![]() |
| mapa
>> Koszuty >> Środa Wielkopolska - kolegiata i sejmiki >> |
Środa
Wielkopolska - pomnik
Dąbrowskiego >> Środa Wielkopolska - Wąskotorówka >> Winna Góra >> Giecz >> |
| Giecz, Koszuty, Środa Wielkopolska, Winna Góra – zdawać by się mogło, że nie istnieje wspólny mianownik, oczywiście prócz terytorialnego, dla połączenia tych pozornie odległych w przestrzeni historycznej miejsc. Oto bowiem mamy Giecz, piastowskie dominium, jedna z książęcych stolic z czasów gdy państwo polskie wychodziło dopiero na arenę dziejów z mroków prehistorii. Mamy Winną Górę Jana Henryka Dąbrowskiego, odległą od Giecza raptem o 17 km, jeśli liczyć pokonywaną przestrzeń trójwymiarową i aż 8 wieków jeśli dorzucimy jeszcze czwarty wymiar. Od powstania państwa, poprzez rozbicie dzielnicowe i ponowne zjednoczenie, Rzeczpospolitą szlachecką i potęgę Obojga Narodów, do katastrofy upadku i czasu bohaterów, walczących o wskrzeszenie ojczyzny – tyle dzieli miejsce życia i śmierci wodza Legionów i bohatera hymnu od miejsca rodzącej się potęgi Piastów. 800 lat od powstania Polski w sensie terytorialnym do powstania narodu o to terytorium walczącego. W podobnej odległości, tym razem na zachód leży niewielka wieś Koszuty. W kępie zieleni, bokiem do przechodzącej przez wieś drogi stoi „dwór szlachecki, z drzewa lecz podmurowany”, modrzewiowy, alkierzowy, przepięknej urody. Stojąc przed frontową ścianą tego osiemnastowiecznego dworku nietrudno wyobrazić sobie te wszystkie pokolenia, te wszystkie zacne herbowe rody, te jak mawiał Kaczmarski, „podgolone łby” wąsali co mają do „szabel przyrośnięte pięści”. | |
| Modrzewiowy, XVIII wieczny dwór w Koszutach to jeden z nielicznych zachowanych oryginalnych dworów w układzie polskim i bez wątpienia jeden z najpiękniejszych wśród zachowanych. |
| Chwila zadumy przed tym dworkiem wystarczy by nabrać świadomości, że ta perełka staropolskiej architektury to symbol szlacheckiego gniazda, królestwa w mikroskali, siedziba tych, którzy swoistym konglomeratem dumy, praw i poczucia demokracji doprowadzili ledwo Zjednoczone po rozbiciu państewko łokietkowe do szczytu potęgi Rzeczpospolitej Obojga Narodów, mierzonej prawie milionem kilometrów kwadratowych. I wreszcie centrum tego obszaru, 12 km na południe od Giecza, 12 km na zachód od Winnej Góry i 5 km na wschód od Koszut znajduje się stolica tego regionu Środa Wielkopolska. Miasto dziś powiatowe, dwudziestokilkutysięczne z pamiątkami wielkiej przeszłości. Opodal rynku wnosi się XV wieczna gotycka kolegiata z 36 m kubiczną wieżą, zakończoną „jagiellonowską” attyką i dostawioną do korpusu, renesansową ośmioboczną kaplicą grobową Gostomskich. To właśnie wnętrze tej świątyni i jej drewnianej poprzedniczki przez ponad 400 lat stanowiło serce politycznego życia Rzeczypospolitej Szlacheckiej. Tutaj, zbierająca się na wzajemne „ucieranie”, i szukanie porozumienia szlachta, współdecydowała o losach tej ziemi, Wielkopolski, Korony i całego ówczesnego państwa. Tutaj, czasem i kilka razy w roku zjeżdżała szlachta ze swych dworkowych pieleszy by wziąć udział w swym świętym i odwiecznym jak ona sama prawie do samostanowienia, do bycia odpowiedzialnym za ten ogromny obszar Rzeczypospolitej. | |
| Kaplica grobowa Jana Henryka Dąbrowskiego przy barokowym kościele pw. św. Michała Archanioła w Winnej Górze. Serce wodza Legionów spoczywa dziś w krypcie zasłużonych Wielkopolan na "poznańskiej skałce". W kaplicy winnogórskiego kościoła doczesne szczątki generała skrywa wspaniały grobowiec przypominający słynny monument Scypiona Afrykańskiego. |
| Jeśli
Koszuty można by uznać za
typową
szlachecką sprawę prywatną, to Środa z pewnością była pro publico bono.
Tak oto
na przestrzeni niespełna 200 km2, historia zataczała olbrzymie koła,
zaplatając kobierzec tysiąca lat trwania państwa. Teraz już łatwo
zrozumieć, że
odwiedzając te cztery miejsca odwiedzamy całe 1000 lat historii,
czytając
podręcznik stron ojczystych, choć symbolicznie to jednak w całości.
Jest
to więc
niewielka w sensie przestrzennym, 35 km trasa turystyczna i swoista
tysiącletnia podróż poprzez czas, historię i narodową
tożsamość. * * *
|
|
| Wyeksponowane w trakcie badań milenijnych ruiny fundamentów nigdy nie dokończonego palatium w Gieczu. Czy stąd pochodzili Piastowie i czy właśnie tutaj miał pierwotnie odbyć się chrzest mieszkowej drużyny? Wiele na to wskazuje. |
| Gotycka kolegiata pw. Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny w Środzie widziała niejedno. Przez prawie 400 lat stanowiła centrum demokracji szlacheckiej państwa, które w szczytowym okresie swego rozwoju mierzone było prawie milionem kilometrów kwadratowych. |
![]() |
![]() |
![]() |
Wieś Koszuty, położona 5 km na zachód od granic Środy znana jest w Polsce dzięki wspaniale zachowanemu XVIII wiecznemu dworowi. Schowany w gąszczu zieleni, rewitalizowanego parku, alkierzowa, modrzewiowa, siedziba ziemiańska w stylu polskim jest jednym z najpiękniejszych tego typu obiektów w Polsce. Stąd też nie dziwi, że położone przy ruchliwej trasie Koszuty są często odwiedzane przez turystów podróżujących z Poznania w stronę Katowic i na odwrót. Nazwa wsi pochodzi od słowa koszut oznaczającego jelenia. Pierwsi właściciele jednoznacznie identyfikowani w zachowanych dokumentach archiwalnych to Koszutcy h. Leszczyna, którzy gospodarzyli tutaj od XV wieku do końca XVII wieku. |
| W pomroce dziejów ginie dziś moment powstania pierwszej siedziby Koszutckich, wiadomo natomiast, że w XVI wieku zbudowali oni tutaj dwór, o którym krótkie zachowane wzmianki pojawiają się dopiero w 1 połowie XVIII wieku. O XVI wiecznej metryce dworu wnioskujemy, pośrednio, dzięki odnalezionej w 1902 roku, podczas remontu dworu, belce z wyrytą datą 1567r. Właścicielami wsi byli wtedy m.in słynna kórnicka „Biała Dama” czyli Teofila z Szołdrskich Potulicka, a później Józef Strzelecki. Prawdopodobnie około 1760 roku dwór ten pozostawał już w ruinie co spowodowało jego rozbiórkę i budowę kolejnej siedziby na starych fundamentach. Być może do budowy nowego dworu użyto elementów starej budowli co mogłoby tłumaczyć znalezisko z 1902 roku. Nowy dwór wzniesiono dla Józefa Zabłockiego. Istnieją także przesłanki, że w tym samym czasie wzniesiono także nowy kościół konstrukcji drewnianej, który zastąpił dotychczasowy, również pozostający w opłakanym stanie. Nowo powstały dwór był okazalszy, bardziej reprezentacyjny od swego poprzednika – zmieniały się epoki, mentalność szlachty, a nade wszystko jej zasobność. | |
| "Dwór szlachecki, z drzewa lecz podmurowany..." |
| Dwór umieszczono w tym samym miejscu co poprzednie założenie, również z częściowym wykorzystaniem istniejących fundamentów oraz identyczną orientacją. Dwór właściwy nakryty był czterospadowym, łamanym dachem, zaś w elewacji północnej występowały dwa ryzalitowe alkierze nakryte osobnymi baniastymi dachami. Przebudowy domu dokonał prawdopodobnie przed 1827 rokiem Antoni Świsztulski, który przejął Koszuty po śmierci swej żony Franciszki Sieroszewskiej, 2-do voto Świsztulskiej. Przebudowa, a raczej dobudowa polegała na powiększeniu przybudówek między alkierzowych. Kolejnej przebudowy dokonał w 1870 roku Napoleon Bolesław Rekowski, kolejny sukcesor Koszut, który wszedł w ich posiadanie poprzez małżeństwo z Anielą Marianną Świsztulską. Polegała ona na zabudowie „trzecim alkierzem" płd-zach narożnika dworu. Alkierz ten, wyrównujący obrys budynku od strony zachodniej był raczej rodzajem wieżyczki, nietypowy był też kopertowaty kształt dachu alkierza. Prawdopodobnie w tym samym czasie powiększono także istniejący od samego początku alkierz płn-wsch. |
| W 1875 roku dziedziczką Koszut staje się Maria z Rekowskich, córka Napoleona i jego drugiej żony Anieli Marianny ze Świsztulskich. 27 kwietnia 1873 roku przyszła dziedziczka Koszut wyszła za mąż za potomka gen. Antoniego Amilkara Kosińskiego – Witolda. W 1902 roku Kosińscy dokonują kolejnej przebudowy dworu. Przede wszystkim powiększono alkierz płn-zach, tak jak uczyniono to w 2 poł. XIX wieku. W narożniku płd-wsch dodano kolejny alkierz, przykrywając obydwa południowe alkierza takimi samymi baniastymi dachami. Stąd też dopiero teraz dwór uzyskał swój charakterystyczny, barokowy rzut. W rękach Kosińskich Koszuty pozostawały do 1928 roku kiedy to, po bezpotomnej śmierci Witolda, przeszły ponownie w ręce Rekowskich, którzy byli właścicielami Koszut do 1939 roku, a zamieszkiwali we dworze do 1941 roku. W czasie II wojny światowej we dworze gospodarzyła niemiecka rodzina Kottle. Po zakończeniu wojny majątek Koszuty rozparcelowano, a od początku lat 60-tych działała tutaj szkoła podstawowa. W 1966 roku z inicjatywy regionalisty Franciszka Kosińskiego w górnej kondygnacji dworu powstało Muzeum Ziemi Średzkiej, którego ekspozycję tworzyły jego zbiory prywatne. |
| Po jego śmierci i przekazaniu zbiorów rodzinie, placówka stanęła przed pytaniem o mgliście zarysowany cel dalszej egzystencji. Przeprowadzono remont dworu, a tematem przewodnim muzeum stało się przedstawienie wnętrz typowej Siedziny ziemiańskiej XVIII wieku, co z powodzeniem, systematycznie muzeum realizuje do dzisiaj. Choć w nazwie jest to Muzeum Ziemi Średzkiej to eksponaty związane z jej historią przeniesiono na poddasze skupiające się na charakterystycznych dla epoki wnętrzach. Pozornie wydaje się, że tak zdefiniowane muzeum może nie mieć związku z ziemią średzką, ale to tylko pozory! Bo właśnie gdzie indziej, jak nie w Środzie obejrzeć można tą drugą stronę wielkiej historii, jaką był jej udział w demokracji szlacheckiej. Przybywając do Koszut warto zwrócić uwagę, że to właśnie typowy polski dwór, zacisze szlacheckiej egzystencji i rodzinnego szczęścia typowego współrządzącego Polską na przestrzeni ponad 400 lat. Demokracja szlachecka Rzeczypospolitej Obojga Narodów oparta była na słynnym już „nic o nas bez nas”, które choć skodyfikowane zostało dopiero w pocz. XVI wieku, w praktyce funkcjonowało już przecież od co najmniej półtora wieku. |
| Instytucja
sejmiku, zjazdu, szlachty debatującej o
sprawach państwa stała się filarem szlacheckiej demokracji. Wszystkie
sprawy
państwa. Od tych najmniej istotnych, rzec by można błahych,
aż
po
sprawy korony i dworu były na sejmikach. Kolejni władcy
przekonywali się, że bez szlachty i jej zdania nie zdziałają nic.
Stąd też każdy szlachcic wiódł
podwójne życie: to publiczne, polegające na niemalże
pernamentnym posłowaniu
i to prywatne, toczone w swym „lubym domku”. Gdy
powstawał zachowany do naszych
czasów koszutowy dwór Rzeczypospolita szlachecka
chyliła się już ku ruinie, ale
przecież nie o budynek, choć piękny, tu chodzi lecz raczej o symbol
dworu
polskiego, prywatnej ostoi szlachcica, parlamentarzysty, polityka i
realnie
współrządzącego. Jak pisał N. Davies w „Bożym
Igrzysku: „Trzeba
sobie zatem
zdawać sprawę z faktu, że szlachta uważała się za najwyższą władzę w
państwie,
sejmiki zaś traktowała jako główną gałąź procesu
ustawodawczego. Interesy
centralnego rządu stanowiły jedynie jeden z aspektów jej
debat, i to bynajmniej
nie najistotniejszy.” * * *
|
|
| Widziany z ogrodu dworu kościół pw. św. Katarzyny. Powstał z fundacji Witolda Kosińskiego - ostatniego z rodu, wnuka gen. Antoniego Amilkara Kosińskiego w 1926r. Wcześniej w Koszutach stał kościół drewniany. |
![]() |
| Dwór od strony ogrodu w ... skansenie miniatur w Pobiedziskach. |
![]() |
| Genealogia Kosińskich >> |
![]() |
tapeta w rozdzielczości 1680x1050px 1280x1024px 1280x800px 1024x768px |
| Muzeum
Ziemi Średzkiej Koszuty 27 63-000 Środa Wielkopolska (061) 285 10 23 Wt - Pt 9.00-15.00 So 10.00-14.00 bilet normalny: 5 PLN bilet rodzinny (5-10 osób): 3 PLN bilet grupowy (pow. 11 osób): 2 PLN sesja zdjęciowa: 150 PLN wtorek wstęp wolny www.koszuty.pl |
![]() |
![]() |
Położona centralnie w obszarze dawnych województw kaliskiego i poznańskiego Środa Wielkopolska (Wielkopolska dopiero od 1967 roku), od 1419 roku była stałym miejscem zjazdów szlachty obradującej nad sprawami Rzeczypospolitej. Istotnym, a kto wie czy nie najistotniejszym czynnikiem, który pomógł Środzie stać się centrum demokracji szlacheckiej było z pewnością owo centralne położenie, które zapewniało każdemu szlachcicowi równe szanse w dotarciu na zjazd, co nie pozostawało bez wpływu na kwestie ekonomiczne. Równość wśród szlachty była bowiem wartością podnoszoną równie często jak samostanowienie i pojawiła się znacznie wcześniej niż jako zdobycz wielkiej rewolucji francuskiej. |
| Dziś trwałym, materialnym śladem owych zjazdów w Środzie jest przede wszystkim gotycka kolegiata pw. Wniebowzięcia NMP, której wnętrze i dziedziniec stanowiły miejsce obrad. W rynku stoją jeszcze trzy osiemnastowieczne domki zwane „senatorskimi”, w których w trakcie obrad zatrzymywali się co zacniejsi uczestnicy zjazdów, przede wszystkim senatorowie właśnie, choć nie ma bezpośrednich przesłanek o tym mówiących. Echem tamtych zjazdów ziemskich są dziś także średzkie sejmiki kultury nazwą nawiązujące do swych wielkich poprzedników. Sejmiki, to jedne z najbardziej zmitologizowanych i wbrew pozorom mało znanych szerszemu gronu instytucji ustrojowych I Rzeczypospolitej. Już sama nazwa będąca zdrobnieniem słowa „sejm” sugerować może, że te odbywane w lokalnej skali spotkania nie zasługują na szerszą uwagę i atencję. Kolejna sprawa to ich rodowód, który w konsekwencji doprowadził do rozbudowanych form Sejmu Walnego Rzeczypospolitej Obojga Narodów. W większości opracowań dotyczących sejmików pokutuje proste i logiczne, choć niewiele tłumaczące stwierdzenie wywodzące sejmiki od zjazdów urzędników ziemskich z czasów rozbicia dzielnicowego. Ileż by owe stwierdzenie nie zawierało prawdy, w umyśle naprawdę żądnego wiedzy o historii swej ojczyzny wywoła prędzej czy później pytania: a co spowodowało owe zjazdy urzędników w dobie rozbicia dzielnicowego? Pozostający przy tak rozpoczętym rodowodzie sejmików muszą zadawać sobie fałszywe przecież z gruntu pytania czy owi urzędnicy ziemscy odbywający zjazdy w dobie piastowskiej monarchii, bez względu na to jak ona byłaby rozdrobniona, nie byli swego rodzaju opozycją w stosunku do patrymonialnie sprawujących władzę książąt? Mit najczęściej podawanego rodowodu sejmików prowadzi na manowce. Kolejny mit, a w zasadzie megamit to słynna już zasada Liberum Veto, kojarząca się statystycznemu uczniowi podstawówki (nie bez winy samego programu nauczania i historycznej zaszłości) z magicznym sformułowaniem, które często powtarzane w konsekwencji doprowadziło do upadku Rzeczypospolitej. |
![]() |
| Ponownie więc, na ile jest w tym prawdy, samo zaklęcie wymieniane jest jednym tchem w zbiorze tak pejoratywnych haseł jak: warcholstwo, prywata, magnateria, upadek, rozbiór. Liberum Veto czyli „moją wolą jest niezgoda” zrywało sejmy, osłabiając Rzeczypospolitą ale to tylko 10% prawdy o tym słynnym sformułowaniu i na koniec „mit 4”: wyjątkowość średzkich sejmików. Średnio zorientowany w problematyce historii polskiego parlamentaryzmu człowiek, myśląc o sejmikach średzkich dostrzega ich niepowtarzalność w niewielkiej liczbie tych zjazdów odbywanych na terytorium Rzeczypospolitej. Są również i tacy, którzy myśląc o sejmikach województw poznańskiego i kaliskiego myślą o Wielkopolsce, a myśląc o reprezentacji Polski mają w podświadomości od 30-50% terytorium ówczesnego państwa. Sejmiki średzkie były wyjątkowe ale z zupełnie innych lub może inaczej rozumianych powodów. Odsłońmy więc kotarę mitów i niedopowiedzeń, by ukazać całe piękno instytucji parlamentarnej I Rzeczypospolitej, która dała początek współczesnej władzy ustawodawczej. Zdrobnienie formy „sejmik” od „sejm” nie umniejsza wcale ważności owych szlacheckich zjazdów. | |
| Dziedziniec
kolegiaty. Tutaj (choć był także cmentarzem) rozkładano drewniane ławy
(wg. słynnego drzeworyru
Passiniego) na których siadała szlachta obradując. W rzeczywistości, główne decyzje polityczne zapadały wewnątrz światyni, gdzie zbierali się senatorowie, wyższi urzędnicy ziemscy i co znaczniejsi przedstawiciele szlachty. |
| Sejmiki jako zjazdy odbywane w lokalnej skali i w pierwotnej do idei sejmu wymiarze, właśnie przez pryzmat owej partykularności z nazwy były zdrabniane. Ich rola i znaczenie były jednak znacznie większe niż mogłoby to sugerować owe zdrobnienie. Próżno jednak szukać ich prawdziwej roli i znaczenia w metryce datowanej na łokietkowe zjednoczenie państwa. Zaranie dziejów zjazdu szlachty sięga znacznie dalej niż sam moment wykształcenia się stanu szlacheckiego. Choć historycy nie są zgodni co do szczegółów, to jednak z reguły echa późniejszych zjazdów o charakterze decyzyjno – doradczym wywodzą od słowiańskich wieców plemiennych. Wiece te zwoływane w czas zagrożeń, potrzeby zdefiniowania działań dla dobra wspólnego rodu, plemienia gromadziły z pewnością początkowo wszystkich by z czasem zawęzić się do plemiennej starszyzny i wojowników. W czasach wczesnopiastowskich, gdy trwała budowa administracyjnych zrębów państwa systematycznie rosła w siłę potęga panującego, a wraz z nim jego otoczenia, drużyny, wojów, wykształcająca patrymonialny charakter rządów feudalnych, których naturalnym współbrzmieniem był warstwa uprzywilejowana, wyróżniona przez księcia, zwana „baronum”. Wtedy prawdopodobnie z ogólnego wiecu plemiennego, którego rola decyzyjna (consesusu) w sprawie decyzji książęcych pozostaje nieznana w szczegółach, wyodrębniła się wąska grupa możnych, urzędników nowej administracji, bezpośrednich współpracowników książęcych spełniająca funkcje doradcze i będąca zalążkiem Rady Książęcej. Rozbicie dzielnicowe i idące w ślad za tym administracyjne rozdrobnienie wyprodukowały już nie pojedyńcze urzędy scentralizowanej administracji ale całą gamę urzędników dworów, książąt i książątek zawiadujących coraz bardziej podzielonym piastowskim dominium. Niektórzy historycy są zdania, że to właśnie okres rozbicia dzielnicowego było pierwszym wyraźnym impulsem do narodzin owej nienazwanej jeszcze chęci do samostanowienia, którą później nazwiemy szlachecką tożsamością. Rycerstwo, kształtujące w tym okresie wydatnie swój stan, przyjmując zachodnie wzorce napływające od XIII wieku na ziemie polskie, a w szczególności zasady heraldyczne i pojęcie rodu, coraz częściej upominało się o jeszcze nie artykułowane głośno prawo do wyboru. Póki co objawiało się to w różnego rodzaju wiecach dzielnicowych i ponad dzielnicowych, które gromadziły rycerstwo ale także coraz częściej ludzi rycerskiego rodu, a wiec szlachetnie urodzonych, którzy decydowali o swym losie. To zamiłowanie do decydowania o sobie, swych dobrach, swoim rodzie, a w dalszej konsekwencji coraz bardziej hermetycznym stanie, legło u podstaw całej późniejszej słynnej szlacheckiej demokracji. | |
| Ażurowa attyka kolegiackiej wieży to przecież nic innego jak architektoniczne nawiązanie do jagiellonowskiej korony. Bez względu na to czy potęga Jagiellonów wzrosła z potęgi Piastów czy koniunktury na zboże i mądrości politycznej pierwszych władców tej dynastii to jednak dla tego symbolu Jagiellonów najważniejszym pozostaje fakt, że to właśnie Jagiełło był fundatorem średzkiej kolegiaty. |
| O ile jeszcze w czasach piastowskiej monarchii i początkowym okresie rozbicia dzielnicowego w wiecach uczestniczyło powszechnie duchowieństwo i mieszczaństwo dopiero co kształtujących się ośrodków grodowych, o tych rosnący w siłę szlachetnie urodzeniu z czasem coraz bardziej chcieli decydować jednostanowo. Stosunków rzadko w historii porusza się więc fakt, towarzyszącego decyzji Krzywoustego o podziale dominium, wiecu aprobującego tę decyzję, skupiając się częściej raczej na znaczeniu samego testamentu lub całkowicie zrzucając jego ideę na autorytarną decyzje Krzywoustego. Tymczasem źródła niemieckie, a w szczególności „Roczniki Magdeburskie” podkreślają rolę jaką odegrał wiec aporobujący decyzje księcia. W bliżej nie określonym czasie pomiędzy 1173 a 1175 Kazimierz Sprawiedliwy nadał Joanitom dobra w Zagości. Fundacja ta została „zatwierdzona” na wiecu, który odbył się w Miliczy koło Skarżyska, o którym po raz pierwszy w dokumentach używa się sformułowania colloqium, określającego wiec. | |
| Dziś po dawnych senatorskich "hotelikach" pozostały tylko te trzy, pozostajace symbolem średzkiego rynku. Jeszcze na początku wieku zajmowały całą pierzeję. |
![]() |
![]() |
| 13 prawd o sejmikach szlacheckich i ich roli w I Rzeczypospolitej. | Decyzje władców sygnowane były w dokumentach słowem colloqium oznaczającego, że zostały „omówione” (akceptowane?) na wiecu lub sformułowane sum consilio et consensus baronum czyli za „radą i aprobatą możnych”, co oznaczało udział Rady Książęcej. Warto dodać że zdarzały się obrady samego wiecu lub wiecu wraz z Radą Książęcą, co stanowi wczesny wstęp do późniejszej zinstytucjo- nalizowanej już współpracy. Kolejnym wartym odnotowania dla późniejszej roli sejmiku jest wiec odbyty w Cieni 5 maja 1228 roku, który zaaprobował na tronie dzielnicy senioralnej Władysława Laskonogiego. Ważny jest jednak tutaj istotny fakt; książę zdecydował się tutaj do sprawowania władzy „według rady biskupa i baronów”, czyli tak rozumianej Rady Książęcej. |
![]() |
![]() |
Nie byłoby w tym nic zastanawiającego, skoro istnienie Rady Książęcej sygnalizowaliśmy już w okresie wczesnopiastowskim. Istotnym było jednak to, że Laskonogi udzielił tego „wyznania” pod naciskiem wiecu. Po raz pierwszy kształtujący się stan szlachecki (może jeszcze mgliście zarysowany) tak wyraziście wyartykułował swoje wpływy. Tutaj ważna ciekawostka. Otóż historycy zajmujący się problematyką sejmików odkryli że dokumenty sygnowane sformułowaniem „sum consilio et consensus baronum” datowane były w przeważającej większości całorocznie, zaś dokumenty z podpisem colloqium w większości w terminach maj-czerwiec. Taki rozkład dokumentów sygnowanych przez książęce kancelarie może jednoznacznie wskazywać na rolę aprobującą wiecu rycerskiego w stosunku do decyzji książęcych. 1 lutego 1305 roku na wiecu w Wiślicy rady rycerskie udzieliły jednoznacznego poparcia politycznego i militarnego dla powracającego do kraju Łokietka. Pomiędzy tą datą, a rokiem 1330 w Małopolsce odbyło się szereg wiecy (m.in. w Sulejowie i Chęciach) z udziałem rycerstwa z poza Małopolski, co może sugerować dość wczesne niezamierzone przymiarki do sejmu Walnego. Tymczasem 26 maja 1331 roku Łokietek zwołał w Chęcinach „Generalis Omnium Tarrari Conventum” – Walny Zjazd Wszystkich Ziem, który miał podjąć decyzje w sprawie upływającego terminu rozejmu z zakonem. Joachim Lelewel nazwał ten wiec pierwszym sejmem. W zjednoczonym państwie sejmiki ziemskie podejmując decyzje w sprawie własnego stanu, w więc w domyśle w sprawie całego państwa, nabierały rozpędu. Ciągle jednak brakował pewnego potwierdzenia takiegoż stanu, a nade wszystko ustrojowego porozumienia na linii szlachta – król. W 1347 roku Kazimierz Wielki ustanowił statutem wiślicko – piotrkowskim te miasta stałymi miejscami odbywania sejmików prowincjonalnych, które zwoływane miały być dla całej prowincji i obradować po sejmikach ziemskich. Być może zamiarem władcy było ograniczenie ilości i rozdrobnienia sejmików odbywanych dla każdej z ziem oddzielnie, w praktyce jednak partykularnymi sejmikami były dalej te odbywane szczeblu ziemi. W roku 1374 Ludwik Węgierski wprowadzony na tron polski decyzją szlachty wydaje Przywilej Koszycki, który w rękach sejmików ziemskich lokuje zgodę na podniesienie podatków. To pierwszy wyraźny krok władzy królewskiej w kierunku sejmików i tak wyraźne zauważenie ich roli. W rzeczywistości był to jednak targ najczystszej postaci bowiem przywilej koszycki Ludwika Andegawena był sakiewka dla szlachty w zamiana za zgodę na objęcie tronu przez małoletnią córkę króla Jadwigę. Pierwszy odnotowany w annałach sejmik ziemski w Środzie odbył się w roku 1378, choć aż do roku 1419 miejscem obrad szlachty z województw poznańskiego i kaliskiego były także Poniec, Kalisz, Krobia, Gniezno, Pyzdry Koło i Poznań. Ustanowienie Środy miejscem sejmiku ziemskiego dla dwóch województw było ewenementem, bo w praktyce każde z innych województw lub ziem miało swoje (a nawet kilka) stałych miejsc sejmików. W latach 1424-1453 Środa występuje w annałach rokrocznie. W praktyce do czasu podporządkowania i administracyjnej asymilacji Mazowsza w Rzeczypospolitej odbywało się kilkanaście partykularnych sejmików ziemskich, na których szlachta podejmowała równoważne co do treści i znaczenia uchwały. Na ziemiach pruskich (z trzema województwami utworzonymi po inkorporacji) sejmiki na wzór Korony zaczęły tworzyć się dopiero w 1526 roku. W początku lat 30-tych. XVI wieku w Koronie złożonej w Wielkopolski, Małopolski, Pomorza Prus i Mazowsza nadal te dwie stare, rzec można „korzenne” dzielnice wiodły prym. Świadczyć o tym może choćby przyjęty podział administracyjny, który w ramach Prowincji Wielkopolskiej zawierał zarówno Pomorze jak i lenne Prusy oraz dopiero co wciągnięte w granice Mazowsze. Tuż przed Unią Lubelską sejmików ziemskich było już około 30-tu, jednak to na Środę i krakowsko – sandomierskie Proszowice zwrócone były oczy zarówno dworu jak i całej szlachty. To tutaj właśnie wybierano pierwszą co do wielkości reprezentację poselską na sejm walny (6 z poznańskiego i 6 z kaliskiego, sandomierskie 7, pozostałe duże województwa po 6). To po krakowskich zasiadali w izbie poselskiej posłowie z poznańskiego (w dziesiątej kolejności zasiadali i głosowali posłowie z kaliskiego) w senacie zaś jako pierwszy zasiadał arcybiskup gnieźnieński, jako 5 kujawski, 6 – poznański, 7 – płocki, zaś wojewoda poznański zajmował miejsce tuż za krakowskim. Ta kolejność stanowiła o realnej sile politycznej poszczególnych ziem i województw. Sytuacji tej nie zmieniła nawet Unia, po której w ramach około 60-ciu ziem, województw i księstw odbywano ponad 70 partykularnych sejmików ziemskich. W 1451 roku posłowie delegowani przez sejmiki ziemskie biorą po raz pierwszy udział w obradach sejmu walnego, ale to wydane 3 lata później Przywileje Nieszawskie Kazimierza Jagiellończyka ugruntowują sejmiki ziemskie jako niezaprzeczalnie stały ważny element rodzącego się systemu parlamentarnego i Rzeczypospolitej. Król zobowiązał się bowiem do respektowania woli szlachty w sprawie stanowienia praw i pospolitego ruszenia wyrażonej na sejmikach. Panowanie Kazimierza Jagiellończyka to także umocnienie pozycji sejmiku ziemskiego w stosunku do odbywanych sporadycznie sejmików prowincjonalnych. O ile jeszcze Przywilej Nieszawski i ustawa z roku 1456 wzmacniają sejmiki prowincjonalne, poprzez określenie ich stałej lokalizacji i chronologii, o tyle już 20 lat później zniecierpliwiony, brakiem rozstrzygnięć podatkowych na sejmikach prowincjonalnych, król zwraca się wprost do Środy i Proszowic, co umacnia ich rolę. W roku 1505 jeden z chwiejniejszych w postawie Jagiellonów, Aleksander, syn Kazimierza IV zmuszony zostaje do przyjęcia konsytuacji, która przeszła do historii pod nazwą całkowicie streszczającą jej treść, a nade wszystko lapidarnie i celnie opisującą ustrój Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Nihil Novi oznaczał „nic o nas bez nas”. Stojąca w opozycji do przywileju mielnickiego z 1501 roku ustawa radomska potwierdzała to co od dawna wiedziała szlachta, że wszelka władza w tym kraju pochodzi od niej samej. W istocie rzeczy nihil Novi choć stanowiła umocnienie władzy sejmu Walnego, właśnie przez mechanizm jego stanowienia sięgała o wiele głębiej; do tej podstawowej cegiełki ustawodawczej jaką były sejmiki. W 1510 roku ustawa sejmowa ustaliła, że sejmiki ziemskie w Środzie zwoływane mają być na 2 tygodnie przed „generałem” w Kole i 3 tygodnie przed sejmem Walnym. Dwa lata później Zygmunt I Stary podjął nieudaną próbę zastąpienia sejmiku średzkiego dwoma odrębnymi dla każdego z województw, co z pewnością przyczyniłoby się do rozbicia politycznego potencjału sejmiku średzkiego. |
| Próba ta zakończyła się jednak niepowodzeniem, co świadczy o dużej roli jaką odgrywał partykularny sejmik średzki. Wybrani w średzkim głosowaniu posłowie ciągle uczestniczyli jeszcze w sejmiku prowincjonalnym w Kole. Ostateczny cios sejmikowi kolskiemu zadają instrukcje dawane posłom delegowanym przez sejmiki średzkie na sejm walny. Jeśli poseł otrzymywał instrukcję „Lomitata Potestas” lub „Ante Omnia” sejmik prowincjonalny traci jakikolwiek sens, bo „sprawa do załatwienia” załatwiona mogła być dopiero na sejmie walnym, instrukcja skutecznie sznurowała więc posłom usta. Rola sejmiku kolskiego przemijała definitywnie w latach 70-tych XVI wieku. Śmierć ostatniego z Jagiellonów była szokiem dla Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Oto bowiem pod znakiem zapytania stanęła nie tylko przyszłość państwa wystawionego na brak władcy, ale przede wszystkie przyszłość państwa federacyjnego jako całości. Elekcja Viritim jaka stała się na długie dziesięciolecia dolą i niedolą Rzeczypospolitej była także wyrazem i potwierdzeniem ustroju Rzeczypospolitej szlacheckiej. Pacta Conventa i Artykuły Henrykowskie powstały na życzenie szlachty – suwerena, który politykę państwa kształtował na sejmikach. W roku 1652 starosta upicki Siciński, poseł województwa trockiego, użył po raz pierwszy na Sejmie Walnym słów które stały się synonim upadku praw Rzeczypospolitej. Bardziej przestraszony niż rozłoszczony przeciągającymi się obradami sejmu, które groziły zajęciem się jego sprawą karną krzyknął Liberum Veto („moją wolą jest niezgoda”) po czym zniknął w tumulcie. Słowo stało się ciałem i rozpoczęło solową karierę. Mało jednak kto zastanawia się dlaczego ów sprzeciw Sicińskiego wywołała taką konsternację wśród obradujących, która w obliczu poszanowania praw doprowadziła do zerwania sejmu? Odpowiedź jest prosta i sprowadza się do zadania pytania: czymże było Liberum Veto jeśli nie zwięzłym wyrażeniem idei obrad sejmikowych szlachty. To nie Siciński wymyślił Liberum Veto i nie jego epoka. Nie było także odbiciem warcholskich postaw, (choć takim w konsekwencji się stało), lecz ilustrowało prostą zasadę, która legła u podstaw polskiego parlamentaryzmu: spotykamy się by coś postanowić wspólnie, obradujemy, ścierając wzajemnie swe argumenty i przekonania, ale rezultat obrad musi być jeden – konsensus. Nasza wspólna wola do stanowienia; nie wola pojedynczej jednostki i nie wola większości, lecz właśnie wola obradujących, porozumienie. Niezgoda pomiędzy obradującymi to rzecz tak stara jak ludzkość, stąd i plemienne wiece i wiece dzielnicowe gromadziły obradujących, którzy nie zgadzali się w określonych kwestiach. Ale po to właśnie obradowali by się porozumieć i powziąć wspólną decyzję: tak lub nie. To właśnie dlatego tak usilnie próbowano odszukać tego, który tak oficjalnie zaprotestował wykrzykując Liberum Veto. Koniec XVII wieku przynosi pierwszy istotny cios dla idei demokracji szlacheckiej. W 1690 roku szlachta pozbawia prawa głosu szlachtę. Do tego czasu w sejmikach mógł brać udział każdy szlachcić possesionatus et dominus, bene nagus – czyli szlachta zamożna, ale także czynszowi, zaściankowi i szlacheckie niziny, będące także często nizinami społecznymi, szlachta brukowa. W 1690 roku szlachta, może i dostrzegając przemiany społeczne zachodzące na przestrzeni XVI wieku, a zwłaszcza wpływ na zbiednienie części społeczeństwa załamania koniunktury w handlu zbożem, wykluczyła z prawa głosu tzw nieposesjonatów. Luka w prawie pozwoliła jednak chociaż częściowo zachować głos szlachcie nieposiadającej, bowiem aż do rozbiorów prawem głosu dysponowali tzw. familianci, czyli pieczętujący się herbami szlachty osiadłej. |
| Fakt pozostaje faktem, ze rozpoczyna się powolny upadek sejmików jakoś dziwnie spleciony ze śmiercią samej Rzeczypospolitej. W 1717 roku Sejm Niemy odbiera sejmikom prerogatywy w zakresie podatków i spraw wojskowych. Katastrofa wieku XVII postępuje jak choroba tocząca organizm. Pomiędzy 1746 a 1768 wszystkie sejmiki średzkie zostają zerwane. Osławione Liberum Veto, wykorzystywane jako zdefiniowany instrument politycznej walki zbiera smutne żniwo. W 1742 roku pojawia się światełko w tunelu, choć w istocie rzeczy daleko odbiegające od idei konsensusu. Od tego bowiem roku marszałka sejmiku wybiera się większością głosów, by ostatecznie upowszechnić te zasadę w 1768r, właśnie także dla innych głosowań, w tym nad instrukcjami i laudami. Nic już nie mogło uratować państwa, którego sytuacja geopolityczna i brak świadomości elit doprowadziły do zapaści. Owszem jest jeszcze 3 Maja i owoce Sejmu Wielkiego, wywracające ustrój Rzeczypospolitej do góry nogami. Po przeszło 400 latach kształtowania demokracji szlacheckiej i instytucji ustawodawczych sejmiki doczekały się ustawy jednoznacznie określającej ich prerogatywy i organizację. Interes trwania tego potężnego ongiś państwa rozgrywany był już wtedy jednak zdecydowanie gdzie indziej niż na sejmikach - partykularnych podwalinach ustrojowych Rzeczypospolitej. A co najgorsze ten interes przewidywał że dalsze trwanie tego państwa jest po prostu niemożliwe. | ![]() |
| Kolegiata - miejsce sejmików >> |
![]() |
![]() |
| Pierwszy w Polsce i jedyny jak
dotąd pomnik bohatera
narodowego Hymnu, stanął w Środzie Wlkp, z okazji
przypadających na 1997 rok
obchodów 200-lecia Mazurka Dąbrowskiego. Klasyczny,
monumentalny, spiżowy
pomnik przedstawia generała – jeźdźca dosiadającego konia w
pędzie. Generał wskazuje szablą kierunek natarcia; całość kompozycji, w
odróżnieniu od innych tego typu pomników robi
wrażenie dynamiki i chyba
najlepiej oddaje ducha epoki, która stworzyła postać
twórcy legionów. Pomnik
stanął w Środzie, stolicy powiatu, przy prastarym trakcie
prowadzącym
na Pyzdry. 12 km od Środy, przy tej właśnie drodze leży Winna Góra,
napoleońska
donacja Dąbrowskiego. * * *
|
| Pomnik Jana Henryka Dąbrowskiego >> |
![]() |
![]() |
Powstała przed ponad 100 laty średzka wąskotorówka, która w szczytowym okresie liczyła 120 kilometrów szlaku to dziś ledwo dwunasto kilometrowe, turystyczne połączenie ze stolicy regionu do malowniczego Zaniemyśla. Przez cały okres swego istnienia (z niewielką przerwą pod koniec lat 90–tych), kolejka prowadzi ruch z wykorzystaniem trakcji parowej, a przez 70 lat parowozy te wytrwale ciągnęły wagony osobowe i towarowe na całej długości szlaku. Rozległe królestwo średzkiej wąskotorówki składało się z trzech linii głównych, 8 linii bocznych, systemu torów polowych, 2 parowozowni, 2 stacji węzłowych, stacji przeładowni stycznej do linii normalnotorowej, 54 stacji i przystanków oraz 7 żelbetonowych mostów na szlaku. Narodziła się z rozstawem osi 1000 mm i niewielkimi odcinkami normalnotorowymi przebiegającymi w granicach administracyjnych stolicy Wielkopolski, głównie jako kolej gospodarcza. |
| W latach 50-tych przekuto jej
tor na 750mm i z tym
rozstawem rozstała się z PKP by jako samorządowa odnaleźć się w
dzisiejszej
postaci. Z dawnej świetności pozostała turystyczna linia,
infrastruktura
średzkiej parowozowni, stacji przeładowni i trzy żelbetonowe mosty na
szlaku.
Niezapomniane wrażenia pozostawia podróż tym wspaniale
zachowanym zabytkiem,
który pędząc z zawrotną prędkością 12 km/h miarowo kołysze
się na leciwych
(czasem noszących datę 1890) torach. Równie niezapomniane
mogą okazać się
chwile spędzone w parowozowni lub przejazd niewielką drezyną
który można odbyć
na terenie stacji Środa – Miasto. Warto pamiętać, że po ponad
100 latach
istnienia kolejki, jej największa dziś siłą jest autentyczność, niczym
nie
zmącona szacowna metryka ciągle żywego zabytku techniki. * * *
|
![]() |
| Średzka
Kolej Powiatowa ul. Niedziałkowskiego 25 63-000 Środa Wielkopolska (061) 285 82 98 lub 286 58 90 cennik Środa Miasto - Zaniemyśl: dorośli - 8 PLN, młodzież szkolna i studenci (legitymacja) - 4 PLN Środa Miasto - Kipa - Środa Miasto lub Zaniemyśl - Polwica - Zaniemyśl - 2 PLN dzieci do lat 4: bezpłatnie przejazd drezyną na stacji Środa Miasto - 1 PLN grupy zorganizowane: Środa Miasto - Zaniemyśl - Środa Miasto - (do 250 osób) - 1800 PLN Środa Miasto - Zaniemyśl - Środa Miasto - (dzieci i młodzież szkolna) - 1300 PLN Zaniemyśl - Środa Miasto - Zaniemyśl (do 250 osób) - 2200 PLN Zaniemyśl - Środa Miasto - Zaniemyśl - (dzieci i młodzież szkolna) - 1600 PLN |
| Rozkład jazdy 2011 | ||
![]() |
![]() |
Tapeta w rozdzielczości: 1680x1050px 1280x1024px 1024x768px 1280x800px |
| Średzka Wąskotorówka >> |
![]() |
![]() |
| Winna Góra dawniej pisana jako Winnagóra, Winnogóra – niewielka wieś na Równinie Wrzesińskiej z lokalnym wzniesieniem zwanym Bocianią Górą, będącym najprawdopodobniej miejscem grodziska. Od średniowiecza należała do biskupów poznańskich, którzy w pobliżu „Bocianiej Góry” wznieśli swą siedzibę. Nazwę wieś zawdzięcza winicom, które dzięki sprzyjającemu klimatowi istniały na zboczach „Bocianiej Góry”, dopóki późnośredniowieczna „mała epoka lodowa” zniosła te biskupie dobra. Już w XIII wieku istniał we wsi dwór biskupi i drewniany kościół – budowle, które z inicjatywy biskupa Teodora Czartoryskiego zastąpione zostały murowanymi w 2 poł. XVIII wieku. Po utracie niepodległości władze pruskie zsekwestrowały dobra biskupie, jednak niedługo pozostawały one w pruskich rękach. 10.06.1807 roku na mocy postanowienia Napoleona Bonaparte, w dowód uznania zasług, klucz winnogórski nadany został mocą donacji gen. Janowi Henrykowi Dąbrowskiemu. Twórca legionów osiadł w Winnej Górze wraz z świeżo poślubioną małżonką Barbarą z Chłapowskich, jednak do 1812 roku sam generał bawił tutaj niezbyt często z uwagi na liczne kampanie napoleońskie, zwłaszcza 1809 i 1812 roku. | |
| Winnogórski pałac Mańkowskich pieczołowicie przechowuje legendę bohatera hymnu. |
| Na stałe Dąbrowski pojawił się tutaj w 1815 roku, tworząc z Winnej Góry swoisty panteon narodowy. Trzy lata później w winnogórskim pałacu generał dopełnił żywota. Do 1939 roku kluczem majątków gospodarzyli potomkowie generała. Z inicjatywy wnuka generała, Teodora Mańkowskiego stanął w 1910 roku nowy pałac zaprojektowany przez znanego architekta Stanisława Boreckiego. W barokowym kościele pw św. Michała Archanioła, w przylegającej doń kaplicy grobowej znajduje się sarkofag kryjący doczesne szczątki bohatera hymnu. Serce generała znajduje się na „poznańskiej skałce” czyli w krypcie wybitnych Wielkopolan przy kościele św. Michała w Poznaniu. W 1899 roku w przypałacowym parku dóbr miłosławskich z inicjatywy ich właściciela Józefa Kościelskiego dokonano uroczystego odsłonięcia pierwszego na ziemiach polskich pomnika Juliusza Słowackiego. Jednym z licznie zaproszonych gości był Henryk Sienkiewicz, który wraz z gospodarzem uroczystości odwiedził także miejsce spoczynku wielkiego Polaka. Piętnaście lat później w niedokończonej powieści „Legiony” opisywał wielkiego wodza i nadzieje z nim związane. Tak oto niewielka Winna Góra stała się dominium i miejscem wiecznego spoczynku wielkiego wodza, bohatera hymnu państwa, które rodziło się w Gieczu, ledwo 17 kilometrów stąd i aż 900 lat wcześniej. Winna Góra leży na kulturowym szlaku Napoleońskim oraz szlaku Adama Mickiewicza. |
|
| Na południe od niej rozciąga się Żerkowsko - Czeszewski Park Krajobrazowy. Przez wieś przechodzi także pieszy szlak niebieski Miłosław - Czeszewo (prom) WK-3621n o długości 14,8 km, południowy fragment Transwielkopolskiej Trasy Rowerowej oraz „czarny” fragment żerkowsko – czeszewskiej pętli rowerowej. | |
| Kościół winnogórski z kaplicą. | Pałac Mańkowskich. |
![]() |
|
Barokowy
kościół winnogórski i kaplica grobowa
Dąbrowskiego, z nagrobkiem wzorowanym na rzymskim mauzoleum Scypiona
Barbatusa. Generał, początkowo pochowany w krypcie podziemnej kościoła
przeniesiony
został do nowej kaplicy w 1863r. Autorem jej projektu był Seweryn
Mielżyński. Po barokizacji kościoła wg. proj. S. Boreckiego w 1912r
kaplica uzyskała swój obecny wygląd.
|
|
| Muzeum
J. H. Dąbrowskiego w Winnej Górze Winna Góra 63-123 Szlachcin (061) 285 12 77 lub 287 10 62, fax 285 12 20 Wt-Pt 9.00-16.00 1 i 3 So m-ca 10.00-14.00 w okresie zimowym po wcześniejszym uzgodnieniu bilet nor. - 2 PLN bilet ulg. - 1,5 PLN sarkofag generała w kościele pw. św. Michała Archanioła - (061) 287 10 61 |
| Winna Góra wodza Legionów >> |
![]() |
![]() |
![]() |
Jeszcze na mapie świata nie istaniało państwo polskie, jeszcze nie było nowej królewskiej dynastii, jeszcze w szerokim, porzymskim świecie pokutowała ptolemeuszowska geografia z mityczną Callisią, niebezpiecznym szlakiem bursztynowym i wielką dziczą za linią Łaby i Dunaju, jeszcze jedyną znaną potęgą na wschodzie były dworskie potęgi niemieckich grafów, gdy pomiędzy wartą, a Notecią, w rozlewisku Źrenicy (dziś Moskawa), budowano gród, który miał stać się kolebką nowej europejskiej dynastii Piastów. W trakcie wznowionych w 1990 roku badań archeologicznych potwierdzono min plemienną genezę grodu, cofając dotychczasowe datowanie o co najmniej 100 lat, do roku 865. W trakcie wcześniejszych badań tzw milenijnych, prowadzonych w latach 1949-66 przez Bohdana Kostrzewskiego, syna słynnego odkrywcy Biskupina, odsłonięto na gieckim grodzie niedokończone założenie palatium (budowę przerwano w trakcie fundamentowania), nieco późniejszy przedromański monumentalny kościół pw. Jana Chrzciciela (tylko fragment), dwuczłonową konstrukcję grodu oraz groblę łączącą wyspowy gród ze stałym lądem i rozwijającą się na nim osadą handlową. Badano także, zachowany do dziś romański kościół św. Mikołaja, położony w osadzie, która przejęła nazwę od dawnej warowni. Nowe badania pozwoliły odsłonić założenie kościoła św. Jana, w którym odkryto unikatową kryptę relikwiarzową. Czas powstania budowli datuje się na pocz. XI wieku. Odkrycia te pozwoliły na postawienie tezy, że zachowany i rozbudowany w czasach Mieszka (lub jego ojca) Giecz musiał stanowić jakąś nieuchwytną, sentymentalną wartość dla Piastów. Stąd teza o piastowskim dominium Giecza. Dziś wiemy już na przykład, że budowa pałacu w Gieczu nie została ukończona z powodu łupieżczej wyprawy Brzetysława czeskiego w 1037 roku lecz znacznie wcześniej. Co więcej, plan gieckiego pałacu powiela plan założenia pałacowego na Ostrowie Lednickim, lecz w jego wersji pierwotnej, istniejącej w pierwszej, krótkiej fazie budowli. |
| Rozmieszczenie stanowisk archeologicznych w Gieczu. Numeracja stanowisk zmieniała sie w trakcie badań 1949-66 i współczesnych dwukrotnie. Obecnie tuż obok parkingu przed grodem wznosi się osada edukacyjna w formie podgrodzia z nowoczesnym pawilonem wystawowym w którym mozna m.in. obejrzeć jedna z wystaw czasowych. Wystawa stała znajduje się w zmodernizowanym gruntownie głównym pawilonie muzeum, połozonym na terenie grodu. |
|
Czyżby
Chrzest Polski
planowany był w Gieczu, lecz z niewiadomych przyczyn budowę pałacu z
kaplicą i
baptysterium przeniesiono do lepiej zlokalizowanego Ostrowa
Lednickiego?
Monumentalny, karoliński kościół wzniesiono już po
zaniechaniu budowy pałacu i
była to konstrukcja jak na ówczesne czasy imponująca; 19
metrów długości i do
tego jeszcze ta zagadkowa krypta kryjąca relikwie, cenne wota dla
nowej,
prężnie rozwijającej się dynastii, gwaranta misji chrystianizacyjnej na
wschodzie. Później władza nie inwestuje już w Giecz lecz z
racji roli jaką
odegrał w przeszłości aż do XVI wieku pełni on rolę siedziby
kasztelanii
początkowo dość rozległej (na południu sięgała prawdopodobnie aż po
północne
zbocza Łysej Góry, do Brzostkowa) a z czasem coraz bardziej
okrojonej. W 1253
roku odbył się tutaj zjazd książąt wielkopolskich (będący elementem
wczesnego
parlamentaryzmu) na którym dokonano podziału Wielkopolski na
część wschodnią i
zachodnią (późniejsze woj. kaliskie i poznańskie).Ostatecznie
gród popadł w
zapomnienie, kościół św. Jana Chrzciciela zastąpił w XVIII
wieku nowy
drewniany, a teren majdanu zajął rozwijający się przykościelny
cmentarz.
Zachował się tylko romański kościół św. Mikołaja choć jego
bryła podlegała nieustannym
drewnianym przybudowom i nie przypominała już w poł. lat 50-tych XX
wieku
pierwotnej romańskiej. Uporządkowania terenu grodu, renowacji kościoła
św.
Mikołaja i ekspozycji elementów pallatium dokonano w trakcie
trwających tutaj
badań milenijnych. W listopadzie 2010r. otwarto ponownie Rezerwat
Archeologiczny poddany rozbudowie i modernizacji w ramach projektu z
udziałem funduszy europejskich. Na
terenie rezerwatu planowane jest utworzenie nowego Archeologicznego
Parku Kultury.
* * *
|
![]() |
| Romański
kościół pw. NMP i św. Mikołaja, patrona m.in.
kupców. Dawniej stanowił centrum prężnie rozwijającej się
osady
handlowej na szlaku do Gniezna. Ten obiekt, choć ma XIII wieczną metrykę jest już drugim romańskim założeniem na tym miejscu. |
| Rezerwat
Archeologiczny - Gród Piastowski w Gieczu Grodziszczko 2, 63-012 Dominowo ceny biletów i godziny otwarcia w sezonie 2011 |
| W
podróży i przed wiedzę zaczerpnąć można
z: P. Maluśkiewicz, "Wielkopolskim traktem", wydawnictwo WBP Poznań 1997 M. J. Januszkiewicz, A. Pleskaczyński, "Księga Rozmaitości Wielkopolskich", WBPiCAK, Poznań 2006 P. Libicki „Wielkopolska. 21 jednodniowych wycieczek”, wydawnictwo Rebis, Poznań 2001 W. Łęcki „Wielkopolska. Przewodnik po miejscach ładnych i ciekawych”, wydawnictwo Kurpisz, Poznań 2003 W. Łęcki (red.), "Nasza Wielkopolska" WBPiCAK, Kurpisz, Poznań 2004, tom 1-3 W. Łęcki (red.), "202 razy Wielkopolska", wydawnictwo WBPiCAK, Poznań 2008 J. Sobczak „Zwiedzamy Ziemię Średzką”, Średzkie Towarzystwo Kulturalne, Środa Wlkp. 2000, J. Sobczak „Przejdziem Wartę”, wydawnictwo WBP, Poznań 1996 B. Urbańska „Ludzie i historia w nazwach ulic Środy Wielkopolskiej”, ŚTK, Środa Wlkp. 2000, B. Urbańska "Kolegiata w Środzie Wielkopolskiej" Średzkie Towarzystwo Kulturalne, Sroda Wlkp 2008 M.Strzałko, J. Sobczak „Winna Góra”, wydawnictwo WBP, Poznań 1997 praca zbiorowa „...marsz Dąbrowski”, Średzki Komitet Obchodów 200 lecia „Mazurka Dąbrowskiego”, Środa Wlkp. 1997 M. Moczulski, B. Pokropiński, L. Kantor „Ciuchcią przez Polskę. Informator o wąskotorowych kolejach turystycznych”, WKŁ, Warszawa 2000 J. Kurowska-Ciechańska, A. Ciechański "Koleje" wyd. Carta Blanca, Warszawa 2008 J. Fedorowicz, J. Konopińska „Marianna i róże”, Medix Plus, Poznań 1995 S. Nawrocki (red.), „Dzieje Środy Wielkopolskiej” , Urząd Miasta i Gminy w Środzie Wlkp., Środa Wlkp. 1990, t 1-3 Z. Górczak, "Najstarsze lokacje miejskie w Wielkopolsce (do 1314r)", WBP, Poznań 2002, A. Buko "Archeologia Polski wczesnośredniowiecznej", wyd. Trio, Warszawa 2006 S. Bratkowski „Najkrótsza historia Wielkopolski”, W Drodze, Poznań M. Libicki, P. Libicki "Dwory i pałace wiejskie w Wielkopolsce", Rebis, Poznań 2003 P. Maluśkiewicz (red.), "Barokowe kościoły Wielkopolski", WBPiCAK, Poznań 2006 M. Strzałko (red.), "Barokowe dwory i pałace w Wielkopolsce", WBPiCAK, Poznań 2006 P. Maluśkiewicz (red.), "Gotyckie kościoły w Wielkopolsce" wyd. WBPiCAK, Poznań 2008 "Samorząd szlachecki ziemi chełskiej w strukturze parlamentarnej Rusi (województwa ruskiego) w XVI-XVIIIw." wyd. KUL, Lublin T. Grygiel "Colloquia rycerstwa sandomierskiego. Od wieców dzielnicowych do Zjazdu Ziem Polskich w Chęcinach w 1331r.", UMCS, Lublin R. Lolo "Jak imć pan Dzierżysław posłował. O parlamentaryzmie staropolskim" Pomocnik historyczny, Polityka nrr 34/2006r. A. Mączak, H. Samsonowicz, A. Szwarc, J. Tomaszewski "Od plemion do Rzeczypospolitej. Naród, państwo, terytorium w dziejach Polski" Ksiązka i Wiedza, Warszawa 1999 Z. Góralski "Encyklopedia urzędó i godności w dawnej Polsce", Książka i Wiedza, Warszawa 2000 H. Samsonowicz, J. Tazbir "Tysiącletnie dzieje", wyd. dolnośląskie, Wrocław 2000 A. Nieuważny "My z Napoleonem" wyd. dolnośląskie, Wrocław 1999 K. Bockenheim "Dworek kontusz karabela", wyd. dolnośląskie, Wrocław 2003 N. Davies "Boże igrzysko", wyd. Znak, Kraków 1999 "Wielkopolska. Polska niezwykła" Turystyczny atlas samochodowy. DEMART 1:250000 "Wielkopolska
i Lubuskie" seria "Polska niezwykła.
Województwa" przewodnik, DEMART
"Dzieje Polski", atlas ilustrowany, DEMART 2009 oraz arykuły w Średzkim Kwartalniku Kulturalnym: P. Bubniewicz, „Kiedyś i dzisiaj - dzieje parku pałacowego” nr 9 St. Frankowski, „Benedyktyn winnogórski” nr 32 St. Frankowski, „Wybitni mieszkańcy ziemi średzkiej” nr 35 St. Frankowski, „Winna Góra siedzibą Wodza Legionów” nr 45 St. Frankowski "Sejmiki średzkie w czasie dwukrólewia", nr 53 E. Indycka, „40 lat Rezerwatu Archeologicznego Gród Piastowski w Gieczu” nr 23 Zb.Jóźwiak, „Z tajemnic średzkiej kolegiaty” nr 3 Zb.Jóźwiak, „Świsnął szablą koło ucha" nr 20 Zb.Jóźwiak, „I ślubuję wystawić w moim mieście świątynię murowaną ... (Średzkie bajania!)” nr 25 Zb.Jóźwiak, „Dzieło życia księdza Bartłomieja (Średzkie bajania!)” nr 27 Zb.Jóźwiak, "Gostomscy jakich nie znamy" nr 53 Zb.Jóźwiak, "(Nie)Znana kaplica" nr 54 Zb.Jóźwiak, "Kaliwińskie prowenencie wojującego katolika Hieronima Gostomskiego" nr 54 Zb.Jóźwiak, "Perypetie z fundatorem kraty" nr 55 A. Kaszubkiewicz, „Rezerwat Archeologiczny Gród Piastowski w Gieczu w 40-lecie” nr 23 T. Krysztofiak, „Księga Giecza - nowe karty historii grodu” nr 35 J. Kubera-Sobczak, „Stary zegar z „Mazurkiem Dąbrowskiego" nr 31 St. Nawrocki, „Generał Jan Henryk Dąbrowski (okres saski)” nr 31 A. Ochowiak, „Giecz - Grodziszczko nadal kryje swoje tajemnice” nr 3 T. Osyra, "Dwór w Koszutach, Rekowscy i album ze starymi fotografiami” nr 1 T. Osyra, „Muzeum Ziemi Średzkiej. Kilka uwag na temat podjętej próby rekonstrukcji wnętrz dworu szlacheckiego” nr 11 T. Osyra, „Muzeum Ziemi Średzkiej. Kilka uwag na temat podjętej próby rekonstrukcji wnętrz dworu szlacheckiego (dokończenie)” nr 12 T. Osyra, „Muzeum Ziemi Średzkiej. Kilka uwag na temat podjętej próby rekonstrukcji krajobrazowego parku przy dworskiego” nr 14 T. Osyra, „Dwór w Koszutach - próba odtworzenia przekształceń budynku” nr 40 J. Sobczak, „O średzkiej wąskotorówce i nie tylko” nr 4 J. Sobczak, „Prastary Giecz odsłania kolejne tajemnice” nr 10 J. Sobczak, „Tumulty na sejmikach średzkich” nr 19 J. Sobczak, „W rocznicę niesławnego LIBERUM VETO” nr 19 J. Sobczak, „Dwory i dworki ziemi średzkiej” nr 29 J. Sobczak, „Mazurek Dąbrowskiego w muzyce polskiej i światowej” nr3 0 J. Sobczak, „Patriotyczne zwyczaje czasów gen. J. H. Dąbrowskiego” nr 31 J. Sobczak, „Śmierć twórcy Legionów” nr 31 J. Sobczak, „Niespokojne losy serca gen. Jana Henryka Dąbrowskiego” nr 32 J. Sobczak, „Pogrzeb w Winnej Górze i uroczystości żałobne w kraju” nr 32 J. Sobczak, „Zabytki ziemi średzkiej” nr 35 J. Sobczak, „Mazurek Dąbrowskiego i pamiętna noc listopadowa1806 roku” nr 38 J. Sobczak, „Napoleon w Wielkopolsce” nr 38 J. Sobczak, „Mamy wespół Ojczyznę, Ty oblubienicę... czyli ślub gen. Jana Henryka Dąbrowskiego i Barbary Chłapowskiej” nr 41 J. Sobczak, „Jak umierał generał Dąbrowski” nr 44 J. Sobczak, „Szable wodza Legionów Polskich” nr 44 J. Sobczak, „Sejmiki średzkie” nr 45 J. Sobczak, „Rok 1809. Drugie zwycięskie powstanie wielkopolskie” nr 52 P. Styger, „Kościół Kolegiacki w Środzie” nr 13 J. Tomaszewska, „Winnogórskie menu. Na marginesie zapisków Józefa Władyki z 1939 r” nr 42 B. Urbańska, „Franciszek Kosiński” nr 32 |
![]() |
![]() |
©MB
11.2009
ost.
zm. 01.2012 |
![]() |
![]() |
![]() |