiostacje małego zasięgu do prowadzenia korespondencji pilot – placówka.
Głaz upamiętniający plut. Wawrzyńca Chałupkę ustawiony w 2008r. Plutonowy Wawrzyniec Chałupka (1913-1944) był żołnierzem w Kampani Polskiej 1939r,
a po ucieczce z transportu do  stalagu  żołnierzem ZWZ/AK. Dowodził plutonem w rejonie Pławiec. W poł. 1942r został adiutantem dowódcy Inspektoratu AK Środa, por. Alfreda Furmańskiego "Macieja". Wchodził w skład grupy dowódczej placówki PROSO II.

   We wrześniu Polacy otrzymali również do dyspozycji od dawna wyczekiwane i „wyproszone” bombowce B-24 Liberator, dysponujące znacznie lepszymi możliwościami przestrzennymi od Halifaxów. […] Loty trasą nad Danią stawały się coraz bardziej niebezpieczne. Niemcy rozpoznając trasy przelotów, zwłaszcza dużych alianckich wypraw bombowych obsadzili Danię artylerią przeciwlotniczą wszystkich możliwych zasięgów. W nocy z 14 na 15 września do Kraju wystartowało jedenaście maszyn. Trzy z nich po raz pierwszy skierowały się w Obszar Zachodni AK, czyli nad Warthegau. Dwa Halifaxy miały przeprowadzić zrzut w rejonie Kalisza, a jeden pod Środą [Placówka „Proso II”]. [...] Halifax lecący na południe od Kalisza zawadził skrzydłem o dom w Nowych Skalmierzycach i runął na ziemię. Drugi Halifax, który zrzucał zasobniki na płn-zach. od Kalisza lądował szczęśliwie w Tempsford o 6.35 rano. O 18.23 wystartował Halifax z numerem taktycznym S-172, dowodzony przez mjr Pitta, nowozelandczyka. Nad celem, niedaleko leśniczówki Janowo, 10 km na północ od Środy, samolot znalazł się czterdzieści kilka minut po północy. [Przebieg wydarzeń związanych ze zrzutem na placówkę PROSO II był następujący:]

15 maja 1943 kpt. Jan Kamiński (ps. Franek) ze sztabu Poznańskiego Okręgu AK, w czasie narady sztabu Inspektoratu AK w Środzie, informuje o możliwości  przyjęcia broni drogą lotniczą oraz konieczności przygotowania zrzutowiska.
Czerwiec  1943 Przekazanie dokumentacji placówek zrzutu do VI oddziału sztabu NW
13 sierpnia określono system świateł, określono melodię BBC do zrzutu
29 sierpnia meldunek Inspektoratu Środa o gotowości do nasłuchu
11 września por. Alfred Furmański „Maciej”, dowódca Inspektoratu AK Środa otrzymuje nominację na "oficera  zrzutowego"
12-15 września Okres czuwania dla Wielkopolskich placówek: GROCH, PROSO, ŻYTO
13 września Na zakończenie programu sekcji polskiej BBC nadano piosenkę „Piechota…” – sygnał zrzutu kolejnej nocy. Dwa nasłuchy zlokalizowano w Środzie i jeden w Podgaju. 
14 września, 17.45 BBC powtarza melodię „Piechota…” – potwierdzenie wylotu.  Załogi samolotów w Tempsdorf udają się na odprawę
18.35 Halifax S 172 z załogą brytyjską, dowodzony przez mjr  Pitta, Nowozelandczyka, startuje w kierunku Polski. Lot 65/85 na cel "402"
20.00 Żołnierze udają się do wyznaczonego rejonu zrzutu, składają przysięgę przy skraju lesu na N od zrzutowiska
21.00 Odprawa w gajówce Janowo
ok. 22.00 Żołnierze placówki PROSO II i placówki zapasowej PROSO I zajmują stanowiska
23.00 Ostateczna odprawa w gajówce Janowo, por. Furmański udaje się na zrzutowisko. BBC nadaje trzeci raz ustaloną melodię – potwierdzenie startu samolotu
ok. 23.55 Nad placówką przelatuje nieznany samolot
0.48 Nad placówką pojawia się Halifax 9/172 z kierunku Drzązgowa
ok. 0.50 Zrzut 12 zasobników zawierających środki opatrunkowe, radiostacje i inny sprzęt
0.55-4.30 Zebrano z terenu 11 zasobników, zabezpieczono, ukryto spadochrony i sprzęt, zatarto ślady
ok. 4.30 Zakończenie akcji
06.10 Halifax S 172 ląduje w Tempsford

15 września, godz. poranne

Odnaleziono 12 zasobnik w pobliżu Pławiec, ukryto go.

15 września, ok. 12.00

Teren, po nocnych meldunkach z majątku w Drzązgowie i stacji kolejowej w Gułtowach  obstawia Gestapo i odnajduje ukryte ziemianki ze sprzętem
Jesień 1943 Fala aresztowań w Średzkim Inspektoracie AK. Aresztowany zostaje m.in. por. Alfred Furmański „Maciej”

21 kwietnia 1944

W czasie próby ucieczki ginie ukrywający się w stodole w Wysławicach plut. Wawrzyniec Chałupka. Wcześniej zbiegł z obozu w Żabikowie
Wiosna 1944 Kolejna fala aresztowań. Średzki Inspektorat AK zostaje rozbity.

[…] Rankiem 15 września skończyła się „czarna noc” 138. Dywizjonu. Tego dnia nie powróciły do bazy cztery Halifaxy. Następnej nocy nie powrócił kolejny z polską załogą, zestrzelony nad Danią. Straty stawały się bardzo dotkliwe i coraz mniej akceptowalne. Próbowano temu zaradzić przesuwając trasę na północ od Danii, ale przeprowadzone loty wykazały, że to absolutny szczyt zasięgu dla samolotów, a misje wydłużyły się do ponad 15 godzin. […] Z końcem listopada na bazie dotychczasowej eskadry „C” 138. dywizjonu powstaje polska 1586 eskadra do zadań specjalnych i praktycznie w całości przebazowana zostaje na południe Europy. Początkowo bazą staje się lotnisko Si Di Amor w Tunisie skąd eskadra przeprowadza kilka lotów do Polski. Jednak docelowym domem eskadry staje się niewielkie lotnisko Campo Cassale pod Brindisi na południu Włoch. Samo lotnisko mocno dało się we znaki polskim załogom. Stosunkowo krótki pas kończył się urwiskiem wprost do morza! Nie lotnisko jednak było kluczowe, lecz zalety tras południowych. Znacznie skrócił się dystans lotów, co spowodowało, że praktycznie cały obszar Kraju znalazł się teraz w zasięgu maszyn. Szczególnie odczuły to regiony podkarpackie i wschodnie, które dotychczas nie mogły liczyć na zrzuty. Ważne było także i to, że nasycenie obszaru Europy południowej i środkowo – wschodniej w niemiecką obronę przeciwlotnicza było stosunkowo małe, co dawało znacznie większe szanse na przetrwanie niż np. nad Danią. Operacja Riposta, po trudnym atmosferycznie początku 44 roku rozkręciła się na dobre w kwietniu i maju. Dość powiedzieć, że w tych dwóch miesiącach przeprowadzono 64% wszystkich operacji „Riposty.” W nocy z 3 na 4 kwietnia startowało do Kraju 8 załóg brytyjskich i 8 polskich; wszystkie szczęśliwie lądowały w Brindisi. Dwa tygodnie później padł kolejny rekord: 19 startów w jedną noc!. Rozpoczęto także zrzuty skoczków w noce bezksiężycowe, co dotychczas zastrzeżono tylko do zrzutów sprzętu. Ostatnie misje w ramach „Riposty” przeprowadzono z 30 na 31 lipca 1944r. Pięćdziesiąta ósma ekipa cichociemnych zrzucona na placówkę „Solnica”, 7 km na południe od Grodziska Mazowieckiego dotarła w komplecie do Warszawy w dniu wybuchu powstania. Cichociemni weszli do walki z marszu. Ogółem w „Ripoście” przeprowadzono 381 misji, z których ponad połowa zakończyła się sukcesem. Zrzucono ponad cztery tysiące (!) zasobników i paczek, w których znalazło się m.in. ponad 15 tys. sztuk broni strzeleckiej i ponad 44 tys. granatów. Do kraju trafiło też 146 cichociemnych. Stracono 16 załóg i 4 cichociemnych z maszynami. W trakcie „Riposty” przeprowadzono również najbardziej skomplikowane zadanie łączności „Londyn – Kraj”. 15 kwietnia 1944r. o godzinie 19.32 z włoskiej ziemi wystartował samolot typu C-47 Skytrain, wyposażony w 8 dodatkowych zbiorników paliwa i skierował się nad Polskę. Tak rozpoczęła się niezwykła operacja „Most I” [której celem było ustanowienie dwustronnej łączności z krajem, tj. lądowanie samolotu na terenie okupowanym i wymiana ludzi lub sprzętu] […] Dakota zabrała 5 ludzi, wśród nich gen. Stanisława Tatara [Szef oddziału operacyjnego sztabu KG AK, twórca planu „Burza”] oraz dokumenty wywiadu AK dotyczące konstrukcji rakiet V-1. Na pokładzie znalazł się również wyhaftowany w Kraju sztandar 1. Brygady Spadochronowej. […] Po koniec lipca 1944r. przygotowano kolejny cykl zrzutów, pod kryptonimem „Odwet”, którego intensywność miała pozostać na poziomie zbliżonym do „Riposty”. […] 1 Sierpnia, w absolutnej nieświadomości do Kraju poleciało 6 załóg polskich i 5 brytyjskich z bliźniaczego, 148. dywizjonu inicjując kolejny sezon zrzutowy pod kryptonimem „Odwet”. […] 2 sierpnia dociera do Brindisi depesza: „Podjęliśmy walkę o godzinie 17.00. Dajcie pilnie zrzuty amunicji i broni ppancernej [...] wprost na miasto: Filtry, Kercelego, Ogród Saski, Puławska [...]”. Polacy są gotowi polecieć natychmiast, ale brytyjski marszałek lotnictwa John Slessor nie wyraża zgody. Anglicy oficjalnie tłumaczą to skomplikowaną sytuacją meteorologiczną. 4 Sierpnia do Kraju leci siedem załóg polskich i choć oficjalnie obowiązuje zakaz lotu nad Warszawę, cztery z nich schodzą z kursu i kierują się nad płonącą stolicę. Doskonale wie o tym także dowódca eskadry mjr. Arciuszkiewicz. Załogi zaliczają trzy celne zrzuty. Rozkaz Slessora wywołał oburzenie w polskiej eskadrze i spowodował interwencję gen. Tatara, a w konsekwencji notę dyplomatyczną polskiego rządu. W jej wyniku Slessor cofnął zakaz 8 sierpnia, ale tylko dla załóg ochotniczych i wreszcie 12 sierpnia anulował go całkowicie. W rezultacie loty wstrzymano w czasie, gdy ¾ miasta znajdowało sie w rękach powstańców. 10 sierpnia Sosnkowski wydaje dowódcy eskadry 1586 kontrowersyjny rozkaz: „Los Warszawy i Armii Krajowej [...] zależy od dokonania dzisiejszej nocy pewnego precyzyjnego zrzutu broni i amunicji na dwa punkty, przede wszystkim plac Krasińskich i plac Napoleona. [...] Te dwa zrzuty muszą być wykonane bezwarunkowo – w ostateczności poświęcić maszyny, lotnicy niech skaczą [...]” Pięć dni później nad stolicę leci już cała armada - 28 załóg, lecz nad ranem nie melduje się w bazie 8 samolotów. Z powodu dużych strat Slessor 17 sierpnia ponowne wprowadził obostrzenie: do Kraju mieli latać tylko piloci polscy. Loty przebiegały w ekstremalnie trudnych warunkach. Znacznie bardziej niż było to jeszcze w początku 1944r. uaktywniona była niemiecka artyleria przeciwlotnicza na trasie przelotu. Niemalże wszędzie operowały nocne myśliwce. […] Samoloty leciały 70, 50 metrów nad gęsto zabudowanym miastem. […] Po kilku godzinach wyczerpującego lotu z Włoch następował kilkuminutowy horror, a następnie ponowne kilkugodzinne oczekiwanie na cud. Istnieją relacje pilotów, którzy uporczywie szukali w morzu ruin i płonących domów placówki, manewrując intensywnie w strefie walk przez 30, a nawet 50 minut! Częstokroć uszkodzone samoloty traciły paliwo już na dolocie do Warszawy lub tuż po podjęciu drogi powrotnej. Dla kilkunastotonowego bombowca z uszkodzonymi silnikami problemem stawało się, rozpościerające niczym zapora pasmo Karpat. Wiele załóg wspominało przelot nad Tatrami niemalże kilkanaście metrów ponad szczytami! Dolot do Brindisi już był nie lada wyczynem, a tutaj trzeba było jeszcze bezpiecznie posadzić najczęściej uszkodzoną maszynę, co nie zawsze się udawało. Po lądowaniu okazywało sie, że płatowiec przypominał sito, a przestrzelone były nawet spadochrony ratunkowe załogi. Ostatnie polskie misje nad płonącą Warszawą wykonały dwie załogi 13 września. […] Powstanie dogorywa po 63 dniach bohaterskich walk na ziemi i w powietrzu. Poświęcenie lotników polskich, ale także i brytyjskich, nowozelandzkich i południowoafrykańskich było olbrzymie. Z 269 samolotów, jakie pojawiły się nad miastem nie powróciło 39. Polska eskadra wykonując 91 lotów traci 16 załóg. Nie licząc rajdów superfortec i zrzutów Rosjan, na miasto udaje się zrzucić prawie 700 zasobników i 180 paczek; łącznie 159 ton uzbrojenia i sprzętu. Choć do rąk powstańców trafia niewielka część zrzutów, stanowią one dla walczących olbrzymie wsparcie moralne. […] Trwa operacja „Odwet”.  14 września gen. Sosnkowski, jakby na osłodę nadaje polskiej 1586 eskadrze imię „Obrońców Warszawy”. Korzystając z każdej „lotnej” pogody samoloty polskiej eskadry kontynuują zrzuty na placówki AK rozsiane po całym kraju. 2 listopada polska eskadra ponownie przekształcona zostaje w 301. dywizjon do zadań specjalnych „Ziemi Pomorskiej” im. Obrońców Warszawy. Ostatnia akcja w ramach „Odwetu” i, jak się okazało całej operacji lotniczego wsparcia AK ma miejsce 28 grudnia. Wykonuje ją 10 załóg. Ogółem w ramach sezonu, wliczając w to loty nad Warszawę wykonano 400 lotów, z czego zadanie wykonało 227 załóg. Ogólne straty wyniosły 47 samolotów, w tym siedem już podczas lądowania. […] Historia polskiego lotniczego wsparcia AK to niecałe cztery lata podniebnych i naziemnych zmagań. W tym czasie wykonano 858 startów, z których statystycznie prawie co dziesiąty nie miał swojego szczęśliwego finału. Z jednej strony do Kraju przerzucono 351 spadochroniarzy, w tym 316 doskonale przeszkolonych komandosów – cichociemnych, z drugiej jednak poległo 78 polskich lotników, a 28 trafiło do niewoli niemieckiej. Wielu cichociemnych i organizatorów akcji zrzutowych doczekało się „godziwej” zapłaty za swe bezgraniczne oddanie, umierając w powojennych już więzieniach, firmowanych przez inną, także obcą władzę. Czasem ginęli wcześniej, w walce. […] W sytuacji, gdy, walcząc z okupantem pododdziały AK dysponowały znikomymi ilościami broni strzeleckiej, najczęściej zdobycznej lub wyprodukowanej metodami chałupniczymi, zrzucone przez samoloty 23 tys. sztuk stanowiło wymierną wartość. O ile jeszcze w „Intonacji” zrzucano ok. 25 różnych rodzajów uzbrojenia i sprzętu to w „Odwecie” asortyment wynosił 70. W tej liczbie znajdowały się także medykamenty medyczne i 45 ton żywności. Pozostająca pod okupacją i codziennym terrorze Polska, w oczekiwaniu na alianckie samoloty przygotowała ponad 600 (!) ukrytych zrzutowisk, z których ponad 500 zostało użyte! Na trzech z nich wylądowały alianckie samoloty przywożąc cichociemnych i zaopatrzenie oraz zabierając szczególnie ważne osobistości i cenne materiały. Niemcom nigdy nie udało się odszyfrować tego misternie „uplecionego” systemu, spajającego walczące podziemie i odległy o 1500 km rząd emigracyjny wraz z zapleczem. Rozmach, śmiałość i sprawność organizacyjna operacji zrzutowych, na tle aktualnej sytuacji polityczno – militarnej każe dziś z szacunkiem pochylić głowę przed każdym kto w nich wtedy uczestniczył. […]

organizacja zrzutu
Schemat organizacyjny wypracowanego modelu dostarczenia i przyjęcia zrzutu zaopatrzenia oraz organizacji placówki przyjmującej.
Sposób "A" wykorzystywany był  początkowym okresie zrzutów ("Intonacja").  
W mniejszej ramce obowiązujący w czasie "Riposty" system świateł na zrzutowisku.

plan sytuacyjny
Plan sytuacyjny placówki PROSO II i przebiegu zrzutu. Siatka dróg w większości pozostała niezmieniona. Kolorem zielonym zaznaczono obecny zasięg areału leśnego. Różowa kropka to miejsce złożenia przysięgi żołnierzy placówki oraz miejsce dzisiejszej kaplicy i Kręgu Pamięci. Granatowy prostokąt pokrywa prawdopodobną lokalizację zrzutowiska, ustawionego odwrotnie z kierunkiem wiatru przyziemnego, prawdopodobnie z kursem 270st. Na placówce rozstawiono system świateł "Krysia". Kolorem czerwonym zaznaczono rejon gdzie lądowały zasobniki, zaś w fioletowym prostokącie miejsca ich ukrycia. Halifax w końcowym podejściu na placówkę przeleciał nad majątkiem Drzązgowo i stacją kolejową Gułtowy (skąd napłynęły informacje dla hitlerowców); sugeruje to kurs ok. 200-210 st., a więc idealnie wyprowadzający z bydgoskiego Fordonu. Po przelocie i zlokalizowaniu placówki, samolot zawrócił (dwukrotnie), budując manewr do zrzutu z kursem prawdopodobnie 270 st. Wg. świadków zrzut odbył się z wysokości 300m, co stoi w rażącej sprzeczności z wypracowanymi instrukcjami zrzutu, które precyzowały tą wysokość na 100 m dla sprzętu. Kolorem żółtym zaznaczono placówkę zastępczą PROSO I.

CR

Strona Główna mapa strony Góra strony